REKLAMA

Samorząd

Odwołają radnych?

Opublikowano 24 lipca 2020, autor: Piotr Piotrowski

Już w najbliższą niedzielę, 26 lipca, mieszkańcy gminy wiejskiej Żagań zadecydują o losie swojej Rady Gminy.

Przypomnijmy, referendum miało się odbyć w kwietniu, ale zostało odwołane z powodu pandemii. Jego nowy termin komisarz wyborczy wyznaczył na 26 lipca. Inicjatorzy referendum, mimo wakacji i sezonu urlopowego, liczą na wysoką frekwencję w głosowaniu.

– Mieszkańcy są w rytmie wyborczym, mają doświadczenie w głosowaniu w warunkach reżimu sanitarnego. Wierzę w ich mądrość i udział w niedzielnym referendum – mówi Bogusław Pudzianowski, pełnomocnik grupy referendalnej.

W ostatnich dniach w gminie trwała wojna na ulotki. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy odwołania kolportowali je po wsiach. Jedni nawoływali mieszkańców do udziału w referendum, inni – do jego bojkotu.

– Dla mnie to wszystko jest śmieszne. Skoro wybraliśmy takich, a nie innych radnych, to powinniśmy dać im szansę pracy przez pięć lat kadencji – mówi Zofia Aksamitowska z Gorzupi. – Ja nie pójdę głosować, bo uważam, że referendum to wyrzucanie pieniędzy w błoto. A radni powinni mieć swoje zdanie, a nie tylko posłusznie słuchać się wójta.

Swoje zdanie i rozum

Przypomnijmy, powodem referendum ma być przede wszystkim wykreślenie przez dziewięciu radnych z listy tegorocznych inwestycji m.in.: budowy żłobka w Bożnowie, planu zagospodarowania przestrzennego w obrębie Starej Koperni czy budowy kaplicy cmentarnej w Tomaszowie. Ostatnim zarzutem jest nie udzielenie wójtowi absolutorium.

Tych dziewięcioro radnych to: Elżbieta Kłoniecka, Adam Górniak, Jolanta Czarnogrodzka, Wiesław Grela, Ireneusz Szczupiel, Mariusz Wołoszyn, Agnieszka Dziewiatnik, Piotr Cisowski i Jan Daniszewski.

Wójt Leszek Ochrymczuk przekonywał ich, aby zmienili zdanie, ale bezskutecznie. Gdy radni dwukrotnie odrzucili wspomniane inwestycje, wójt na sesjach zarzucił im, że działają na zlecenie jego rywala w wyborach na wójta, obecnie starosty Henryka Janowicza (z tej dziewiątki siedmioro radnych startowało z komitetu Janowicza). Współpracy dalej nie ma, czego dowodem był brak udzielenia absolutorium dla wójta na czerwcowej sesji i pyskówka, jaką zakończyły się obrady.

Jeśli referendum się powiedzie, odwołana zostanie cała Rada Gminy, nie tylko skonfliktowana z wójtem dziewiątka.

Radny Adam Górniak podkreśla, że chętnie podda się społecznej weryfikacji.

– Samo referendum ma tło polityczne. Ktoś ma w tym swój interes. Ja nie będę maszynką do głosowania, nie będę akceptował wszystkiego, co chce wójt. Mam swoje zdanie i rozum – mówi A. Górniak. – Zresztą, nasza grupa radnych nie jest przeciwko wszystkim inwestycjom wójta. Sprzeciwiamy się tylko tym, które nie mają racjonalnego pokrycia w finansach gminy.

Głosowanie w reżimie

W niedzielę, 26 lipca, mieszkańcy będą głosować w 10 lokalach wyborczych, w godz. 7.00 – 21.00. Przed wejściem do lokalu muszą mieć zakryte usta i noc. Najlepiej przyjść z własnym długopisem, choć te, które będą do dyspozycji w lokalu wyborczym, będą dezynfekowane. Podobnie jak stoły i krzesła.

– Aby oddany głos był ważny, trzeba wpisać w kratce znak X , wybierając „tak” albo „nie” i tym samym odpowiadając na pytanie, czy chcemy odwołania Rady Gminy, czy nie – informuje sekretarz gminy, Danuta Michalak. –  Aby referendum było wiążące, musi zagłosować co najmniej 1.733 mieszkańców, czyli 3/5 wyborców z liczby, która decydowała o wyborze Rady Gminy. Decyzja o odwołaniu zapadnie, o ile wyborcy oddadzą 50 proc. głosów plus jeden.  Głos nieważny będzie wówczas, gdy w żadnej z kratek nie będzie znaku X lub jeśli zaznaczone będą obie.

Czy w przypadku odwołania radnych w niedzielę, wójt L. Ochrymczuk spodziewa się kontr-referendum w sprawie jego odwołania?

– Nie boję się poddać weryfikacji społecznej – zapewnia wójt.

Napisz komentarz »