REKLAMA

Zdrowie

Przed nami druga fala epidemii

Opublikowano 24 lipca 2020, autor: Michalina Kozarowicz

– A my nie jesteśmy na nią gotowi – przestrzega lek. med. Michał Sutkowski, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny rodzinnej, prezes warszawskich lekarzy rodzinnych.

„Regionalna”: Czy nie znudziliśmy się już koronawirusem? Wiele osób bagatelizuje problem epidemii. 

lek. med. Michał Sutkowski, specjalista chorób wewnętrznych i medycyny rodzinnej, prezes warszawskich lekarzy rodzinnych: Polska mentalność jest, jaka jest, ale pocieszam się, że oprócz Skandynawii, Japonii, Korei Południowej i Nowej Zelandii, cały świat zachowuje się równie nieodpowiedzialnie. Bo trzeba sobie jasno powiedzieć, że apele o odpowiedzialność trafiają tylko do odpowiedzialnych. Zauważyłem, że są głównie dwie postawy. Po pierwsze ludzie, którzy przestrzegają wszystkiego bardzo rygorystycznie. Znam takich, którzy przez 4 miesiące nie wychodzili z domu. Po przeciwnej stronie stoją ludzie, którzy twierdzą, że wirusa nie ma. Wyśmiewają się z tych, którzy noszą maseczki. Uważam, że na takich ludzi powinien być paragraf. Musimy się zdecydować, jako państwo, jak temu zaradzić. Nie można być trochę w ciąży, a trochę nie. Troszkę zabraniać, troszkę poluźniać. Informowanie o tym, czym jest koronawirus, nie może być spotem. Politycy nie powinni się mieszać. A informować o wirusie powinni specjaliści. Nie jestem zwolennikiem zamrażania wszystkiego, bo to szkodzi przedsiębiorcom, szkolnictwu i szeroko rozumianej gospodarce. Zamordyzm nie jest tu odpowiedzią. Uważam natomiast, że w internecie powinna być wprowadzona cenzura i mówię to z całą stanowczością. Nie możemy pozwalać na deprecjonowanie tych,  którzy przejmują się epidemią i są odpowiedzialni, i na gloryfikowanie aktów głupoty.

Czy świat zwariował?

Ależ oczywiście, że tak. Ludzie muszą zrozumieć, że stara rzeczywistość już nigdy nie wróci. W Azji już od ponad dekady okresowo nosi się maseczki czy mierzy ludziom temperaturę w przestrzeni publicznej. Dla nas to jest nowa rzeczywistość, ale czas się do niej przyzwyczaić i z nią pogodzić. COVID to nie jest zabawa. Zdrowie i choroba to nie jest zespół zero-jedynkowy. Niestety, pozostawia to ogromny ślad, zarówno w naszym zdrowiu fizycznym, jak i psychicznym. Gramy z kornawirusem w ruletkę i wydaje się nam, że jesteśmy właścicielem kasyna. Ale tak nie jest. Bo kasyno zawsze wygrywa.

Jak pana zdaniem należy wpłynąć na Polaków, by bardziej przejmowali się epidemią?

Ja słucham przede wszystkim głosu nauki, który mówi wyraźnie: to jest poważna choroba, na którą musimy znaleźć złoty środek i złote lekarstwo, zarówno władze publiczne, jak i my sami w naszym zachowaniu. A ten złoty środek powinny determinować dwie rzeczy. Strach i kary. Trzeba karać i to dotkliwe. Tak jak na zachodzie. Przełożę to na mandaty za przekroczenie prędkości. We Francji za przekroczenie prędkości grozi nawet 1500 euro, w Niemczech podobnie. U nas jest to 500 zł i kilka punktów karnych. I nikt się nie boi szaleć na drogach. To samo z maseczkami. W krajach południowych poradzono sobie z epidemią, chociaż mieli więcej przypadków niż my.  A u nas dyskutuje się w sklepie ze sprzedawcą, który każe założyć maseczkę. Dyskutuje się z policjantem, który chce wystawić mandat. W USA najpierw by skuli, a potem rozmawiali. Pandemia się nie skończyła, to wciąż jej pierwsza faza. Tym wszystkim, którzy uważają, że tego wirusa w ogóle nie ma,  polecam rozmowę z osobami, które przeżyły koronawirusa i tydzień były pod respiratorem. Wiem, że jest to trudne do osiągnięcia, dlatego moim zdaniem w mediach powinno być więcej przykładów, jak to wygląda. Strach. Ludzie muszą zrozumieć, jak groźna to choroba. Ja jako lekarz wiem, jak wygląda walka o każdy oddech osoby, która wije się bólu, bo płuca odmawiają jej posłuszeństwa. Normalni ludzie nie mają takiej świadomości, dlatego takie obrazy powinny być w mediach. Nie tłumu na plażach, a właśnie tego, jak wygląda choroba w swoim najgorszym stadium.

Uważa pan, że epidemia u nas wciąż jest na pierwszy etapie?

Tak. Mamy stałą liczbę zachorowań. Przechodzimy przez etap płaskowyżu, a do jesieni musimy mieć wyczyszczone przedpole. To, że druga fala nadejdzie, jest pewne. Od nas zależy, jak będziemy do tego przygotowani. Czas przyszły jest dla nas zagadką. Nie mamy szczepionek, nie umiemy leczyć. Lato mnie mnie przeraża. Ale jesienią zacznie się też szczyt zachorowań na grypę. Wtedy sytuacja może być naprawdę tragiczna.

Uważa pan, że organizowanie imprez, takich choćby jak wesela, to lekkomyślność?

Osobiście nie poszedłbym teraz na wesele. Do kościoła owszem. To miejsce determinuje, w jaki sposób się zachowujemy. W kościele jesteśmy spokojni, zachowujemy odstęp, ale podczas zabawy, zazwyczaj pojawia się też alkohol. Każdy z nas był na polskim weselu. Tańce, uściski, serdeczność. Nie uważam, że należy zabronić organizowania wesel, ale powinny one nieco zmienić formę.

A co z dziećmi? Czy wrócą jesienią do szkół?

Osobiście jestem zwolennikiem modelu hybrydowego. Jeżeli jest możliwość nauki czy pracy zdalnej, to należy z niej korzystać. Mamy jeszcze 2-3 tygodnie na decyzje. Oczywiście nie powinno to wyglądać tak, jak do tej pory, ale system łączący klasyczną szkołę ze zdalną będzie jak najbardziej zasadny i znajdzie zastosowanie w naszej nowej rzeczywistości. Dzieci są rozchodnikiem infekcji. Nie chcę tu upraszczać, że są one wektorami zakażeń, bo byłoby to zbyt duże uproszczenie, ale będą się infekować także na inne choroby, a takie połączenie  będzie szalenie niebezpieczne.

W lubuskim, pomimo tego, że to właśnie u nas wykryto pacjenta „0”, liczba zachorowań przez długi czas stała jak zaklęta. Teraz zaczęła rosnąć. Pojawiła się teoria, że zaczęła się już tutaj druga fala, ponieważ, według licznych opinii, lubuskie wcześniej zmagało się z pierwszą niż reszta kraju.

Co do lubuskiego to faktycznie słyszy się różne teorie, od takiej, że wirusa w ogóle tam nie było, po takie, że województwo wcześniej chorowało od reszty kraju, ze względu na bliskie sąsiedztwo Niemiec, w których wirusa wykryto dużo wcześniej niż w Polsce. To, że lubuskie jest zieloną wyspą, moim zdaniem jest kwestią przypadku. Na szczęście dla mieszkańców, bardzo szczęśliwego.

komentarz »
  1. Pawto 2 sierpnia 2020 15:16 - Odpowiedź

    Jak to miło wywiad mądrego człowieka poczytać pozdrowienia z Lubuskiego .

Napisz komentarz »