REKLAMA

Samorząd

To wojna polityczna

Opublikowano 10 lipca 2020, autor: Piotr Piotrowski

Mówi burmistrz Żagania, Andrzej Katarzyniec, w rozmowie z „Regionalną”

„Regionalna”: Grupa mieszkańców chce pana odwołać w referendum. Zbierają podpisy, stawiając panu 21 zarzutów. Boi się pan?

Nie. Uważam, że obronię się pracą na rzecz miasta i jego mieszkańców. Większość tych zarzutów jest bzdurna. No bo jak odnieść się do zarzutu nr 21, czyli zlikwidowania przeze mnie Dnia Życzliwości? A my teraz mamy cały rok życzliwość. Inicjatorzy referendum ośmieszają się, zarzucając mi wycofanie się z budowy sal gimnastycznych przy szkołach nr 3 i 4. Nawet nie wiedzą, że my te inwestycje przesuwamy na kolejne lata, gdy dofinansowanie z zewnętrznych funduszy wyniesie nie 30 procent, jak teraz, a 70. W związku ze zbieraniem podpisów pod organizację referendum, bardzo dużo osób do mnie wydzwania, pytając, co się dzieje. Słyszę od nich, że siedmiu organizatorów referendum wprowadza mieszkańców w błąd, podając jako przyczynę np. likwidację Szkoły Podstawowej nr 1. Warto zadać sobie pytanie, w czyim imieniu działają. A może reprezentują własne interesy? Co te osoby w ogóle zrobiły dla Żagania? Chodzą po domach i sklepach, namawiając na podpis pod listą. Te działania są jedynie pretekstem do prowadzenia wojny politycznej, a nie rozmowy o rzeczywistych problemach naszego miasta.

Mieszkańcy dostrzegają te problemy, zgłaszając je gazecie. A pan?

Głównym problemem miasta jest jego zadłużenie i niegospodarność moich poprzedników. Kolosalne dziś zadłużenie wynika przede wszystkim z braku jakiejkolwiek kontroli zaległości podatkowych, rzędu ponad 20 mln zł. Ja od początku kadencji z tym walczę. Niegospodarność odkryłem też w oświacie, gdzie zaległość ościennych gmin, z tytułu posyłania dzieci z ich terenu do naszych przedszkoli, wynosi blisko 2 mln zł. Z tych wyegzekwowanych od gmin funduszy rozpocząłem remonty szkół i przedszkoli. Dzięki odzyskaniu należności podatkowych, zamierzam wyremontować do końca swojej kadencji, czyli do 2023 roku, miejskie kąpielisko. W Marszowie będzie też schronisko dla psów, decyzja w tej sprawie zapadnie jeszcze w tym miesiącu.

 Mieszkańcy zarzucają panu, że wydał pan lekką ręką ok. 150 tys. zł na przenośne baseniki, zamiast zainwestować w remont basenu.

Miejskie kąpielisko zrujnowały lata zaniedbań, a nie rządy Katarzyńca. Te około 150 tys. zł nie starczy na całkowity remont niecki. Jeszcze w tym roku przystąpimy do opracowania projektu modernizacji basenu. Zarzuca mi się wydanie około 150 tys. zł na przenośne baseniki, tymczasem samo uzupełnienie wody w dziurawej niecce basenu kosztowało rocznie 50 tys. zł. Te pieniądze szły w błoto. Musieliśmy zamknąć kąpielisko, bo zagrażało zdrowiu i życiu mieszkańców. Tak wynikało z ekspertyzy. Przykre jest to, że zakup przenośnych basenów, który miał umożliwić dzieciom bezpieczną kąpiel, dziś stanowi zarzut stawiany w organizacji referendum.

Jeden z inicjatorów twierdzi, że pan go zastrasza, wysyłając radnych pod jego dom?

Ja słyszę coś odwrotnego – że to pan Szewczyk zastrasza mieszkańców. Dowiaduję się od ludzi, że jakiś wielki gościu z błyszczącą skórą na twarzy próbuje od nich uzyskać podpisy pod referendum. Ja nie mam radnych przekupionych i nie każę im chodzić pod jego dom. To nie jest w moim stylu, ale to może być w stylu byłego ochroniarza

 Spodziewał się pan, że byli burmistrzowie Żagania, Sławomir Kowal i Daniel Marchewka, będą jednym głosem krytykować pana rządy?

Czy to w porządku zarzucać mi coś po półtora roku pracy, czego inni nie realizowali odpowiednio przez 5,5 czy 11 lat? Ja zrobiłem bardzo dużo przez ten czas, dlatego uważam, że nie zasługuję na odwołanie. Pan Kowal miał swoją wizję rządzenia Żaganiem, ja mam swoją. To, że oddzieliłem sport od kultury, było słusznym rozwiązaniem. Proszę zobaczyć, jak pięknie działałby sport czy kultura, gdyby nie było COVID-u. Ja wiem, że pan Kowal realizował duże projekty typu hala, basen czy stadion. Dziś już takich dużych projektów nie ma i nie będzie. Są mniejsze inicjatywy, które dla pana Kowala są tylko „projekcikami”, ale dla nas są bardzo ważne. Proszę zobaczyć, tak pięknej zieleni i kwiatów jak w tym roku to jeszcze Żagań nie miał. Późne koszenie trawników nie wynikało z naszej winy, tylko przestrzegania zaleceń, jakie słali do nas wiosną ministrowie i posłowie, ze względu na suszę czy tworzenie łąk kwietnych. Suszy nie ma, ale też nie ma dnia, abyśmy nie słali do firmy koszącej miejskie trawniki pism o przyspieszanie tempa. Wiemy, że firma się nie wyrabiała, ale ostatnio zatrudniała dodatkowych ludzi, więc sytuacja się poprawiła.

Inicjatorzy referendum zarzucają panu nepotyzm, zatrudnianie bez konkursów w Urzędzie Miasta i wydawanie pieniędzy na promocję siebie samego w jednym z czasopism.

Zięć mojej partnerki został zatrudniony w Straży Miejskiej zgodnie z prawem. Spełniał wszystkie wymogi. Nie miałem wpływu na jego zatrudnienie. Wakatybyły od czterech lat, ale nie było chętnych, a ci, co składali oferty, nie spełniali wymogów. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, nie wydaję 40 tys. zł rocznie na promocję swojej osoby w urzędowej gazecie, nie zatrudniam ludzi na stanowiskach pomocy administracyjnej, aby unikać konkursów. Obecnie windykacja należności podatkowych jest prowadzona prawidłowo. I na bieżąco. To są realne działania podejmowane przez miasto.

Czy wierzy pan w powodzenie referendum?

Nie wiem, jak społeczność zareaguje. Czy mieszkańcy dadzą się oszukać, czy nie. Czy dadzą się wkręcić, czy się nie dadzą wkręcić. Takiego pięknego rozwoju gospodarczego w Żaganiu jak jest teraz nie było i nigdy nie będzie. Jeśli docenią moje działania, to ja się nie obawiam tego referendum. Zrobiłem bardzo dużo w ciągu półtora roku. Uważam, że żaden z burmistrzów tak nie pracował, jak ja. Spotykam się z mieszkańcami, nikomu nie odmówiłem rozmowy ani spotkań nawet w tym najgorszym okresie pandemii. Pytam mieszkańców, jakiego miasta chcą. Ubranego w niedojrzałą autopromocję czy stabilnego i gospodarczego?

Napisz komentarz »