REKLAMA

Samorząd

Referendum dzieli coraz bardziej

Opublikowano 10 lipca 2020, autor: bj

Walka zwolenników i przeciwników Janusza Dudojcia, burmistrza Lubska, przeniosła się do wirtualnej przestrzeni. Jedni zbierają głosy przeciw, drudzy pytają, w jaki sposób można go poprzeć.

Sam Janusz Dudojć, głównie na swoim facebookowym profilu, przekonuje mieszkańców do tego, ile dobrego robi dla Lubska. Codziennie pojawiają się więc kolejne obrazki – podpisanie umowy na dotację z Urzędu Wojewódzkiego na Środowiskowy Dom Samopomocy, „nadmorskie” fotki znad Nowińca, a nawet… „kolej”, która wróciła do Lubska.

– To taki pozytywny obrazek – przekonuje J. Dudojć. Przy czym zastrzega: – W przyszłości zamierzamy się zwracać do Urzędu Marszałkowskiego o uruchomienie linii kolejowej z Bieniowem. Już zwróciliśmy się do premiera i prezydenta. Mieliśmy spotkanie z przedstawicielami kolei. Bo Lubsko jest wykluczone komunikacyjnie. Jeden z przedsiębiorców jest zainteresowany transportem swoich towarów. W ślad za przejazdami towarowymi mogłyby pójść pasażerskie – przekonuje.

Wyjaśnia, dlaczego na jego profilu na Facebooku co chwila pojawiają się nowe zdjęcia.

– Ludzie powinni wiedzieć, co się w mieście dzieje. Jakie są problemy. Bo dziś informacja to podstawa i ludzie chcą  wiedzieć i czerpać wiedzę z rzetelnego  – mówi burmistrz.

Spór w internecie

Przypomnijmy. Powiadomienie o zamiarze odwołania burmistrza i Rady Miasta wpłynęło 10.06. do Urzędu Miasta, jednocześnie zostało wysłane do Krajowego Biura Wyborczego w Zielonej Górze. Pojawiły się tam trzy główne zarzuty wobec J. Dudojcia: podejmowania działań na szkodę mieszkańców, nieudolnego zarządzania Urzędem Miasta oraz lekceważenia sołtysów i mieszkańców wsi. Wszystkie poparte argumentami, wśród nich – próba likwidacji szkoły, wyzbywanie się majątku gminnego i przenoszenie instytucji do gorszych lokalizacji, głosowanie radnych z komitetu Janusza Dudojcia „pod dyktando”, niszczenie kultury, drastyczne podniesienie opłat za cmentarze, zastraszanie dyrektorów, odbieranie im dodatków, zwalnianie pracowników, narażanie gminy na koszty sądowe w związku z tym, brak współpracy z sołectwami, aroganckie zachowanie w stosunku do sołtysów, próba odebrania sprzętu należącego do sołectw.

Sam burmistrz dłużny nie pozostawał. Zarzucał, że inicjatorzy referendum są inspirowani z zewnątrz. I są elementem rozgrywki Marka Cieślaka, poprzednika J. Dudojcia w fotelu starosty. Rozgorzał spór. Głównie za pośrednictwem internetu.

Czy można go wyciszyć, rozmawiając?

– Proponuję, żeby w pierwszą lub drugą niedzielę po wyborach spotkać się w LDK. Porozmawiać. Spotkanie mogłoby być transmitowane, bo ze względów bezpieczeństwa nie możemy zbyt dużo osób do środka wpuścić – przekonuje Barbara Sobótkiewicz, pełnomocnik komitetu referendalnego.

– Przecież to jeden z poważniejszych zarzutów, że się nie spotykam. Dlatego liczę, że porozmawiamy – zapewnia J. Dudojć.

Gmina jak biznes

Burmistrza popierają pytani przez nas przedsiębiorcy.

– Z propozycją odwołania wyszli ludzie, którzy nie prowadzą choćby małego biznesu. Nawet budki z lodami. A ja uważam, że gminę można porównać do firmy. I jako przedsiębiorca widzę postęp w mieście. Na przykład Nowinec czy ścieżki rowerowe. Za to nie widzę innego, lepszego kandydata na burmistrza – broni J. Dudojcia Grzegorz Deka, właściciel stacji paliw.

Tomasz Apanowicz, były radny, były przewodniczący komisji budżetu w Radzie Miasta i przedsiębiorca, zastrzega, że od kilku miesięcy polityką się nie zajmuje.

– Nie jestem na bieżąco. Ale główny zarzut, czyli likwidacja Szkoły Podstawowej nr 3, była wpisana w plan naprawczy przyjęty w poprzedniej kadencji, za czasów poprzedniego burmistrza. Gminy po prostu nie stać na to, by utrzymywać tyle samo szkół, ile było kilkanaście lat temu. Dzieci jest mniej, a przecież pojawiły się też placówki prywatne – wylicza T. Apanowicz.

– Zajmuję się biznesem, nie polityką, ale gołym okiem widać, że Lubsko idzie ku dobremu. I na ulicach i z tego, co słychać. Czyli choćby spłacany dług. Przecież powstał za poprzednich kadencji. Uważam, że burmistrz powinien pracować co najmniej przez pełne 5 lat, czyli tak, jak go ludzie wybierali – mówi Łukasz Gacek, właściciel firmy „Oskar”, produkującej i montującej ogrodzenia.

W minionym tygodniu pojawiła się informacja o tysiącu podpisów pod referendum. Wniosek o przeprowadzenie referendum jego inicjatorzy chcą złożyć do komisarza wyborczego do końca lipca.

Napisz komentarz »