REKLAMA

Sport

Frycowe już zapłaciliśmy

Opublikowano 10 lipca 2020, autor: Piotr Piotrowski

O szansach Czarnych Żagań w nadchodzącym sezonie IV ligi oraz powrocie do gry na stadionie przy ul. Karpińskiego rozmawiamy z ich napastnikiem, Tomaszem Urbanem.

„Regionalna”: Na co stać Czarnych Żagań w nadchodzącym sezonie? W sparingach na razie przegrywacie.

 Tomasz Urban: Myślę, że stać nas na walkę o środek tabeli. Frycowe jako beniaminek już zapłaciliśmy w poprzednim sezonie, przedwcześnie zakończonym z powodu pandemii. Mamy fajny, zgrany zespół, w którym doświadczenie i rutyna łączą się z werwą i młodością. Najważniejsze, że klub stawia na swoich wychowanków i szkolenie młodzieży. Drużyna pozostała praktycznie w niezmienionym składzie. Do zespołu dołączyli doświadczeni Wojciech Glanc i Dariusz Dziewiątak, odeszli Kamil Radziszowski i Andrzej Ciepielowski. Choć nie jesteśmy faworytem ligi, to możemy w niej sporo namieszać. Myślę, że o awans będą się bić Carina Gubin i Stilion Gorzów Wielkopolski. W sparingach wynik nie jest istotny. Trener daje w nich szansę wszystkim, również juniorom. Testuje różne ustawienia, warianty. Na pewno to zaprocentuje w meczach ligowych. Dodam, że w ostatnim sparingu z ŁKS-em Łęknica zagraliśmy o niebo lepiej niż w pierwszym meczu kontrolnym w Szprotawie.

Po trzymiesięcznej przerwie od gry pewnie wielu z was przybyło kilogramów.

Mnie na pewno, ale intensywnie pracuję nad na ich zrzuceniem (śmiech). Mamy po kilka jednostek treningowych w tygodniu i po dwa sparingi. Myślę, że za dwa, trzy tygodnie brzuszki będą coraz mniej widoczne. Najważniejsze, aby była odpowiednia forma i zgranie.

12 lat temu z Czarnymi awansowałeś do II ligi, pokonując w barażach Polonię Spartę Świdnica. Była feta, a potem rozpacz, bo zwycięski zespół przestał istnieć. Zastąpiła go „armia zaciężna”, ściągano drogich piłkarzy z całej Polski.

Było nam wtedy przykro, że w zespole budowanym na drugą ligę zabrakło miejsca dla wychowanków, odsunięto nas od składu, robiąc miejsce piłkarzom ściąganym z całej Polski. Chyba żaden z żagańskich zawodników nie wyobrażał sobie takiej nagrody. To był dla nas szok, gdy po urlopach przyszliśmy na pierwszy trening i zobaczyliśmy „wagon” obcych piłkarzy. Musieliśmy sobie szukać innych klubów. Ja trafiłem do zespołu ze Świdnicy. Potem, z racji mieszkania we Wrocławiu, grałem jeszcze w dwóch innych dolnośląskich drużynach. Wszyscy wiemy, jak zakończyło się takie złe zarządzanie w Czarnych. Klub upadł, zostały długi. Dziś jest nowy, nawiązujący do największych tradycji MKS-u. 

No właśnie. Od lipca przeszliście pod skrzydła nowego stowarzyszenia, MKS Czarni Żagań 1957.

Ja po kilkuletniej przerwie wróciłem do macierzystego klubu, aby mu pomóc. Wierzę, że ten sezon będzie lepszy od poprzedniego. Cieszę się, że ludzie, którzy przejęli wszystkie drużyny piłkarskie od UKS-u Czarni, to pasjonaci futbolu i społecznicy. Wracamy do gry na kultowym stadionie przy ul. Karpińskiego, który stowarzyszenie przejęło w zarząd. Dzięki inicjatywie nowych władz, obiekt został odrestaurowany systemem gospodarczym, w którym spory wkład mieliśmy również my, piłkarze. Kapitalną pracę przy renowacji murawy wykonał Zygmunt Dziopa, kierownik naszej drużyny. Zachwalali ją piłkarze ŁKS-u, grający z nami ostatnio sparing. Na tym stadionie Czarni święcili największe triumfy w historii klubu, wierzę, że będzie on dla nas szczęśliwy w nadchodzącym sezonie IV ligi. W Żaganiu jest klimat dla piłki nożnej.

Napisz komentarz »