REKLAMA

Samorząd

Siedem straconych lat dla Żagania

Opublikowano 03 lipca 2020, autor: Piotr Piotrowski

O braku inwestorów, słabej promocji, pustej strefie przemysłowej i kolejnym referendum w Żaganiu rozmawiamy ze Sławomirem Kowalem, byłym burmistrzem.

„Regionalna”: Mieszkańcy szykują drugie referendum w Żaganiu w sprawie odwołania burmistrza i Rady Miasta. Jesteśmy ewenementem w skali kraju, a na pewno w województwie lubuskim.

Sławomir Kowal: Żagań to w pełni demokratyczne miasto. Niech ludzie zdecydują, czego chcą. Słyszę od mieszkańców, że miasto się zwija. Żagania nie stać na kolejne marnowanie lat. Dziś burmistrz narzeka, że nie ma pieniędzy. Po to go wybrali mieszkańcy, żeby podjął działania, aby te pieniądze były. Jeżeli nie umie ich znaleźć, to co robi w tym miejscu, na tym stanowisku? Nie widzę pomysłu na Żagań, na jego rozwój i promocję. Zaczynamy zjadać swój ogon – spółki bez pieniędzy, w szkołach też ich nie ma, do tego brak znaczących inwestycji oraz nowych inwestorów. Muszę przypomnieć, że miasto bazuje na inwestycjach i inwestorach pozyskanych przeze mnie ponad 10 lat temu.

Co się panu nie podoba w rządach Andrzeja Katarzyńca, który w polityce pojawił się za pana czasów, 16 lat temu, gdy objął stery w jednej z żagańskich spółek?

To dosyć odległe czasy, ale w sumie nic się nie zmieniło w naszym mieście. Zatrudniony za moich czasów na prezesa spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania i Robót Drogowych Andrzej Katarzyniec jest przykładem, że bycie szefem spółki to nie to samo, co zarządzanie miastem. Świadczy o tym brak jakichkolwiek działań w Żaganiu. Plewienie ogrodu wokół własnego domu nie musi być akurat strategią na rozwój miasta. Zarządzanie trzeba mieć we krwi. Myślę, że burmistrzowi Katarzyńcowi zabrakło dobrych doradców.

Pana rad Katarzyniec nie chciał słuchać? Skorzystać z pana doświadczenia? Proponował panu jakieś stanowisko?

Nie było takiego tematu i nigdy nie będzie. Mam swoją działalność gospodarczą, dobrze sobie w niej radzę.

Ma pan żal do mieszkańców Żagania, że odwołali pana w referendum siedem lat temu?

Ja się z całą odpowiedzialnością poddałem weryfikacji w referendum. Choć w tej wojence udało się także odwołać Radę Miasta, to było to pyrrusowe zwycięstwo, bo kolejnych siedem lat było dla miasta straconych. Powiem tak, jestem dumny z dwóch pierwszych swoich kadencji, w latach 2002-2010. Mieliśmy bardzo dobry zespół pracowników w urzędzie, który potrafił promować Żagań, ściągać inwestorów, sprawnie obsługiwać mieszkańców. Przede wszystkim mieliśmy ludzi do pozyskiwania środków z zewnątrz na dużą skalę, co dziś widać na każdym kroku w mieście. Niestety, w trzeciej mojej kadencji burmistrzowania wygrała polityka. Bardzo smutne jest to, że później w mieście już nic właściwie się nie działo. Nawet taki Jarmark Św. Michała, który był jednym z mocniejszych w Polsce, stał się zwykłym gminnym festynem, przez co ucierpiała promocja Żagania.

W żagańskiej strefie przy ul. Würtha dalej hula wiatr.

To przykre, że tak ją zaniedbano. Osiem lat temu mieliśmy szansę na dużego inwestora z Kunic z branży motoryzacyjnej, ale działanie radnych z opozycji go odstraszyło. Przed wyborami w 2018 roku obecny burmistrz odwoływał się do sukcesów prezydenta Nowej Soli i podkreślał, że ten podpowiedział mu, jak zagospodarować żagańską strefę przemysłową. Dziś widać, że te korepetycje jakoś nie wyszły. A gdzie wsparcie dla lokalnych firm? Rozwiązanie Żagańskiej Agencji Rozwoju Lokalnego tylko świadczy, jak obecne władze są daleko od przedsiębiorców. Pusto i głucho się robi w naszym mieście. Oby pan burmistrz nie musiał wyłączyć światła w mieście.

To, co pan podzielił, Katarzyniec połączył. Mowa o Żagańskim Pałacu Kultury, który ma pod sobą zarówno administrowanie obiektami zabytkowymi i parkiem, jak i organizację imprez. Czy nie za dużo tego?

Po to zrobiliśmy podział tego majątku, aby oddzielić zarządzanie od kultury. Teraz obie te funkcje połączono. To błąd. I brak zrozumienia praw rynku i zarządzania. Gdy byłem burmistrzem, miałem pomysł na zmniejszenie kosztów utrzymania zarówno Areny, jak i pałacu, dzięki postawieniu farmy fotowoltaicznej przy pałacyku na ul. Jana Pawła II. Ale wtedy natrafiłem na opór radnych. Pamiętam do dziś słowa przewodniczącej Haliny Szyposz: „pan burmistrz skieruje swoją energię na miasto, a nie fotowoltaikę”. I to jest przykład braku myślenia strategicznego na lata. A dziś taka farma fotowoltaiczna generowałaby zyski dla działalności w mieście, które zawsze przynoszą straty. Miałem dużo pomysłów na rozwój naszego miasta, część udało mi się zrealizować. A na inne nie starczyło czasu.

Drugie lato z rzędu Żagań nie ma kąpieliska miejskiego. Mieszkańcy nie wykapią się również na Gryżycach, bo gmina wiejska nie dogadała się z Polskim Związkiem Wędkarskim w sprawie dzierżawy terenu.

Najłatwiej coś zamknąć. Można było zrobić remont niecki kąpieliska przy ul. Niepodległości za nieduże pieniądze, aby ludzie mieli gdzie wypoczywać. A Katarzyniec szuka większych środków, planując wyprzedaż miejskiego majątku – Cesarskiego Ogrodu i pensjonatu Młynówka. To jest najgłupsze rozwiązanie, jakie można było wymyślać. Oba te budynki powinny być dalej wydzierżawiane i przynosić miastu co miesiąc dochody. A już zupełną tragedią był zakup przenośnych baseników. Szkoda tych blisko 150 tys. zł, które po prostu zostały wyrzucone w błoto. To można było już pokleić te dziury w niecce. Na każdym kroku widać, że pan Katarzyniec po prostu się na tym nie zna i tyle.

 Opozycja zarzuca Katarzyńcowi, że oszczędza w oświacie zarówno na dzieciach, jak i pracownikach niepedagogicznych. 

Nie widzę konsekwencji w działaniu obecnych władz. Z jednej strony – nadmierne cięcie wszystkiego, co się da w oświacie, zabranie premii pracownikom niepedagogicznym, brak zgody na utworzenie drugiego oddziału w Szkole Podstawowej nr 1, z drugiej – podwyżka diet radnych, tworzenie nowych etatów, etacików w Urzędzie Miasta i jednostkach podległych. W Szkole Podstawowej nr 1 rodzice zgłosili ponad 50 dzieci do nauki w pierwszej klasie. I pytam się, dlaczego nie można było tam utworzyć dwóch oddziałów? Ja jako burmistrz cieszyłbym się z takiej sytuacji! Moim zdaniem, nie ma dziś w Żaganiu racjonalnej polityki oświatowej.

Czy kolejne w historii Żagania referendum w sprawie odwołania burmistrza i radnych ma w tej sytuacji sens?

Oczywiście. Życzę sobie i mieszkańcom, aby w Żaganiu były podejmowane odważne decyzje, a nie tylko takie na przeczekanie i branie urzędniczych pensji. Dziś zaniedbana jest nie tylko gospodarka, promocja, ale i turystyka, takie projekty jak Wielka Ucieczka czy zawody rajdowe off-road. Nie ma kompleksowej oferty dla turysty, nie ma wykorzystanego potencjału tego miasteczka. Łezka się kręci, że to wszystko zostało tak zaniedbane. Dziś władze chwalą się każdym małym unijnym projekcikiem, jakby to był sukces na miarę budowy krytej pływalni czy stadionu. Biorąc pod uwagę pięć i pół roku rządów Daniela Marchewki, razem mamy siedem lat straconych dla Żagania.

Gdyby referendum doszło do skutku, wystartuje pan na burmistrza?

A jest taka wola mieszkańców?

Napisz komentarz »