REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Wiem, komu oddałem życie

Opublikowano 03 lipca 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Wojciech Bujak (26 l.) z Łazu (gm. Żary) przyjął święcenia kapłańskie we Wrocławiu. W rozmowie z „Regionalną” opowiada, czym jest dla niego posługa kapłańska.

„Regionalna”: Studiował ksiądz inżynierię bezpieczeństwa. Wtedy pojawiło się powołanie?

Ks. Wojciech Bujak: Powołanie… to dość zawiła historia. Zawsze starałem się być w niedzielę na mszy, byłem wychowany w rodzinie chrześcijańskiej, gdzie Bóg zawsze był obecny. Zacząłem dorastać, wiele trudności i konfrontacji z samym sobą sprawiło, że zacząłem szukać Boga i pytać, kim jest i jaki jest. Pamiętam dokładnie ? 6 lipca 2013 r. byłem na rekolekcjach „Jezus na stadionie” w Warszawie. Przeżyłem swoje nawrócenie. Doświadczyłam ogromnej miłości Bożej, która zalała moje serce i oddałem swoje życie Jezusowi. Poczułem się pierwszy raz w życiu wolny i szczęśliwy. Trafiłem do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym i duszpasterstwa akademickiego. Pytałem „Jezu, co mam robić?” i poprzez obraz Jezusa Miłosiernego przyszła do mnie odpowiedź, że mam iść do seminarium. Nie było mi łatwo zostawić wszystko i iść w nieznane, ale nie żałuję.

Dlaczego akurat diecezja wrocławska?

We Wrocławiu byłem studentem inżynierii bezpieczeństwa. Poznałem tam wielu przyjaciół i kapłanów, którzy stali się dla mnie wzorem wiary i otwartego serca.

Rodzice wspierali księdza w decyzji?

Zawsze miałem wsparcie w rodzicach. Chociaż mam świadomość, że jestem trudnym i wymagającym synem, to rodzice bardzo mądrze dawali mi do zrozumienia, że cokolwiek będę robił w życiu, zawsze będą mnie wspierać. Ciężko pracowali, bym ukończył studia. Jestem im za to wdzięczny. Cieszę się, że zawsze mogę ich odwiedzić i akceptują to, że wybrałem drogę kapłaństwa. Tata Jerzy prowadzi sklep spożywczy w Łazie, a mama jest dyrektorem biura Cechu Rzemiosł Różnych, Handlu i Przedsiębiorczości w Żarach.

Pochodzi ksiądz z Łazu. Jakie jest tu księdza ulubione miejsce?

Zielony Las, a także pokopalniane stawy robią na mnie wrażenie. Uwielbiam chodzić na grzyby i jeździć na rowerze. Bardzo ciepło wspominam zachody słońca na wzgórzach koło mojego domu, bo widzę tam malownicze pola i zdaję sobie wtedy sprawę, że życie przemija – tak jak każdy dzień, ale ja wiem, do kogo zmierzam. Lubię też żarski deptak, bo naprawdę jest ładny. W Żarach chodziłem do Liceum Bolesława Prusa, w Kunicach do wspólnoty Żar Miłości.

Jak ksiądz widzi swoją dalszą drogę? Misja? Nauka?

Mam parę pomysłów. Dobrze czuję się wśród grup charyzmatycznych, interesuję się Nową Ewangelizacją. Jest duża potrzeba rozwoju w psychoterapii, szczególnie w ujęciu katolickim. Może praca z osobami uzależnionymi. Celem jest wypełnienie woli Bożej w moim życiu i tego się trzymam. Uczę się nie mieć oczekiwań, tylko przyjmować to, co Bóg daje.

Od bycia księdzem nie ma odpoczynku.

Odpoczynek jest dla mnie wciąż wyzwaniem. Lubię czytać. Bardzo cieszę się, kiedy mogę pojechać w Tatry. Lubię spotkania ze znajomymi i spokojne picie kawy z leniwym śniadaniem. Odpręża mnie gotowanie i jazda na rowerze czy pływanie. Bardzo pomaga mi odpoczynek przed Panem, czyli czas osobistej modlitwy. Czasami gram na gitarze.

Co jest najważniejsze w posłudze duszpasterskiej?

Dla mnie najważniejsza w posłudze duszpasterskiej jest miłość. Żeby mieć szerokie serce i móc przyjąć do serca każdego, ale niestety mojej serce jest wciąż wąskie i cały czas proszę Boga, żeby je rozszerzał. Daję sobie prawo do słabości i bycia nieidealnym, ale robię to, bo kocham i wiem komu oddałem życie.

Napisz komentarz »