REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Karetki bez lekarzy

Opublikowano 26 czerwca 2020, autor: bj

Z Żar i powiatu może zniknąć jedyna karetka z lekarzem. To zagrożenie dla życia pacjentów. – Ratownik nie może intubować człowieka z drgawkami albo podać niektórych leków. A tu idzie o ludzkie życie – mówi Ryszard Smyk, szef pogotowia ratunkowego.

Pismo od wojewody w tej sprawie trafiło do Starostwa Powiatowego w Żarach.

– Chodziło o zaopiniowanie projektu przekształcenia jedynego specjalistycznego zespołu ratownictwa medycznego na podstawowy – wyjaśnia Józef Radzion, starosta żarski.

Mówiąc wprost – z Żar i powiatu miałaby zniknąć jedyna karetka specjalistyczna, a więc taką, w której jeździ lekarz. Zastąpić miałby ją ambulans z ratownikiem medycznym.

-Jestem temu absolutnie przeciwny – mówi Ryszard Smyk, szef pogotowia ratunkowego w Żarach i Żaganiu. – Jeżeli po wypadku ranny człowiek ma drgawki, to powinien być natychmiast zaintubowany. Bo może zakrztusić się krwią. Ale ratownik tego zrobić nie może. W takiej sytuacji musi wieźć poszkodowanego do szpitala. A przecież liczą się dosłownie minuty – mówi R. Smyk. Intubacja przez ratownika medycznego dopuszczalna jest tylko w jednym przypadku. – Gdy dochodzi do nagłego zatrzymania krążenia – zastrzega R. Smyk.

Nawet na paliwo nie dołożą

Ratownik medyczny nie ma uprawnień lekarza.

– Mam szacunek do pracy ich wszystkich, ale są różni ratownicy. Jeden ma za sobą 5-letnie studia, inny 2-letnią szkołę policealną – dodaje R. Smyk.

Zagrażających życiu sytuacji może być więcej, bo ratownik nie może podać pewnych leków.

– W takim przypadku pacjent również byłby narażony na wielkie niebezpieczeństwo – mówi R. Smyk.

Gdyby jedyna karetka z lekarzem zniknęła, powiat żarski musiałaby obsługiwać ta, która stacjonuje w Żaganiu.

– Z oczywistych względów wydłużyłby się czas dojazdu. A przecież jeździmy do ciężkich przypadków, gdzie na szali jest ludzkie życie – argumentuje R. Smyk.

Co ciekawe, przyczyną takiego pomysłu wcale nie są braki kadrowe.

– Wiem, że w pogotowiach brakuje często lekarzy. Nam się jednak cały czas udaje spiąć grafik tak, że obie karetki, w Żaganiu i Żarach, cały czas są obsadzone lekarzami. Pomimo tego jednak chcą nam zabrać jeden zespół – mówi R. Smyk.

Ale to nie koniec. Odebranie pogotowiu jednej karetki, nie oznaczałoby więcej pieniędzy dla drugiej, która miałaby obsługiwać dwa powiaty.

– Niczego byśmy nie otrzymali, choćby więcej pieniędzy na paliwo do żagańskiej karetki specjalistycznej, częstszą wymianę opon czy oleju. A przecież  jeździłaby więcej i na dalsze odległości – wylicza R. Smyk.

Szczegóły za tydzień

W sprawie karetki z wojewodą rozmawiał J. Radzion.

– Dowiedziałem się, że zamiast specjalistycznych ma być więcej podstawowych. Tyle tylko, że one poszłyby na północ naszego województwa. Dlatego wydaliśmy negatywną opinię – zapewnia J. Radzion. I wylicza: – Powiat żarski liczy 96 tys. 500 osób. Jest największym powiatem ziemskim w województwie. Na terenach wiejskich, z utrudnionym dostępem do lekarza rodzinnego, w nagłych przypadkach pomoże lekarz z karetki. Mamy u siebie autostradę w złym stanie, gdzie często dochodzi do wypadków. W ciągu roku karetka „S” wyjeżdżała 2 tys. 169 razy, co średnio daje prawie 6 razy na dobę.

O sprawę pytamy w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim. Aleksandra Chmielińska-Ciepły, rzeczniczka wojewody, nie zaprzecza, że taki projekt jest. Są zresztą na to dowody w postaci oficjalnych pism.

– O szczegółach będziemy informować w przyszłym tygodniu – mówi.

Napisz komentarz »