REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Prezes Swiss Krono znowu w sądzie

Opublikowano 26 czerwca 2020, autor: bj

Macieja Karnickiego, prezesa żarskiego Swiss Krono, Państwowa Inspekcja Pracy oskarża o organizacyjne zaniedbania, które – według PIP – miały się przyczynić do śmierci sprzątaczki pod kołami fadromy. Inspekcja zarzuca prezesowi wykroczenie.

Zarzut Państwowej Inspekcji Pracy jest taki, że prezes Swiss Krono nie zapewnił bezpiecznego użytkowania drogi w zakładzie.

Przypomnijmy. Kobieta, która była pracownicą firmy sprzątającej na terenie fabryki, wpadła pod 20-tonową fadromę. Śledczy uznali, że mężczyzna obsługujący fadromę nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa i nie zachował należytej ostrożności podczas przemieszczania się drogą wewnętrzną, w nie dość dokładny sposób obserwował przedpole jazdy. Mógł to robić nie tylko bezpośrednio, ale i poprzez zamontowaną w kabinie kamerę. Choć kobieta szła w niedozwolonym miejscu, kierowca nie miał gwarancji, że jest przez nią widziany. W efekcie doszło do potrącenia, a następnie najechania kołami, co spowodowało natychmiastową śmierć.

Świadkowie twierdzili, że kierowca jechał z podniesioną łyżką i nie miał możliwości, by zobaczyć kobietę, ale śledczy po uzyskaniu opinii biegłych doszli do innych wniosków. Kobieta pracowała zaledwie 3 miesiące.

Przedstawiciele Swiss Krono stali na stanowisku, że zamknięcie drogi w tym miejscu nie tylko nie podniosłoby poziomu bezpieczeństwa, a wręcz przyczyniłoby się do większego zagrożenia. Bo zwiększony ruch miałby odbywać się na innych drogach. Dodatkowo w ich opinii pracownica znalazła się w miejscu, w którym tego dnia w ogóle nie powinna być, bo miała ściśle wyznaczone obowiązki gdzie indziej. I szła po prawą stroną drogi, choć powinna iść lewą, czyli tam, gdzie był wytyczony ciąg komunikacyjny.

Chcą wyłączenia sędziego

Pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w Sądzie Rejonowym w Żarach w drugiej połowie lutego ub. roku. M. Karnicki został uniewinniony. Nie zgodził się z tym zarówno PIP, jak i oskarżyciel posiłkowy. Sąd Okręgowy w Zielonej Górze podjął decyzję, że proces ma się rozpocząć na nowo w Żarach. Przewodniczącą składu sędziowskiego została Małgorzata Miszczuk-Rzeźniczak. Proces został otwarty jeszcze grudniu, ale kolejnego posiedzenia już nie było, bo przeszkodziła w tym epidemia.

A teraz pojawił się nowy kłopot.

– Przez pełnomocnika Macieja Karnickiego został złożony wniosek o wyłączenie sędzi ze sprawy. Jeden z argumentów jest taki, że poprzednio w jednej ze spraw występowała jako prokurator (przed nominacją sędziowską pracowała w Prokuraturze Rejonowej w Żarach – przyt. red.). W drugim pojawił się zarzut, że togę sędziowską włożyła wskutek decyzji nowej Krajowej Rady Sądownictwa – mówi Dariusz Szczygieł, wiceprezes Sądu Rejonowego w Żarach. 

M. Karnicki pytany o sprawę i złożone wnioski, zastrzega: – Nie chciałbym tego komentować.

Teraz w sądzie zostanie wylosowany inny sędzia, który ma podjąć decyzję, czy sędzia M. Miszczuk-Rzeźniczak będzie wykluczona. Kolejny termin rozprawy został zaplanowany na 14.07.

Karną odpowiedzialnością za śmierć 38-letniej mieszkanki Żar Prokuratura Rejonowa w Żarach obciąża Marka M., 53-letniego operatora koparki volvo.

Napisz komentarz »