REKLAMA

Samorząd

Liczenie po szprotawsku

Opublikowano 26 czerwca 2020, autor: Piotr Piotrowski

Szprotawscy radni zarzucili pełniącej obowiązki burmistrza, że nie dba o finanse gminy, zadłużonej na ponad 63 mln zł. Wytykali czystki w urzędzie i zatrudnienie zastępcy.

P.o. burmistrza Ewa Gancarz pożaliła się radnym, że deficyt w budżecie na koniec roku będzie wyższy, niż zakładała wcześniej (na sesji, 17.06.).

– Mamy duże problemy. Przez pandemię mamy więcej mieszkańców i śmieci, które oni produkują. Do domów wrócili studenci, którzy przerwali naukę z powodu koronawirusa. Przez to nie zbilansuje się nam gospodarka śmieciowa, do której będziemy musieli dołożyć – alarmowała Gancarz na sesji. – Będziemy musieli znowu pochylić się nad podwyżką za śmieci – uprzedzała. W tym roku stawka za odpady już wzrosła z 15,50 zł do 22,50 zł miesięcznie od osoby. – Jest również większe zużycie wody i więcej ścieków, przez co będziemy musieli więcej dopłacić mieszkańcom do każdego metra sześciennego.

Radni jak tarcza

P.o. burmistrza zaznaczyła, że w ostateczności gmina może sięgnąć po kolejny kredyt na spłatę długu, korzystając z możliwości, jakie dał rząd, wprowadzając poluzowanie wskaźników finansowych dla samorządów z powodu pandemii.

Przewodniczący Rady Miasta, Andrzej Stambulski, zarzucił Gancarz, że wykorzystuje radnych jako „tarczę do podwyżek”, a sama nie dba o finanse. I wypomniał jej zatrudnienie wiceburmistrza oraz kosztowne zwolnienie prezesa spółki Szprotawskie Wodociągi i Kanalizacje. Podkreślał, że w ubiegłym roku gmina zmniejszyła zadłużenie o około 3 mln zł, z 66 do 63 mln zł, a tym roku gmina znowu wraca do rolowania długów.

– Pani pełniąca obowiązki mówi nam, że będziemy musieli się zmierzyć z podwyżką za odpady komunalne oraz odbiór ścieków. Tylko pani nie pyta się radnych w sprawach zatrudnień czy zwolnień osób w urzędzie i jednostkach podległych. Ja o powołaniu zastępcy burmistrza dowiedziałem się z gazety. Nie wierzyłem w to, bo przecież zapewniała nas pani o tym, że ogląda każdą złotówkę – zaznaczył Stambulski. – Nie wiem, kto tą gminą rządzi. Mam obawy, że idziemy w kierunku zarządu komisarycznego. Być może komuś na tym zależy. Bo pani zwalnia prezesa SzWiK-u, który w ciągu roku robi 290 tys. zł oszczędności w spółce. Czuję, że radni są wykorzystywani do pani działań. A jak brakuje pieniędzy, to trzeba głosować za podwyżkami! W jakie sytuacji stawia pani radnych?

 

Liczyć mnie w szkole nauczono

E. Gancarz tłumaczyła, że powołała zastępcę, bo takie było polecenie wojewody, aby każdy w czasach pandemii miał swojego wiceburmistrza.

– Czy ja nie oszczędzam?! Musieliśmy mieć sekretarza i audytora, dlatego pierwszego zatrudniłam tylko na 1/5 etatu, drugiego – na pół etatu – tłumaczyła się. – Zmieniłam strukturę organizacyjną, bo dwa stanowiska naczelników wydziałów kosztowały około 20 tys. zł miesięcznie. A pensja wiceburmistrza wynosi tylko 7 tysięcy. To ja nie wiem, co jest tańsze, wiceburmistrz za 7 tys. zł czy naczelnicy za 20 tys. zł? Ekonomistką nie jestem, ale liczyć mnie w szkole nauczono i proszę mi tutaj nie wmawiać – denerwowała się p.o. burmistrza.

Napisz komentarz »