REKLAMA

Gospodarka

Hotele świecą pustkami, dyskoteki zamknięte na głucho

Opublikowano 19 czerwca 2020, autor: Piotr Piotrowski

Właściciele żarskich i żagańskich hoteli, dyskotek i klubów muzycznych liczą straty. Im odmrożenie gospodarki niewiele pomogło. I zgodnie podkreślają – ten rok jest już stracony.

Straty liczy Marek Janków, właściciel hoteli w Żarach i Iłowej.

– W kwietniu i maju miałem o 70 procent mniej klientów niż zazwyczaj. Odwołano większość z ponad 20 wesel, które miały się odbyć w naszych hotelach – mówi. – Nasze hotele stały puste przez dwa miesiące, straciliśmy klientów biznesowych i turystów, szczególnie tych z Niemiec. Ten rok już jest stracony i nie pomoże odmrożenie gospodarki. A przecież straszą jeszcze drugą falą zakażeń.

Amerykanie na ratunek

Jarosław Bartosz, współwłaściciel pensjonatu w Żaganiu, też narzeka.

– Najpierw byliśmy odcięci od świata przez pandemię i decyzję rządu, teraz – remont ulicy Żarskiej. Połowę wesel odwołanych, drugie tyle odbędzie się w dużo mniejszym formacie, z okrojoną liczbą gości – mówi. – Ratują nas żołnierze amerykańscy, którzy korzystają z noclegów i restauracji. Wróciły też komunie, chociaż tygodniowo zamiast sześciu, mamy jedną. Nikt nie stracił pracy z naszej załogi. Oczywiście, w jakimś tam stopniu skorzystaliśmy z pomocy rządu, choć nie była to wymarzona tarcza antykryzysowa.

Emporium we wrześniu?

Wojciech Gozdawa-Dydyński, współwłaściciel żarskiej dyskoteki „Emporium” i pizzerii „Havana”, przekonuje, że jest w jeszcze gorszej sytuacji. W przeciwieństwie do hotelarzy, jego biznes stoi, bo rząd nie zgodził się jeszcze na otwarcie klubów muzycznych i dyskotek.

– Musiałem zamknąć biznes jako jeden z pierwszych i pewnie otworzę go jako ostatni. Jeśli pandemia ustąpi, to może we wrześniu, choć już teraz straszą, że może nadejść druga fala – mówi Gozdawa-Dydyński. – Mimo że dyskoteka i pizzeria zostały zamknięte na cztery spusty, nikt z kilkunastoosobowej załogi zatrudnionej na etat nie stracił pracy. Straciło ją za to kilkanaście osób, pracujących na umowy tymczasowe. Oczywiście, skorzystaliśmy z pomocy rządu.

Izolatorium w hotelu

Pustki są również w hotelach Jana i Haliny Okapców w Żaganiu i Żarach.

– Gości mamy jak na lekarstwo – mówi H. Okapiec. – Ten tok mamy już w plecy. Większość spotkań biznesowych, szkoleń i konferencji została odwołana. Nie mamy praktycznie gości biznesowych. Mało tego, na obiady nie chcą do nas przychodzić nawet ludzie z miasta. Nikt z 50-osobowej załogi nie stracił pracy, choć oczywiście byłoby trudno utrzymać wszystkich pracowników bez pomocy rządu. Z blisko 20 wesel odbędzie się tylko kilka i to w mocno okrojonym wymiarze. Większość została przełożona na kolejny rok. Niektórzy w ogóle je odwołali. Myślę, że przetrwamy dzięki komuniom, które ruszyły z opóźnieniem i izolatorium dla zakażonych koronawirusem, na które został zaadaptowany nasz hotel przy ul. Nowogródzkiej w Żaganiu.

Powoli wracają goście

Zwolnień, mimo ciężkiej sytuacji w branży, nie planuje również Zbigniew Czmuda, właściciel spa, hotelu i pałacu w Wiechlicach pod Szprotawą.

–  Z 15 wesel odbędzie się połowa. Większość klienci przełożyli na następny rok – mówi. – Odwołane zostały szkolenia, konferencje, wernisaże. Wracają powoli turyści oraz goście z miasta, którzy przyjeżdżają na obiad czy kawę. Działa spa, ale z powodu reżimu sanitarnego mogą w nim przebywać jedynie dwie osoby jednocześnie. Nikt z kadry nie został zwolniony,  pomogła nam pomoc z rządowej tarczy.

Napisz komentarz »