REKLAMA

Kultura, Oświata

Burmistrz pokazał im miejsce w szeregu

Opublikowano 19 czerwca 2020, autor: jb

Długo kazał czekać na swoją decyzję rodzicom, nauczycielom i uczniom burmistrz Andrzej Katarzyniec. Nie zaszczycił ich też osobistym kontaktem. Swoją wolę opublikował na stronie internetowej Urzędu Miasta.

O utworzenie dwóch klas pierwszych w Szkole Podstawowej nr 1 prosili burmistrza jej pracownicy oraz rodzice, którzy chcieli tam posłać dzieci. Zapisano łącznie 52 uczniów, burmistrz pozwolił przyjąć 24 i utworzyć tylko jedną klasę. Za główne kryterium przyjęcia urzędnicy uznali to, w którym rejonie dziecko mieszka. Pracownicy szkoły próbowali przekonać burmistrza, próbowali też rodzice.

I wszystko na nic. Nie pomogły spotkania prywatne, publiczne, nie pomogły listy poparcia i prośby. Dwóch klas pierwszych w SP nr 1 od września nie będzie.

W trosce o dobro dzieci

Po debacie w ubiegłym tygodniu, na którą zaproszono wszystkich radnych, rodziców, nauczycieli, dyrektorów pozostałych szkół, grupa rodziców spotkała się z burmistrzem Andrzejem Katarzyńcem we wtorek, 16 czerwca.

– Nie wiem po co, ponieważ po spotkaniu usłyszeliśmy, że tego, jaką decyzję burmistrz podjął, dowiemy się z oświadczenia na stronie internetowej. Nie po taką odpowiedź do niego poszliśmy – usłyszeliśmy od rodziców po spotkaniu.

Burmistrz swoją decyzję ogłosił w środę (17.06.) przed godziną 16:00. Komunikat jest lakoniczny. Wszystkim oczekującym na decyzję od maja, burmistrz poświęcił 4 zdania. Poinformował, że w przyszłym roku szkolnym szkoły i przedszkola „będą funkcjonowały zgodnie z arkuszami organizacyjnymi przedłożonymi przez dyrektorów placówek oświatowych. Dokumenty te zostały uzgodnione ze związkami zawodowymi i Kuratorium Oświaty. Powyższa decyzja dotyczy również Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Żaganiu” – czytamy.

A. Katarzyniec podkreślił, że decyzję podjął w trosce o dobro dzieci i zapewnienie zatrudnienia wszystkim żagańskim nauczycielom.

Przymuszeni do zmiany

Burmistrz publicznie upomniał Małgorzatę Kalinowską, dyrektor SP nr 1 – za to, że o sprawie szkoły wypowiadała się w mediach.

Rozgoryczeni są pracownicy Jedynki.

– O tym, jaka jest decyzja wobec naszej szkoły, dowiedzieliśmy się z komunikatu w internecie. Dalej ciężko nam to wszystko zrozumieć, nie mieliśmy problemów z naborem, byli chętni. Może pora, żeby urzędnicy zadali sobie pytanie, dlaczego rodzice zapisywali do nas dzieci nawet spoza naszego rejonu – mówi Robert Matusiewicz, prezes ogniska ZNP w szkole. – Zamiast tym się zająć, dzisiaj naszym kosztem organizuje się pracę w innych szkołach. Różnica jest taka, że rodzice zapisując do nas dzieci, robili to świadomie, a teraz zostali przymuszeni do zmiany.

R. Matusiewicz ma jedną gorzką refleksję.

– Wychodzi na to, że cała ta dyskusja była niepotrzebna. Nie było nawet próby negocjacji. Nie wiem, po co były kolejne spotkania z burmistrzem. Pokazano nam po prostu, gdzie jest nasze miejsce w szeregu – podkreśla.

Napisz komentarz »