REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Nie chcą hałasu, smrodu i mucholandii

Opublikowano 19 czerwca 2020, autor: Piotr Piotrowski

W Siecieborzycach (gm. Szprotawa) ma powstać duża ferma indyków. Mieszkańcy protestują, obawiają się smrodu, hałasu, niszczenia dróg przez ciężki sprzęt, skażenia wód gruntowych.

We wtorek, 16 czerwca, mieszkańcy poprosili dziennikarza „Regionalnej” o interwencję. Miejscowy rolnik i zarazem radny gminy, Ireneusz Ganczar, planuje wybudować we wsi fermę drobiu. Ma już wszelkie pozwolenia, poza jednym – Urzędu Miasta o warunkach zabudowy.

Chcą godnie żyć

W 12 budynkach inwentarskich ma się pomieścić 156 tysięcy indyków.

– O tym, że pan Ganczar chce nam uprzykrzyć życie, dowiedzieliśmy się przypadkowo,  tydzień temu, z obwieszczenia na słupie, jakie we wsi wywiesił pracownik Urzędu Miasta  – mówi Justyna Kwiatkowska. – My chcemy godnie żyć. Niestety, sąsiedztwo ponad 150 tysięcy indyków nie pozwoli nam na to. To będzie smród, hałas, rozjeżdżone przez tiry drogi, pełno insektów, słowem mucholandia!

– Taka ilość indyków spowoduje zwiększony pobór wody, co może skutkować tym, że zabraknie jej dla mieszkańców – dodaje Grzegorz Kwiatkowski.

– Choć w 2019 roku burmistrz wydał negatywną decyzję w tej sprawie, temat wraca – mówi Janusz Biliński, rolnik z Siecieborzyc i radny gminy.

– W pobliżu miejsca, gdzie ma powstać indyczarnia, jest ujęcie wody oraz staw. Istnieje potencjalne zagrożenie skażenia wód gruntowych – dodaje Ewelina Kawka, która mieszka ok. 200 m od działki, na której ma stanąć indyczarnia.

Anna Górska mieszka niewiele dalej.

– Chcemy godnie żyć. Obawiamy się przede wszystkim hałasu, smrodu i ciężkiego sprzętu, który będzie rozjeżdżał nasze już i tak kiepskie drogi – podkreśla.

– Mam wielu znajomych, którzy pracowali na fermach drobiu i wiem, jakich one przysparzają problemów – dodaje Mirosława Górska.

Protestują w Ratuszu

Mieszkańcy zebrali ponad 300 podpisów pod protestem w sprawie fermy. Petycja już trafiła do Urzędu Miasta. Liczą, że p.o. burmistrza, Ewa Gancarz, zrozumie ich i wyda negatywną decyzję.

Na wtorkowym spotkaniu pojawili się również radni, którzy domagali się od E. Gancarz konkretnej deklaracji.

– Wy tych maseczek nie ściągajcie, wy w tych maseczkach zostaniecie! – zwrócił się do mieszkańców przewodniczący Rady Miasta, Andrzej Stambulski. – Mamy nadzieję, że pani Gancarz stanie po stronie mieszkańców. Czy pani będzie działać dla dobra mieszkańców?

Gancarz zapewniła, że tak.

– Wydam negatywną decyzję, ale trzeba mieć świadomość, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze może ją uchylić, bo wszelkie inne instytucje, wraz z Wodami Polskimi wydały pozytywne decyzje. Ponadto, inwestor ma wszystkie pozwolenia – mówi E. Gancarz.

 Bezpieczna inwestycja

A co na to inwestor? Rolnik i radny I. Ganczar zarzeka się, że inwestycja będzie bezpieczna zarówno dla środowiska, jak i ludzi, nowoczesna.

– Jestem rolnikiem z 30-letnim doświadczeniem, a rolnictwo bez produkcji zwierzęcej umiera – odpowiada. –  Na wsi stoją puste obory, chlewnie i jest rzesza bezrobotnych. Inwestycja w hodowlę jest szansą dla tej miejscowości. Mógłbym, jak inni, trzymać zwierzęta na wolnym wybiegu, nie chcę jednak tego robić, aby nie sprawiać uciążliwości dla mieszkańców. Dlatego postanowiłem wybudować nowoczesne obiekty spełniające wymogi XXI wieku – zapewnia.

Ganczar dodaje, że 32-hektarowa działka zostanie dodatkowo odgrodzona buforem zieleni.

Napisz komentarz »