REKLAMA

Zdrowie

Koronawirus nie zniknie z dnia na dzień

Opublikowano 19 czerwca 2020, autor: Michalina Kozarowicz

– Jesteśmy przed szczytem zachorowań – mówi profesor Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, w rozmowie z gazetą „Regionalną”.

„Regionalna”: Na jakim etapie pandemii jesteśmy?

Andrzej Matyja, lekarz, chirurg ogólny, profesor nauk medycznych, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Jagiellońskiego, działacz samorządu lekarzy, od 2018 prezes Naczelnej Rady Lekarskiej: Przebieg tej pandemii jest tak nietypowy, że każdy scenariusz jest możliwy. Myślę, że obecnie jesteśmy przed szczytem zachorowań na koronawirusa. Trudno jest przewidzieć, co się wydarzy na jesieni, kiedy zwykle jest wzrost zachorowalności na grypę i zakażenia grypopodobne. Wydaje się, że jeśli nie zachowamy ostrożności w naszych codziennych zachowaniach i będziemy lekceważyć np. noszenie maseczek czy zachowanie dystansu, to liczba zakażonych będzie dalej rosła.

Radzimy sobie z pandemią?

Liczba nowych zachorowań w ostatnim okresie nie napawa optymizmem. A wręcz odwrotnie. Przez wiele dni krzywa wzrostu była stabilna, a nagle okazało się, że coś jest nie tak. Pojawiają się miejscowe, nowe zachorowania i to w takich ilościach, że należy się obawiać, czy nie rozprzestrzeni się to na inne regiony Polski.

Odmrożenie nie nastąpiło za szybko?

Od razu nasuwa się pytanie, czy tak duża liczba zakażeń koronawirusem w ostatnich dniach nie jest efektem poluzowania restrykcji. Myślę, że mogło to mieć wpływ. Ludzie poczuli się znacznie swobodniej i zapomnieli o zagrożeniach oraz o tym, że należy zachować – zwłaszcza w pomieszczeniach – szczególną ostrożność. Widzieliśmy, co się stało w różnych miejscach pracy, gdzie doszło do wybuchu ognisk zakażeń. Należałoby dokonać analizy, czy tam nie trzeba powrócić do ostrzejszych restrykcji. Ale to już pytanie do Głównego Inspektora Sanitarnego. Nie jesteśmy w stanie opanować pandemii, kiedy będą tak wysokie wzrosty zachorowań w ciągu jednego dnia.

W pana ocenie, dzieci powinny wrócić jesienią do szkół?

Raczej tak. W przypadku dzieci nie słyszymy o ciężko chorujących na COVID-19. Zdarzają się przypadki, ale zwykle u dzieci mających współistniejące choroby. Jeżeli taka choroba występuje, należy wstrzymać się z tą decyzją. Trzeba pamiętać, że dzieci przenoszą koronawirusa. To się nie zmieni, dopóki nie będzie skutecznego leku albo szczepionki. Musimy nauczyć się żyć z koronawirusem, bo on nie zniknie z dnia na dzień, a przestrzeganie przez nas wszystkich reguł bezpieczeństwa i bycie odpowiedzialnym za zdrowie nasze i osób nas otaczających może pomóc.

Wyjazd na zagraniczne wakacje jest bezpieczny czy może lepiej zostać w Polsce? Jak pan ocenia fakt, że dzieci mogą wyjeżdżać na kolonie i obozy?

Wydaje się, że najbezpieczniej będzie spędzić wakacje w Polsce, ale zachowując wszelkie zasady bezpieczeństwa. Myślę też, że w odpowiednich reżimach sanitarnych wakacyjny wypoczynek dzieci i młodzieży może być możliwy.

Jak bezpiecznie zagłosować podczas wyborów prezydenckich?

Powinniśmy pamiętać o maseczkach, zwłaszcza w przestrzeniach zamkniętych. Musimy też dezynfekować ręce i stosować się do wszystkich zasad, które hamują rozpowszechnianie się wirusa. Doskonale je wszyscy znamy, bo jeszcze parę tygodni temu się do nich stosowaliśmy.  W województwie lubuskim wciąż jest najmniej zachorowań, istnieje teoria, która głosi, że mieszkańcy regionu ze względu na sąsiedztwo Niemiec przechorowali wirusa dużo wcześniej. Czy w pana ocenie jest to prawdopodobne?

Wydaje mi się, że wielu mieszkańców przeszło koronawirusa bezobjawowo. Gdyby były zlecone badania przesiewowe w większych skupiskach (np. miejscach pracy), to tych przypadków byłoby prawdopodobnie zdecydowanie więcej.

Napisz komentarz »