REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Kto chciał otruć Edka?

Opublikowano 19 czerwca 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Zwyrodnialec nafaszerował psie przysmaki trutką na szczury i rozrzucił po parku w Przewozie. Ofiarą okrutnika został kundelek Edek, który ledwo uszedł z życiem.

To mógł być ostatni spacer Edka. Wyszedł do parku ze swoją panią. W trawie znalazł psie smakołyki. Teraz musi leczyć wątrobę.

Trutka na szczury

Edek to 1,5-roczny kundelek. Przyjaciel rodziny Nowogórskich z Przewozu. Ktoś chciał im go odebrać. W parku za blokami, w których mieszka rodzina, ktoś rozrzucił ukrytą w psich przysmakach trutkę na szczury.

– Powiadomiłem już sąsiadów – mówi Roman Nowogórski, właściciel Edka. – Nikt już tam z psami nie chodzi. Nasz Edek musi brać teraz tabletki na wątrobę. Miał też problemy neurologiczne. Na szczęście udało się go uratować.

Zawsze na smyczy

Edek spaceruje zapięty na długiej smyczy. Może się oddalić od swojego właściciela na kilka metrów.

– Psa wyprowadzam albo ja, albo moja córka – mówi pan Roman. – Nie chodzi daleko od nas. Zawsze jest w zasięgu wzroku, niestety trawa jest wysoka.

Edek jak zawsze poszedł na spacer do parku za domem.

– Pies źle się potem czuł, był nieswój. Od razu było widać, że coś jest nie tak. Przewracał się, był skołowany. Jak zabraliśmy go na dwór, jadł trawę. Zmuszał się do wymiotów. Zabraliśmy go do weterynarza. – opowiada pan Roman.

W lecznicy okazało się, że pies musiał zjeść coś trującego.

– Nie było innej możliwości. Zacząłem szukać w parku i znalazłem psie smakołyki nafaszerowane trutką na szczury. Zgłosiłem sprawę na policję, ale nasz komisariat odesłał mnie z tym do Żar. Policjanci uznali, że takie przestępstwo to już nie ich kaliber – dodaje R. Nowogórski

Właściciel Edka, zgodnie z sugestią stróżów prawa z Przewozu, przyjechał zgłosić sprawę na żarskiej komendzie.

– Ale policja nie chciała tego ode mnie przyjąć. Policjant powiedział, że nic się nie stało, skoro pies przeżył. A Edek musi brać teraz bardzo poważne leki, by dojść do siebie – komentuje R. Nowogórski.

O sprawę nieprzyjętego zgłoszenia pytamy w żarskiej komendzie.

– Policjanci ustalają, czy doszło w tym przypadku do przestępstwa. Prowadzone są czynności sprawdzające – informuje Aneta Berestecka, rzecznik prasowa żarskiej policji.

Napisz komentarz »