REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Komu przeszkadzały śliwy?

Opublikowano 05 czerwca 2020, autor: Michalina Kozarowicz

60 tys. zł kosztuje rocznie mieszkańców Żar obsługa monitoringu. I te pieniądze idą w błoto. Gdy coś się dzieje, oko kamery akurat zerka w inną stronę.

Dwie śliwy rosły w donicach w żarskim Rynku. Ledwo je posadzono, a już straciły liście. Ciężki los drzewek zmartwił wrażliwych urzędników, poprosili dendrologa o ekspertyzę. W jego ocenie, ktoś wlał do donic chemikalia, które sprawiły, że liście opadły.

Kamery nic nie widziały

Choć oba drzewka rosną tuż pod okiem kamer w centrum miasta, to tradycyjnie nic się nie udało nagrać, bo kamera akurat obserwowała inny fragment Rynku. Straż Miejska przejrzy jeszcze monitoring z kamer na budynkach przy wlocie na ulicę Chrobrego. Entuzjazmu brak. Strażnicy zastrzegają: monitoring trzeba przejrzeć minuta po minucie, a nie wiadomo, kiedy dokładnie wandal zaatakował drzewka…

Po co te kamery?

W Żarach monitoringiem objęte jest stare miasto, gdzie znajduje się 9 kamer umieszczonych na ulicy Śródmiejskiej pod numerem 22, Podwale 10, Rynek – 17, 20 i 37, pl. Przyjaźni 17 oraz na Osadników Wojskowych 3 i 3a. Trzy kamery strzegą ulicy Cichej. Osiem kamer miejskiego monitoringu znajduje się na ulicy Okrzei, przy MOPS i rondzie z ulicą Górnośląską. Aż 16 kamer monitoruje park przy ulicy Czerwonego Krzyża. W parku przy alei Jana Pawła II znajduje się obecnie 7 kamer. Placu zabaw przy ulicy Westerplatte pilnują 4 kamery. Plac przy zbiegu ulic Szymanowskiego i Chopina monitorowany jest przez 3 kamery. W zeszłym roku za 500 tys. zł powstał monitoring na osiedlu Zawiszy Czarnego, gdzie rozmieszczonych jest 15 kamer w 6 punktach.

Utrzymanie miejskiego monitoringu kosztuje 60 tys. zł rocznie. Efektów jeszcze się nie doczekaliśmy. Złośliwość rzeczy martwych czy zbieg okoliczności? Nagrań obejrzeć nie można. Wandal i złodziej zazwyczaj przechytrzą oko urzędniczej kamery.

Napisz komentarz »