REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Sześć szopów w szopie

Opublikowano 05 czerwca 2020, autor: Piotr Piotrowski

Niecodziennych gości ma mieszkaniec Bukowiny Bobrzańskiej (gm. Żagań) w przydomowej szopie.

Franciszek Jacukiewicz przecierał oczy ze zdumienia, gdy w stodole zobaczył sześć szopów praczy.

– Samica i jej pięć młodych zrobili sobie legowisko przy stropie. Szybko się z nami oswoiły, gdy zaczęliśmy dawać im mleko – mówi mieszkaniec Bukowiny Bobrzańskiej. – Pod mój dom, z racji sadzawki po stawie rybnym, przychodzą różne zwierzęta, dziki, sarny, ale szopów rodem z Ameryki tu jeszcze nie było – mówi z uśmiechem. I tłumaczy, że szopy pracze do Europy trafiły w celach hodowlanych z Ameryki.

Skąd u nas szopy?

– Przychodzą do nas coraz częściej z Niemiec, gdzie namnożyły się w naturalnym środowisku po tym, jak kilka lat temu uciekły z farmy zwierząt futerkowych – mówi szprotawski przyrodnik, Jan Ryszawy. – Z jednej strony szop to taki sympatyczny pluszak, z drugiej – szkodnik naszej fauny. O ile w swoim naturalnym amerykańskim środowisku ma wrogów, o tyle w naszej przyrodzie może narobić sporych szkód. Szopy są wszystkożerne, zrobią spustoszenie zarówno w kurniku, jak i w lesie. Ich obecność w rejonie Bukowiny mnie nie dziwi. Wieś leży blisko Bobru, więc szopy czują się tutaj jak ryby w wodzie. Nie bez powodu mówi się na nich „pracze”, bo zanim zjedzą swoją zdobycz, myją ją w rzece czy stawie. Szopy mogą się oswoić i udomowić, jeśli będą z nami od urodzenia. Te dzikie mogą roznosić wściekliznę lub groźne dla człowieka pasożyty.

Napisz komentarz »