REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Zbrodnia, kara i zwłoki na dnie jeziora

Opublikowano 05 czerwca 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Marcel Korkuś (32 l.) zaledwie kilka tygodni temu odnalazł w rzece ciało 3,5-letniego Kacperka z Dolnego Śląska, teraz wyłowił ciało zamordowanej 24 lata temu Joanny. Spoczywało na dnie jeziora.

Marcel Korkuś z Żar znów pomógł służbom w odnalezieniu ciała. Tym razem

ukrytego przez mordercę na dnie jeziora.

– To ciężkie do opisania uczucie, bardzo przygnębiające. Jednak pomoc w odlezieniu ofiar zawsze niesie ze sobą pewną nadzieję. Rodzina może wreszcie pochować swojego bliskiego – mówi Marcel.

Udusił i zatopił

Joanna Gibner w 1996 r. miała zaledwie 23 lata, gdy zabił ją mąż, którego poślubiła kilka tygodni wcześniej. Najpierw przez 7 lat była uznana za zaginioną, bo prokuratura nie miała dowodów na morderstwo. W tym czasie jej mąż związał się z kolejną kobietą. We wrześniu 2003 roku ta zgłosiła się na policję. Stwierdziła, że podczas kłótni konkubent zagroził, że zrobi jej to samo, co swojej żonie. Marek W. przyznał się do zbrodni i ze szczegółami opisał, co zrobił z żoną.

– Zacisnąłem ręce na szyi. Trochę się broniła, tak głową chyba kręciła, wierzgała ? mówił podczas wizji lokalnej.

Umieścił jej ciało w wersalce. Przez kilka dni leżało w garażu. Później miał zapakować do torby na makulaturę, obciążyć złomem i wrzucić do Jeziora Dywickiego pod Olsztynem. Marka W. skazano na 15 lat więzienia. Był to pierwszy poszlakowy proces w historii Polski. Po odbyciu kary, we wrześniu 2018 r., wyszedł na wolność. Pół roku później zmarł. Informację o miejscu ukrycia zwłok żony zabrał do grobu. Matka Joanny przez prawie ćwierć wieku nie mogła godnie pochować córki.

Marcel odnalazł Asię

Jezioro było dwukrotnie sprawdzane przez Marynarkę Wojenną oraz kilka różnych grup płetwonurków. W czerwcu ubiegłego roku próby odnalezienia zwłok Joanny podjęła się „Fundacja Na Tropie”. Grupa płetwonurków przez tydzień przeszukiwała dno jeziora. Bez skutku. 26 maja tego roku, w Dzień Matki, wolontariusze Fundacji ponownie pojawili się nad Jeziorem Dywickim. Tym razem towarzyszył im M. Korkuś, dwukrotny rekordzista świata w nurkowaniu wysokogórskim. Ten sam, który kilka tygodni temu odnalazł w Kwisie ciało 3,5-letniego Kacperka.

– Do poszukiwań Joanny zdecydowałem się użyć sonaru oraz belek neodymowych. Wiedziałem z akt, że w torbie, w której ukryte miało być jej ciało, znajduje się złom – relacjonuje nurek.

To był dobry trop.

?- Belka neodymowa w pewnym momencie zaczepiła się o jakiś przedmiot na dnie. Zanurkowałem, żeby sprawdzić co jest pod wodą. Była tam torba obciążona złomem i cegłówkami – mówi M. Korkuś.

Następnego dnia pod nadzorem prokuratora szczątki wydobyto na powierzchnię. Przewieziono je do laboratorium kryminalistycznego. Matka dziewczyny nie miała jednak wątpliwości, w torbie prócz elementów kostnych było ubranie, torebka i okulary, które rozpoznała jako własność swojej córki.

– Mam nadzieję, że jeszcze wiele takich spraw uda mi się wyjaśnić i pomóc innym ludziom, a ci, którzy przyczynili się do czegoś złego, poniosą karę – stwierdził płetwonurek Marcel Korkuś.

Nurkowanie to jego pasja

Marcel nurkuje od 13 roku życia. Pomaga odnajdować zaginione pod wodą ciała, jest także biegłym sądowym z zakresu ratownictwa wodno ? nurkowego i poszukiwań podwodnych, dwukrotnym rekordzistą świata w nurkowaniu wysokogórskim oraz odkrywcą najwyżej położonego jeziora na Ziemi. Zawodowo jest oficerem nawigatorem na statkach górnictwa morskiego.

– Jestem instruktorem nurkowania, płetwonurkiem technicznym i jaskiniowym, prowadzę firmę zajmującą się wykonywaniem specjalistycznych prac podwodnych, zawodowo jestem oficerem na największych statkach specjalistycznych – podsumowuje M. Korkuś.

 

 

 

 

Napisz komentarz »