REKLAMA

Praca

Zarobiony jestem!

Opublikowano 05 czerwca 2020, autor: bj

Niektórzy to w pandemii tyrają w pocie czoła. Na przykład dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Żarach. Dosłownie nie ma kiedy po nosie się podrapać, a co dopiero informować swoich szefów, jak wygląda sytuacja z bezrobociem! Za tytaniczną pracę na pierwszej linii frontu z koronawirusem dostał extra nagrodę.

Jeszcze na początku roku zarejestrowanych bezrobotnych w powiecie żarskim było o 250 mniej niż przed rokiem (1 tys. 695 osób). Powiatowy Urząd Pracy świecił więc pustkami. Gdy nastała epidemia, zaczęli się pojawiać ludzie bez pracy.

– W kwietniu zarejestrowaliśmy 369 nowych bezrobotnych, czyli o 40 proc. więcej niż przed rokiem. Komuś skończyła się umowa albo został zwolniony, ktoś inny wrócił z zagranicy, ktoś inny zakończył staż – zaraportował do Starostwa Powiatowego Józef Tarniowy, dyrektor PUP.

Niby nic dziwnego, bo to w końcu urząd od bezrobotnych. Jednak, wraz z pandemią, do PUP zaczęli zgłaszać się przedsiębiorcy, którzy chcieli skorzystać z antykryzysowych dotacji.

– Nabór wniosków ogłosiliśmy z dniem 1.04. Od połowy kwietnia trwa olbrzymi ich napływ – podkreślał J. Tarniowy. I wyliczał, że do połowy maja urzędnicy przyjęli ponad 3 tys. 500 wniosków. Rozpatrzyli niespełna 1 tys. 750.

Innej pracy urzędnikom także nie brakowało.

– W okresie 4-12 maja zarejestrowało się 137 osób. W ubiegłym roku były to 64 osoby, czyli teraz dwa razy więcej – skrupulatnie wyliczał J. Tarniowy.

I co tu począć, gdy tyle roboty zwaliło się dyrektorowi na głowę?

Raport za raportem

Do Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego urzędnicy z pośredniaka ślą sprawozdania ze swoich bieżących obowiązków. Teraz częściej, bo przełożeni chcą wiedzieć, jakie są „stosowane metody oraz środki ochrony przed wirusem oraz ewentualne problemy z tym związane”. No to urzędnicy piszą. A to o rękawiczkach, a to o płynie do dezynfekcji rąk, klamek, poręczy, kluczy i biurek, a to o montażu specjalnego ekranu z pleksi do odbioru korespondencji. Albo o maseczkach dla pracowników. A w końcu o zamknięciu urzędu na klucz przed petentami, którzy przecież wnioski mogą składać elektronicznie albo wrzucać do urny przed pośredniakiem.

Ale to nie wszystko. Urzędnicy muszą swoim przełożonym z województwa słać tabelki – raz  w tygodniu podać liczbę i kwotę pożyczek oraz dofinansowań do wynagrodzeń. Łącznie 7 liczb w tygodniu. Do tego poinformować o liczbie bezrobotnych, a to cztery kolumny, każda z jedną liczbą, raz w tygodniu. I jeszcze trzeba wojewodzie przesłać tabele dotyczące zwolnień grupowych. Z tych wysłanych do połowy maja wynika, że we wszystkich czterech rubrykach co tydzień trzeba było wstukać „zero”.

 

Wykonywanie wzmożonych zadań

Praca tytaniczna, więc należy to podkreślić. Zatem w kolejnej tabeli, gdzie jest miejsce na uwagi natury ogólnej, urzędnicy przesłali i takie:

„Poza naturalnym wzmożonym napływem wniosków osób bezrobotnych o rejestrację, mikroprzedsiębiorców i pracodawców o pożyczki i dofinansowania – przedkładamy prośbę do władz zwierzchnich o ograniczenie rozrastających się z dnia na dzień obowiązków sprawozdawczo-raportowych”.

I dalej:

„Z szacunkiem należy podkreślić ogromne zaangażowanie i bieżące wykonywanie wzmożonych zadań przez wszystkich pracowników (…). Byłoby miło, gdyby decydenci zauważyli, że blisko 60 % pracowników PUP otrzymuje najniższe krajowe wynagrodzenie, 2,5 raza mniejsze niż średnia krajowa w administracji rządowej”.

Prośby urzędników zostały wysłuchane. Żarski PUP otrzymał niemal 80 tys. zł z ministerialnej kasy w związku ze zwiększeniem liczby obowiązków. Sam dyrektor przytulił extra dla siebie niemal 1 tys. 500 zł. Jego pensja to ok. 6 tys. 300 zł miesięcznie.

Chcieliśmy zapytać J. Tarniowego o extra wynagrodzenie, ale jest zamknięty w urzędzie jak w twierdzy. Kluczami rządzi jedna z urzędniczek i do środka wpuszcza nielicznych szczęśliwców.

Pytamy więc starostę Józefa Radziona, któremu PUP podlega.

– Wcześniej, przed epidemią, w zasadzie odkąd zostałem starostą, nie słyszałem uwag, że ktoś z pracowników Powiatowego Urzędu Pracy zarabia za mało – przyznaje J. Radzion.

Czy pracownicy marketów też mogą liczyć na extra zapłatę za wzmożoną i obarczoną ryzykiem zakażenia pracę podczas pandemii? Tam się nikt nie zamykał przed klientami. Przeciwnie!

Napisz komentarz »