REKLAMA

Samorząd

Chcą pogonić Katarzyńca

Opublikowano 29 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Czy w Żaganiu dojdzie do drugiego w historii miasta referendum w sprawie odwołania burmistrza? Jak ustaliliśmy, właśnie powstaje grupa, niezadowolona z rządów Andrzeja Katarzyńca, która chce je zorganizować.

Z jednej strony podwyżki podatków od nieruchomości, opłaty śmieciowej czy targowej. Z drugiej zamknięcie kąpieliska, przytuliska dla psów, obsadzenie stanowisk swoimi poplecznikami. Takie argumenty podnoszą przeciwnicy burmistrza, którzy przymierzają się do odwołania go w drodze referendum.

– Czy tak ma wyglądać w praktyce „realna zmiana”, hasło, z którym do wyborów szedł Andrzej Katarzyniec? – pyta osoba, która planuje utworzyć komitet referendalny (na razie prosi o anonimowość). – Coraz więcej osób jest niezadowolonych z rządów burmistrza. To ludzie, którzy nie są związani z polityką, rodzice uczniów, którym burmistrz blokuje dostęp do nauki w wybranej przez nich szkole, pracownicy szkół, którym burmistrz odebrał premie, w końcu przedsiębiorcy, którzy prosili o umorzenia podatków w związku ze stratami w biznesie spowodowanymi pandemią, ale usłyszeli kategoryczną odmowę.

Początek końca

Inicjatorzy referendum zwierają szyki i gdy tylko miną obostrzenia sanitarne związane z pandemią, planują zacząć zbierać podpisy.

– Nie mogę być sędzią w tej sprawie, ale wątpię, czy po półtorej roku moich rządów, temat referendum był tak często podnoszony, jak obecnie – mówi radny i były burmistrz Żagania, Daniel Marchewka. – Gdzie jest Andrzej Katarzyniec? Na trudne spotkania nie chodzi, z mieszkańcami się nie widuje. Niewygodnych tematów unika, problemy załatwia likwidacjami lub podwyżkami. Do Żagania wróciło intryganctwo i donosy, zatrudnianie w urzędzie bez konkursów. Na stanowiskach kierowniczych zatrudnieni są „spadochroniarze” spoza Żagania. Burmistrz czeka do emerytury, a Żagań cofa się w rozwoju. To najgorszy czas w miejskiej historii. Brak wizji, strategii i pomysłów. To już nie MPOiRD, gdzie wszystko się jakoś kręciło, a karierę mógł zrobić ktoś porównywalny do Dyzmy. „Realna zmiana”, którą zapowiadał burmistrz przed wyborami, była zwykłym kłamstwem i ogłupieniem ludzi. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi. Panowie myśleli, że mieszkańcy to ciemny lud i można im wmówić żagański cud. Teraz się wiją, bo w powietrzu czuć początek końca.

Katarzyniec płacze i narzeka

A jak dzisiejszą władzę ocenia były burmistrz Żagania, który został odwołany w referendum siedem lat temu? Sławomir Kowal 16 lat temu rekomendował radzie nadzorczej zatrudnienie Katarzyńca na stanowisku prezesa spółki MPOiRD. Dziś podkreśla, że nie spodziewał się niczego wielkiego po jego rządach w mieście.

– Spółka pod jego rządami bez wsparcia miasta niewiele by osiągnęła. Aby rządzić miastem, trzeba mieć charyzmę, pomysł i predyspozycje – mówi Kowal. – Żal mi Żagania. Życzę jak najlepiej Katarzyńcowi, ale miasto się zwija od kilku lat. Dziś jest płacz i narzekanie burmistrza, że na nic nie ma pieniędzy. Z drugiej strony rozrasta się kadra Urzędu Miasta, prowadzi się politykę nepotyzmu w podległych jednostkach, spółkach i szkołach. Burmistrz, który płacze i narzeka, nie powinien pełnić tego urzędu.

Na pytanie, czy referendum w sprawie odwołania burmistrza ma sens, Kowal odpowiada: – Nie wiem, czy miasto stać na kolejne marnowanie lat. To wybór mieszkańców – mówi. – Ja się z całą odpowiedzialnością poddałem weryfikacji w referendum. Choć w tej wojence udało się także odwołać Radę Miasta, to było to pyrrusowe zwycięstwo.

Burmistrz Katarzyniec podkreśla, że jego pracę oceniają mieszkańcy i zarzeka się, że wsłuchuje się w ich głosy.

– Jeśli jest jakaś grupa referendalna, to niech sobie działa. Ma prawo do tego – kwituje.

Zastanawiają się

Kto chciałby zostać burmistrzem po Katarzyńcu? Kowal jest radnym Sejmiku i przedsiębiorcą i raczej nie będzie chciał już wrócić do Urzędu Miasta. Za to Marchewka będzie się zastanawiał.

– Gdybym stanął przed wyborem, czy startować ponownie na burmistrza, dobrze bym się zastanowił – zastrzega Marchewka.

Startu nie wyklucza też jeden z żagańskich „młodych wilczków”, radny Grzegorz Kuźniar, lider Nowej Lewicy w Żaganiu, pasjonat kolei.

– Nie mówię „nie” ani „tak” – przyznaje.

Paweł Giza, żagański przedsiębiorca, który startował w wyborach sprzed dwóch lat, też nie chce nic deklarować.

– Na razie myślę tylko o tym, aby przetrwać ten nadzwyczaj trudny czas – mówi.

W kuluarach słychać, że Katarzyniec, po skończeniu kadencji, chciałby wrócić do kierowania spółką MPOiRD, a w walce o fotel burmistrza jego radni mieliby poprzeć jego zastępcę, Sebastiana Kuleszę.

Napisz komentarz »