REKLAMA

Samorząd

Katarzyniec oszczędza na najbiedniejszych

Opublikowano 29 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Burmistrz Żagania zabrał premie pracownikom obsługi i administracji żagańskich szkół oraz przedszkoli.

Rozgoryczeni pracownicy zadzwonili do redakcji. Podkreślają, że od stycznia zarabiają tylko najniższą krajową, choć na terenie szkół wykonują często dużo więcej obowiązków, niż powinni. Również w weekendy. I za to dyrektorzy nagradzali ich premiami w wysokości do 20 procent uposażenia. Najbardziej pracowici mogli więc liczyć na 450 zł dodatku miesięcznie.

Premie za ciężką pracę

Mimo sprzeciwu większości dyrektorów szkół, przedszkoli i żłobka, burmistrz dopiął swego. 165 pracowników obsługi i administracji: woźni, konserwatorzy, księgowe, kadrowe, sprzątaczki czy sekretarki od stycznia dostają tylko najniższą krajową, tj. 2.600 zł brutto. Na rękę 1.920 zł.

Dyrektorzy potwierdzają, że dostali odgórne zalecenie, aby uciąć premie wszystkim pracownikom niepedagogicznym.

– Pani skarbnik wezwała nas do urzędu i przy nas wykreśliła wydatki w dziale „premie”. Zaleciła też, aby ciąć, gdzie się tylko da – mówi jedna z dyrektorek.

– Otrzymaliśmy zalecenia od miasta, aby nie wypłacać premii pracownikom obsługi z powodu braków funduszy na oświatę – mówi Małgorzata Kalinowska, dyrektorka SP nr 1. – Wielu z nich, np. szkolni konserwatorzy, pracuje systemem gospodarczym, co jest dużą oszczędnością dla szkoły w doraźnych remontach. Te premie były dla nich nagrodą za ciężką pracę, również po godzinach.

W podobnym tonie wypowiada się Tomasz Szewczyk, były już dyrektor SP nr 5.

– Gdy nakazano uciąć premie pracownikom, wstawiłem się za nimi, narażając się burmistrzowi. Trzykrotnie byłem wzywany do urzędu w tej sprawie na rozmowę ze skarbniczką i naczelnikiem wydziału oświaty. Chcieli mnie zdyscyplinować – mówi. – Uważam, że to krzywdzące pozbawiać tych ludzi premii w wysokości 300-400 zł. Często byli oni potrzebni na telefon, również w weekendy lub po godzinach, aby np. włączyć ogrzewanie, umyć sprzęt szkolny, itd. Głośno się temu sprzeciwiałem i spotkała mnie za to kara.

Radni oburzeni

Sprawa jest na tyle bulwersująca, że o likwidację premii zaczęli pytać burmistrza nawet radni z jego obozu. Na komisji gospodarki (25.05.) radny Ireneusz Szaniawski nie krył oburzenia.

– Pracownicy obsługi i administracji wkładali sporo serca w swoją pracę. Pracują tak ciężko, jak inni pracownicy szkoły, a mimo to zostali pozbawieni premii – grzmiał Szaniawski. – Czy jest szansa na przywrócenie premii, panie burmistrzu?

Burmistrz Andrzej Katarzyniec odbił piłeczkę.

– Dyrektorzy szkół mają swoje budżety, w których muszą się obracać. To oni decydują, w jaki sposób je wykorzystują – odparł burmistrz. – Znamy przykład z powiatowych szkół, do których radni musieli dokładać, a dyrektorzy mieli to w nosie.

Nie daje dobrego przykładu

Skarbniczka Teresa Łapczyńska dodała, że od stycznia wzrosło wynagrodzenie minimalne, do 2.600 zł brutto.

– Ten wzrost rekompensował im premie. Oświata jest bardzo niedofinansowana, po raz kolejny obniżono nam subwencję, ostatnio o 219 tys. zł . Mało tego, od września musimy znaleźć dodatkowe pieniądze na podwyżki dla nauczycieli o 6 procent – tłumaczyła skarbniczka.

Tak czy siak, burmistrz szuka oszczędności w kieszeniach woźnych, konserwatorów, kadrowych czy sprzątaczek, a tak naprawdę sam nie daje dobrego przykładu – miesięcznie inkasuje 10,5 tys. zł. I swojej pensji ani żadnych dodatków, które pobiera, sobie nie obniżył.

Napisz komentarz »