REKLAMA

Wasze sprawy

Śmieciowy bałagan w Żaganiu

Opublikowano 29 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Mieszkańców małych wspólnot nie stać na budowę pergol śmieciowych. – Dlatego podrzucane są im worki ze zmieszanymi odpadami, za które urzędnicy będą karać. Żagań nie jest przygotowany na segregację odpadów – wytknął burmistrzowi zarządca kilkudziesięciu żagańskich wspólnot, Andrzej Redźko.

Andrzej Redźko zaalarmował, że odbiór odpadów komunalnych przez pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania i Robót Drogowych zostawia wiele do życzenia (na komisji gospodarki, 25.05.). Podobnie jak sam regulamin dotyczący utrzymania czystości i porządku na terenie miasta, uchwalony przez radnych cztery lata temu, który nijak ma się do nowych przepisów, dotyczących obowiązkowej segregacji odpadów.

– Pracownicy spółki podjeżdżają pod posesje, oglądają śmieci, po czym z jednej posesji zabierają, z drugiej nie – grzmiał Redźko, pokazując burmistrzowi i radnym zdjęcia od mieszkańców, na dowód swoich słów. – Ludzie często skarżą się, że przy niektórych budynkach pojemniki są przez pracowników MPOiRD dostarczane do ulicy i opróżniane, a na innych wymaga się tego od mieszkańców. Ponadto, w przypadku jednej z naszych wspólnot, o wyposażenie w pojemniki zwracałem się do MPOiRD 14 stycznia, ponad cztery miesiące temu. Do dziś mieszkańcy ich nie otrzymali. Mieszkańcy worki z odpadami muszą składować przy pojemnikach. Wystarczy wiatr albo psy, aby śmieci walały się po okolicy. Dziś nie ma żadnego kontaktu z panią prezes MPOiRD.

Strażnicy karzą, a nie wiedzą

Redźko zaznaczył, że brakuje jasnych przepisów, kto za co odpowiada.

– Obecna uchwała Rady Miasta w tej sprawie jest zbyt ogólna. Wielu kwestii w niej po prostu w ogóle nie ujęto, jak np. ilości przysługujących pojemników na segregację. Dlatego każdy interpretuje przepisy na swoją modłę – wytykał. – Wspólnoty z większymi budżetami rozbudowują wiaty śmietnikowe, zamawiają dodatkowe pojemniki, ale wielu, zwłaszcza mniejszych wspólnot, nie stać na budowę wiat i obawy tych mieszkańców przed podrzucanymi często śmieciami, a co za tym idzie karami, które mają być od września naliczane, są uzasadnione – podkreślał. – Wychodzi bałagan, za który potem strażnicy miejscy, którzy też nie orientują się, do kogo jaki teren należy, chcą karać mieszkańców. Był przypadek, że przyjechali do mojego biur  i chcieli wlepić mandat w wysokości 200 zł za to, że śmieci walały się w okolicy jednej z moich wspólnot. Kwitek chcieli zostawić mojej księgowej. Pojechałem z nimi na miejsce i okazało się, że to teren należący do miasta, a nie wspólnoty!

Burmistrz „pogoni” panią prezes

Burmistrz Andrzej Katarzyniec dziwił się, że zarządca nie zgłosił sprawy Urzędowi Miasta.

– Wystarczył jeden telefon, aby dostawić pojemniki i pogonić tych, którzy za to odpowiadają – stwierdził. – Pani prezes Baranowska musi działać wedle regulaminu dotyczącego utrzymania czystości i porządku. Trudno, aby strażnicy wiedzieli, czy teren wspólnoty jest po obrysie, czy nie – tłumaczył swoich podwładnych.

– Oczekuję od was, aby opracować aneks do regulaminu dotyczącego utrzymania porządku na terenie miasta. Obecnie jego zapisy nijak się mają do ustawy śmieciowej, która od września będzie restrykcyjnie przestrzegana – skwitował Redźko.

A dodajmy, że od 1 września kara za złą segregację wyniesie 50 zł od osoby, czyli dwukrotność miesięcznej stawki za odbiór odpadów (została podniesiona o 8 zł od stycznia, z 17 do 25 zł). Magistrat zatrudni do kontroli odpadów dodatkowych pracowników.

Napisz komentarz »