REKLAMA

Kultura, Oświata

Bez Jarmarku i basenu

Opublikowano 22 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

2 mln zł straci w budżecie miasto Żagań, w wyniku pandemii. Burmistrz tnie wydatki wszędzie, tylko nie we własnej pensji ani prezesów spółek, które obecnie nie generują przychodów. Nie będzie Jarmarku Św. Michała, kąpieliska miejskiego ani stypendiów dla sportowców.

 Mniejsze wpływy trafią z podatku dochodowego od osób fizycznych, udziału w podatku dochodowym od osób prawnych, z czynszów najmu, z podatku od czynności cywilnoprawnych, z opłaty skarbowej, opłaty targowej oraz za przedszkole.

– Z samego podatku od osób fizycznych niedobór wyniesie 1 mln 172 tys. zł  – wylicza skarbnik miasta, Teresa Łapczyńska. – Licząc mniejsze wpływy z opłat targowych, skarbowej czy za przedszkole, ta kwota urośnie do 1 mln 825 tys. zł.

Do tego dochodzi niższa niż zakładana subwencja oświatowa, o 219 tys. zł.

– Przy bardzo dużym niedofinansowaniu oświaty i obniżeniu subwencji zobowiązani będziemy wdrażać podwyżkę wynagrodzeń nauczycieli o 6 procent od 1 września. Według wstępnych szacunków, potrzeba na tel cel dodatkowych 350 tys. zł – dodaje skarbniczka.

Aby zniwelować choć w części straty, burmistrz Andrzej Katarzyniec podjął decyzję o ograniczeniu wielu wydatków.

– Ograniczamy wydatki w funkcjonowaniu Urzędu Miasta, zmniejszając zatrudnienie o 5 osób, zmniejszając wydatki na promocję miasta, konserwację i remonty kanalizacji deszczowej oraz iluminację świąteczną – wymienia.

 

Nie pobawimy się i nie popływamy

Około 300 tys. zł miasto zaoszczędzi na organizacji Jarmarku Św. Michała, którego w tym roku we wrześniu nie będzie. Wstrzymane zostaną dotacje na remonty zabytków, na organizację imprez sportowych, nie będzie też pieniędzy na stypendia dla sportowców oraz na  przygotowanie do sezonu kąpieliska miejskiego przy ul. Niepodległości. Ograniczenia te przyniosą około 1 mln 782 tys. zł oszczędności.

– Te ograniczenia zostały już wprowadzone – zaznacza skarbniczka.

Katarzyniec, który miesięcznie zarabia 10,5 tys. zł, szuka oszczędności, ale na czas pandemii nie zmniejszył sobie pensji (ani swojemu zastępcy, ani prezesom miejskich spółek), choć domagał się tego jego poprzednik,Daniel Marchewka, twierdząc, że w marcu i kwietniu Urząd Miasta mocno ograniczył swoją pracę, podobnie jak burmistrz, którego trudno było znaleźć w Ratuszu.

Napisz komentarz »