REKLAMA

Gospodarka

Wpadliśmy w przepaść

Opublikowano 22 maja 2020, autor: Norbert Królik

Rozmowa z Romanem Siemaszko, prezesem zarządu STAHLBAU Automotive, o konsekwencjach koronawirusa dla przemysłu motoryzacyjnego i pomocy, na jaką te firmy mogą liczyć od państwa i samorządu.

Czy możemy powiedzieć, że w gospodarce najgorsze mamy za sobą?

Zobaczymy, jak się będzie dźwigał rynek konsumpcji. Czy ludzie się odblokują i zaczną kupować. Patrząc na rynek motoryzacyjny, na którym nasza firma działa, jest duży problem, bo np. fabryka Toyoty w Wałbrzychu została uruchomiona na dwa tygodnie i teraz znowu na kolejne dwa produkcja została wstrzymana, bo nie ma zbytu. Jest problem z konsumpcją. Ludzie nie kupują samochodów, nie kupują produktów, które nie są pierwszej potrzeby.

Produkujemy części m.in do volkswagena, mercedesa, hondy, forda, bmw i na wszystkich poziomach, czy są to samochody użytkowe, czy luksusowe, jest ten sam problem psychologiczny. Ludzie są mocno zablokowani i nie kupują.

Czy można powiedzieć, że pojawia się jakieś światełko w tunelu?

Firmy zaczynają uruchamiać produkcję i zaczyna pojawiać się powoli zbyt, to dobry znak. Patrząc jednak na skalę produkcji, to jest na razie niewielka. My produkujemy obecnie 20 proc. tego, co przed kryzysem.

Jak sobie z tym radzicie?

Szukamy alternatywnych klientów. Wykonujemy więcej usług poza branżą motoryzacyjną. Wypełniamy również braki na magazynie, dokonujemy modernizacji. Ten czas wykorzystujemy, żeby nadrobić pewne zaległości formalne, jak np. certyfikaty, uzupełniamy niezbędną dokumentację.

Czy musicie zwalniać pracowników?

Na ten moment nikogo nie zwalniamy. Jedynie osobom, którym się kończyły umowy, nie przedłużaliśmy ich. Jeżeli rynek ruszy w ciągu trzech miesięcy, nie będziemy musieli nikogo zwalniać.

Jaką pomoc otrzymaliście?

Złożyliśmy wnioski. Dostaliśmy dofinansowanie do wynagrodzeń z Urzędu Pracy. Staramy się o przełożenie płatności w ZUS-sie. Złożyliśmy również wnioski o dofinansowanie z Polskiego Funduszu Rozwoju. Mogę powiedzieć, że w naszym przypadku te rządowe tarcze antykryzysowe działają. Jest realna pomoc.

A jeżeli chodzi o pomoc z Urzędu Miasta w Żarach? Mogliście liczyć na jakieś wsparcie?

Nie.

A czy pan obawia się zarażenia koronawirusem?

Życie musi się toczyć dalej. Nie może być tak, że lekarstwo jest gorsze niż choroba, a tu wszystko na to wskazuje. Ja nie twierdzę, że rząd podjął niewłaściwe kroki, bo nie byliśmy nigdy w takiej sytuacji i ciężko było przewidzieć, jak ta epidemia się rozwinie. Na dzisiaj wiemy, że najbardziej zagrożone są osoby starsze z chorobami towarzyszącymi i w moim przekonaniu należy izolować takie osoby, które faktycznie są zagrożone.

Jako przedsiębiorca jak pan ocenia to, co się dzieje?

Trzeba do tego, co się dzieje, podchodzić zdroworozsądkowo. Nie możemy się zamknąć na pół roku i czekać, aż wszystko minie, bo to nic nie da. Lekarstwo okaże się gorsze od choroby, bo cała gospodarka może nieodwracalnie ucierpieć. To nie było tak, że z nadejściem kryzysu wpadliśmy w jakąś melancholię biznesową, tylko my wpadliśmy po prostu w przepaść. Nagle ze szczytu lecimy totalnie w dół i nikt nie był na to przygotowany. Nikt mi nie powiedział „Roman, mamy spadek zamówień i za trzy miesiące możesz spodziewać się obniżki”. Zadzwonili do mnie z Valmetu, BMW, Mercedesa, z różnych marek, dla których produkujemy i powiedzieli „Od jutra proszę nam nie dostarczać” i to jest cały dramatyzm tej sytuacji. Człowiek nie był przygotowany na to, że z dnia na dzień nie będziemy produkować. Każdy ma swoje odczucia, jeżeli chodzi o działania rządu i państwa polskiego, ja uważam, że Morawiecki zareagował bardzo właściwie, czyli wprowadził bardzo dużo gotówki na rynek, tak że można było utrzymać obrót finansowy, żeby nie doszło do blokady. Zadłużył naturalnie państwo, bo nie mieliśmy oszczędności, ale to był wybór mniejszego zła.

A co z wakacjami. Jakie plany?

Spędzimy je w Polsce. Wstępnie zaplanowaliśmy urlop na lipiec.

Kiedy to się skończy?

Jestem po spotkaniu z przedstawicielami BMW i jest nadzieja, bo z rynku spływają zamówienia. Liczymy na to, że wrzesień będzie takim odbiciem.

Czym zajmuje się firma STAHLBAU?

W grupie STAHLBAU pracuje ponad 200 osób. Mamy 4 oddziały. Dwa w Żarach, jeden w Chojnowie i jeden pod Nową Solą. Zajmujemy się głównie produkcją pod motoryzację, czyli części do samochodów i motocyklów, ale również produkujemy elementy dla takich żarskich firm jak MK Kominy czy Spomasz. Główną dziedziną naszej działalności jest obróbka skrawaniem oraz spawanie.

Napisz komentarz »