REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Odwilż i liczenie strat

Opublikowano 22 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Od poniedziałku, 18 maja, w centrum Żagania ruch i ożywienie. Otworzyły się zakłady fryzjerskie i kosmetyczne, lodziarnie i ogródki gastronomiczne.

Z „odmrażania” gospodarki skorzystały zakłady fryzjerskie i kosmetyczne. 

– Klienci umawiają się z nami telefonicznie. Wolne terminy mamy w połowie przyszłego tygodnia – mówią Paweł Aleksandrów i Anita Woźniak z zakładu fryzjerskiego w Rynku. – Przyjmujemy jednak mniej klientów, niż zazwyczaj. Na jedną osobę mamy pół godziny, aby po strzyżeniu dokładnie zdezynfekować zakład – podkreślają żagańscy fryzjerzy. – Straty za kwiecień  i część maja są jednak nie do odrobienia. Próbujemy je zminimalizować korzystając z tarczy antykryzysowej, tj. zwolnień z ZUS-u oraz pożyczki w wysokości 5 tys. zł.

Straty liczy również Robert Zarzycki, właściciel lodziarni przy ul. Rynek i Warszawskiej w Żaganiu.

– Można powiedzieć, że jeden miesiąc i ok. 10 tys. zł mam w plecy.  I choć w tym tygodniu tygodniu otworzyliśmy lodziarnię , to jednak bez ogródka – mówi pan Robert. – I tak nie będzie z niego pożytku, bo ciężko co chwilę rozsadzać ludzi z lodami po stolikach, aby zachować wymaganą odległość. Miasto kasuje od nas 600 zł za dzierżawę miejsca pod ogródek, niestety, nie mamy od urzędników żadnej pomocy, więc rezygnujemy. Taka żagańska tarcza antykryzysowa, to żadna tarcza.

 

Bez tarczy ani rusz

Na duży spadek przychodów narzeka również Lech Kuczenko, właściciel sklepu rowerowego przy ul. Brackiej.

– Mamy o połowę niższe przychody. Najgorszy był kwiecień, w maju jest większy ruch, ale daleko do ideału – mówi. – W utrzymaniu dwóch miejsc pracy pomogło mi wsparcie z rządowej tarczy w postaci ulg w ZUS-ie i dofinansowania do wynagrodzenia.

O połowę niższe obroty w kwietniu miała również Zofia Basiak, właścicielka sklepu z artykułami papierniczymi.

– Kwiecień był tragiczny, w maju ludzie częściej do nas zaglądają, choć wielu tylko się pokręci i wyjdzie – mówi. – Ciągle stoją szkoły, więc nie ma takiego zapotrzebowania, jak zawsze. W tych trudnych czasach przydała się więc pożyczka w wysokości 5 tys. zł oraz ulgi w składce ZUS. O tyle dobrze, że mam własny lokal, nie muszę płacić czynszu. Jako firma rodzinna, musimy przetrwać ten ciężki okres.

Napisz komentarz »