REKLAMA

Gospodarka

Odmrażają biznesy

Opublikowano 15 maja 2020, autor: mk

Żarscy przedsiębiorcy liczą, że ich biznesy znów będą działać jak dawniej.

Po trzecim etapie tzw. odmrożenia gospodarki, żarscy przedsiębiorcy powoli szykują się do rozpędzenia swoich interesów.

Możemy zjeść

Od poniedziałku (18.05) będą mogły być otwarte restauracje, bary i puby. Jeść będziemy mogli nie tylko w ogródkach, jak zapowiadano, ale także wewnątrz lokali.

– Po 2 miesiącach cieszymy się, że w końcu będziemy mogli wrócić do normalności – mówi Jolanta Tomala, właścicielka restauracji „Lew” w Żarach. – Boję się jednak, że ludzie będą się bać przychodzić do restauracji. Jesteśmy bombardowani różnymi informacjami. Pamiętam, jak sama na początku bałam się tego wszystkiego, odmawiałam wizyt u fryzjera czy kosmetyczki. Teraz podchodzę do tego spokojniej. Koronawirus wymógł na nas pewne zmiany. Wcześniej nie mieliśmy dowozu dla 1 czy 2 dań. Teraz już tak. Złożyłam wniosek o pieniądze z tarczy, bo wszystkie nasze wskaźniki mówią same za siebie. Obawiam się tego, że jak nas zamknięto z dnia na dzień, tak może się to znów wydarzyć, bo np. będzie wzrost liczby zachorować. Wtedy pieniądze z tarczy pozwolą nam utrzymać pracowników. W lokalu na razie nie będą mogły się odbywać żadne większe uroczystości rodzinne, bo ludzie musieliby siedzieć w oddaleniu od siebie. A co ta za urodziny, jak nie można być razem? Liczę, że ludzie wrócą do zamawiania dań na uroczystości domowe.

Sprawdźmy rynek

W nieco trudniejszej sytuacji są firmy, których działalność była skierowana głównie na catering.

– Nasze obroty spadły o 70%. Gdyby nie to, że zapewniamy catering dla dużej firmy, musiałbym zamknąć biznes – mówi Tomasz Urbanowicz, właściciel firmy cateringowej „Nelson” w Żarach. – Dla nas ważne jest to, żeby znów można było organizować duże imprezy, takie jak np. wesela. Mamy bufet, który mógłby ruszyć, ale daję sobie przyszły tydzień na sprawdzenie rynku, czy będzie zainteresowanie klientów. Bo otwierając lokal przedwcześnie,  tylko można sobie zaszkodzić. Pocieszające jest to, że ludzie nie rezygnują z organizowania imprez, tylko przekładają je na późniejszy termin. Ale zobaczymy, jak to wszystko będzie wyglądać – dodaje T. Urbanowicz.

Ja ćwiczę

Branża fitness w Żarach podzieliła się na dwa obozy. Większość czeka jednak z otwarciem swoich lokali do 1 czerwca. Nieoficjalnie to właśnie tego dnia miałby wejść w życie 4. etap odmrażania gospodarki.

– Na razie ćwiczymy na dworze – mówi Leszek Klimas, właściciel „Fitness klub Leszek Klimas”. –  Klienci piszą do mnie, że mają już dość. Ja nie odpuszczam i ćwiczę. Jestem mistrzem świata, muszę dbać o formę. Złożyłem wnioski o dofinansowanie z tarczy antykryzysowej, ale to wszystko bardzo długo trwa. Liczę, że pierwsze odpowiedzi będą już niedługo, bo od dwóch miesięcy nie zarabiamy, a rachunki trzeba płacić – mówi L. Klimas.

Musi być komfortowo

Do czerwca z otwarciem siłowni czeka Agata Gintowt, właścicielka „Figura Klub” w Żarach.

– Poczekam – mówi A. Gintowt. – Cały czas czytam, jak zapewnić bezpieczeństwo naszym klientkom. Kupiłam specjalne lampy dezynfekujące. Zastanawiam się też nad rękawiczkami rowerowymi, bo nie wyobrażam sobie, żeby panie miałby ćwiczyć w lateksowych. Podobnie z maseczkami. W Czechach np. wprowadzono taki przepis na tydzień, a po tygodniu się z niego wycofano. Panie przychodzą na siłownię, by zrobić coś dla siebie. Odpocząć od męża, od obowiązków. Staram się, by czuły się u mnie komfortowo. Nie podobają mi się obostrzenia, które będą im narzucały taki reżim. Na razie moje trenerki prowadzą zajęcia online, nie pobieram za nie pieniędzy. Złożyłam wnioski o dofinansowanie z tarczy, bo skoro jest i można z niej skorzystać, to przedsiębiorcy powinni to robić. Te pieniądze ułatwią nam powrót do pracy – mówi A. Gintowt.

Ruszamy!

Ze wznowieniem działalności nie czeka natomiast Sebastian Końcowik,prowadzący „Cross Trening” w Żarach i „Klub Karate Kontra”.

– Nie prowadzę siłowni. Nasza sala ma 300 mkw., więc zgodnie z rozporządzeniem może być na niej 16 osób plus trener. Wychodzi na to, że może być otarta. Ćwiczymy głównie sporty walki, nie korzystamy z urządzeń jak na siłowni. Jestem też pełen optymizmu. Nie prowadzę działalności gospodarczej, więc nie mogę skorzystać z tarczy. Utrzymujemy się ze składek i tylko dzięki temu, że w okresie kryzysu one nadal były opłacane, udało nam się utrzymać. Jestem za to szalenie wdzięczny naszym członkom. Zwolniono nas tylko z ZUS. Zatrudniam też 2 osoby na umowę o pracę, więc czekam na dofinansowanie ich wynagrodzenia. Ale najbardziej czekam na poniedziałek i pierwsze zajęcia.

Napisz komentarz »