REKLAMA

Gospodarka

Z czego mam żyć? To nie są żarty!

Opublikowano 15 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

W ogólnopolskim strajku przedsiębiorców w Warszawie uczestniczyli również nasi. Wśród nich była Aneta Kaczmarek, właścicielka restauracji i klubu z kręgielnią „Stodoła” w Szprotawie. Żądali konkretnej pomocy od państwa. Kolejny protest w tę sobotę, 16 maja.

Przedsiębiorcy chcieli pokazać, że pomoc państwa jest za mała, a tarcza antykryzysowa ich nie chroni (7-8 maja). Na ulicach stolicy manifestowali głównie samozatrudnieni lub właściciele mikro i małych firm, których biznesy nie funkcjonują w związku z pandemią koronawirusa, przez co są pozbawieni środków do życia. Wśród nich była Aneta Kaczmarek, właścicielka restauracji i klubu z kręgielnią „Stodoła” w Szprotawie.

– Jestem przedsiębiorcą, matką trójki dzieci. Zatrudniałam 18 osób, do tej pory 10 z nich straciło pracę. Nie wiem, czy utrzymam jeszcze te siedem osób – żaliła się podczas manifestacji. – Zamknięto mi restaurację, o czym zdecydował rząd. Dostałam 5 tys. zł pożyczki, które poszło na debet na koncie. Z czego mam żyć? To nie są żarty. My chcemy pokojowo zademonstrować władzy, że oczekujemy pomocy. Utrzymujemy polityków, urzędy skarbowe i ZUS, a wy nas blokujecie na przejściu dla pieszych? My chcemy obiecanej pomocy! – domagała się.

W rozmowie z „Regionalną” pani Aneta przyznaje, że jest pod ścianą.

– W Warszawie zostaliśmy spacyfikowani przez policję, zanim pokojowa manifestacja na dobre się zaczęła – mówi. – I jak mamy w takim kraju żyć? Jak prowadzić swoje działalności?

W sobotę, 16 maja, przedsiębiorcy zapowiadają kolejny strajk na ulicach stolicy.

Napisz komentarz »