REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

On jeden pomógł

Opublikowano 15 maja 2020, autor: bj

Strażak Mateusz Ostrowski uratował panią Małgorzatę. Nikt nie chciał czy nie mógł pomóc, gdy ranna i przerażona leżała obok rozbitego samochodu.

Pani Małgorzata wracała z Żar do Włostowa swoim renault megane we wtorkowe (21.04.) popołudnie. Na skrzyżowaniu w centrum wsi chciała skręcić w lewo do domu. Nie zdążyła. Bo z impetem wyjechał w nią bus firmy kurierskiej. Jej auto siła uderzenia odrzuciła na prawą stronę.

Auto sprawcy wypadku znalazło się aż 200 metrów od feralnego skrzyżowania.

– W szoku wysiadłam z samochodu. Upadłam na drogę. Leżałam na jezdni. Ktoś z sąsiadów podbiegł i podał poduszkę. Mój 5-letni syn był przerażony, gdy to wszystko zobaczył – opowiada pani Małgosia.

Ludzie bali się ją ruszać, by nie zrobić  krzywdy.

– Byli w nerwach, nie mam żalu. Ale co chwila przejeżdżał obok mnie samochód – wspomina. W jej aucie była zamontowana kamera. Widać pędzące drogą samochody. – Ja leżałam jak sparaliżowana.

Dzięki niemu bezpiecznie

W pewnej chwili zobaczyła mężczyznę. Biegł do niej.

– Wyważonym tonem mówił „spokojnie, niech pani się nie martwi”. Sprawdzał rękę, pytał, gdzie boli. Podtrzymywał głowę. Mówił, żebym nie ruszała głową, szyją – opowiada pani Małgorzata. – Leżąc na asfalcie,odczułam, że jest przy mnie ktoś, kto jest opanowany i wie, co robić. Było mi bardzo zimno, przykrył mnie specjalną folią. Gdy poczułam odruchy wymiotne, ustawił mi głowę tak, żebym się nie zadławiła. Cały czas przy mnie klęczał, dokąd nie przyjechała karetka – wspomina wzruszona pani Małgosia.

Usłyszała jego nazwisko. Że nazywa się Mateusz Ostrowski i jest strażakiem ze Złotnika.

– Gdy dzwonił, przyśpieszał, że potrzebne są służby. Obiecałam sobie, że jak wyjdę z tego cało, to go odszukam i podziękuję! – mówi pani Małgosia.

Skromny bohater

Sam M. Ostrowski nie uważa, by zrobił coś nadzwyczajnego.

– Nie mógłbym nie pomóc – tłumaczy skromnie odważny ochotnik, który jest też strażakiem wojskowym.

Całe zdarzenia bardzo dobrze pamięta.

– Dojeżdżając do Włostowa, zobaczyłem rozbite auto i leżącą na drodze kobietę. Natychmiast przystąpiłem do udrożnienia jej dróg oddechowych i stabilizacji odcinka szyjnego. Nakazałem zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Mówiłem, by ludzie rozstawili trójkąty ostrzegawcze. Miejsce było niebezpieczne, ponieważ blisko był zakręt, a kierowcy znacznie przekraczali prędkość – opowiada M. Ostrowski.

Wójt też jest dumny

Gdy pani Małgosi udało się odnaleźć swojego wybawcę, rozmawiali przez telefon.

– Pan Mateusz żartował, że siniaki od klęczenia na asfalcie przez kilka dni nie chciały zniknąć – mówi.

Pani Małgosia wraca do zdrowia. Napisała list do wójta.

– Teraz urząd zamknięty. To wrzuciłam go do skrzynki. Bardzo się cieszę, że dotarł, gdzie trzeba – mówi.

Bo dotarł. Podziękowania na ręce M. Ostrowskiego podczas sesji Rady Gminy, w imieniu swoim i radnych, złożył Leszek Mrożek, wójt żarskiej gminy.

– Jestem dumny, że mamy takich ludzi pośród naszych strażaków. Bo to najważniejsze – nieść pomoc i ratować ludzkie życie – mówił L. Mrożek.

Napisz komentarz »