REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Żołnierzom nawet ślepaków brakuje

Opublikowano 15 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Czy z taką armią obronimy się przed najeźdźcami? Raport Najwyższej Izby Kontroli jest druzgocący – brakuje symulatorów, instruktorów, ślepej amunicji, a nauka na przykład w Świętoszowie to często fikcja.

NIK właśnie opublikował wyniki kontroli dotyczącej szkolenia podoficerów i szeregowych w jednostkach szkolnictwa wojskowego w latach 2016-18.

Nawet ślepego naboju nie mieli!

Raport pokazuje absurdy i braki w wyposażeniu. Szkolenia były realizowane tylko w 60 procentach. Wynikało to z braku sprzętu, urządzeń szkolno-treningowych, a także niepełnego ukompletowania kadry instruktorskiej.

„Braki kadrowe obejmowały od 20 do 25 proc. osób. Egzaminy z budowy i eksploatacji, obsługi oraz nauki jazdy w czołgu Leopard w Świętoszowie przeprowadzali żołnierze z Ośrodka Szkolenia Kierowców CSWL z Poznania, nieposiadający kwalifikacji w tym zakresie” – czytamy w raporcie NIK. – „Najbardziej uderzają braki środków bojowych, np. amunicji ślepej, lontów prochowych, petard, ręcznych granatów dymnych. W Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych we wszystkich kontrolowanych przez NIK kursach w 2016 r. żołnierze nie otrzymali do wykorzystania żadnego naboju ślepego do kałasznikowa z zaplanowanych 400 do 800 szt.”. Również programy, na bazie których odbywały się szkolenia, były przestarzałe.

Oby nigdy więcej wojny

Przerażeni raportem są byli dowódcy naszej żagańskiej Czarnej Dywizji.

– Kiedyś naszych żołnierzy szkolili na leopardach specjaliści z Niemiec. Dziś szkolący często dobierani są z łapanki, a powinni nimi być najlepsi oficerowie w armii. Gdzieś w ostatnich latach zatracono te wartości – kwituje gen. broni Waldemar Skrzypczak,były dowódca 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. – Obwiniam za to nie polityków, ale wojskowych. To też wina zasad rekrutacji. Dziś do służby przyjmuje się niekoniecznie ludzi z powołaniem i predyspozycjami do tej roli. Mam nadzieję, że za te braki w szkoleniu nasi żołnierze nie będą musieli zapłacić najwyższej ceny na polu walki. Patrząc na stan wyszkolenia naszej armii, można rzec: „oby nigdy więcej wojny”.

Porażka systemu

– To jest porażka całego systemu obrony narodowej. Te szkolenia prowadzone przez  niekompetentne osoby można skwitować powiedzeniem „Uczył Marcin Marcina, a sam głupi jak świnia” – mówi gen. bryg. Zbigniew Szura, były zastępca dowódcy i p.o. dowódcy 11. Dywizji Kawalerii Pancernej. – A tak na poważnie, to jest niedopuszczalne, aby w wojsku działy się takie rzeczy. Są zaniedbania od kilku lat, fachowców brakuje na każdym kroku. Obsadza się ważne stanowiska osobami, które ukończyły jakieś tam studia w Żarach czy Sulechowie. Dzisiaj logistyk jest dowódcą, a kadrowy operatorem.

Napisz komentarz »