REKLAMA

Samorząd

Z Berlina do Tuplic, czyli marzenia pani wójt

Opublikowano 15 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Miłośnicy kolei poprosili samorządowców o nowe pociągi i nowe połączenia w naszym regionie. Ci chcieliby, ale nie mają pieniędzy. Mają za to swoje teorie i marzenia.

Spółka Polregio uruchomi je, ale przy wsparciu samorządów. Na spotkaniu w Sali Kurlandzkiej żagańskiego pałacu (12.05.) Sławomir Świniuch, prezes Stowarzyszenia Miłośników Kolei Ok1, pytał przedstawicieli lubuskiego przewoźnika oraz Urzędu Marszałkowskiego, jakie są szanse na wymianę starych szynobusów na nowe.

– Kiedy w końcu nowy tabor trafi do mieszkańców południa naszego województwa, a nie tylko na północ? – dociekał.

Członkowie stowarzyszenia pytali o finansowanie nowych połączeń na trasie Tuplice – Żary – Żagań, Zielona Góra – Żary – Żagań – Małomice czy Zielona Góra – Żary – Żagań – Jankowa Żagańska – Goertliz czy nieczynnej obecnie linii Szprotawa – Niegosławice – Głogów. Rafał Szymczak ze Stowarzyszenia wytykał przedstawicielom Urzędu Marszałkowskiego, że miliony przeznaczają na połączenia lotnicze z Babimostu do Warszawy, a zaniedbują południe regionu.

Sławomir Kotylak, dyrektor Departamentu Infrastruktury i Komunikacji Urzędu Marszałkowskiego, tłumaczył się trudną sytuacją finansową.

– Nie ma obecnie możliwości, abyśmy finansowali nowe kursy w stu procentach. W tym roku dotacja do przewozów regionalnych wynosi 56 mln zł, o 6 mln zł więcej niż rok temu – odparł. – Oczekiwałbym od państwa samorządowców jakiegoś algorytmu, wedle którego każda z gmin sfinansowałaby po części dane połączenie. A dodajmy, że sytuacja finansowa będzie jeszcze gorsza, przez brak wpływów ze sprzedaży biletów w czasie pandemii.

Pogadali i poszli

Również samorządowcy zainteresowani dodatkowymi kursami do Tuplic, Małomic i Jankowej Żagańskiej podkreślali, że nie są w stanie sami ich finansować. Przykładowo, nowe połączenie z Zielonej Góry do Jankowej to dla samorządów koszt 279 tys. zł rocznie, z Żar do Tuplic – 322 tys. zł.

– Nie wiem, czy byśmy byli w stanie udźwignąć taki koszt z Żaganiem – skwitował burmistrz Iłowej, Paweł Lichtański. – Nie wiedziałem, że kurs szynobusa jest aż tak drogi.

– Mnie się marzyło, że w 2022 roku będą jeździć z Berlina pociągi, które będą się zatrzymywały w Tuplicach po to, aby turyści mogli wypożyczyć u nas rower i pojechać szlakami w naszym regionie, zwiedzić to, co najfajniejsze – dzieliła się swoimi wizjami wójt Tuplic, Katarzyna Kromp. – Trzeba w końcu  usiąść i porozmawiać o strategii regionu. Ja bym wszystko oddała, aby kolej w końcu rozkwitła. Od wielu lat zabiegamy o przejęcie dworca kolejowego w Tuplicach, który popada w ruinę. Miałam bardzo ambitny plan, aby stworzyć w nim wypożyczalnię rowerów, bo przez Tuplice przebiega bardzo strategiczna linia Wrocław – Berlin. Dziś nie mamy z czego dokładać, bo w czasie pandemii dochody z podatków są o 40 procent mniejsze.

Póki co, dworzec w Tuplicach jest ruiną. A ich „atrakcją” jest ogromna hałda toksycznych odpadów, które trafiły tam z Niemiec i zalegają we wsi od lat. – Hałda zniknie zanim to połączenie kolejowe się pojawi – obiecuje pani wójt. – Robimy wszystko, aby ją usunąć, przy wsparciu odpowiednich służb, w tym ministerstwa.

Kwiatek do kożucha

Na koniec dyskusji wójt gminy wiejskiej Żagań skrytykował burmistrza Żagania.

– Fajnie, że jesteśmy, gadamy już godzinę i dwadzieścia minut, ale tak naprawdę nic z tego nie wynika. My nie uciekamy od finansowania, ale musimy wiedzieć, ile będzie nas to kosztowało, gdy podzielimy się kosztami. Wedle jakiego algorytmu? Przekomarzanie jest fajne, ale nie po to się dzisiaj spotkaliśmy – pouczał burmistrz Żagania, Andrzej Katarzyniec, podkreślając, że trzeba brać przykład ze współpracy samorządów w województwie dolnośląskim, gdzie ostatnio Kąty Wrocławskie dołożyły 1 mln zł do dodatkowych połączeń z Wrocławiem. – Ja jestem synem kolejarza i mam sentyment do kolei.

– Nie zgodzę się z panem z wielu względów. Proszę nie porównywać Dolnego Śląska do naszego regionu, bo to jest zupełnie inny potencjał ekonomiczny, to jest po prostu kwiatek do kożucha – grzmiał wójt gminy, Leszek Ochrymczuk. – Ja chciałbym rozmawiać o systemowych rozwiązaniach. Kolej trzeba reanimować, trzeba utrzymać, trzeba, trzeba, trzeba…

Tyle, że tych „systemowych” rozwiązań nikt na wtorkowe spotkanie przygotował.

– Nasza rola się już skończyła. Teraz piłka jest po stronie samorządowców, czy się zbiorą i ustalą swój wkład finansowy w dodatkowe połączenie – skwitował po zebraniu S. Świniuch.

komentarz »
  1. ja 23 maja 2020 22:21 - Odpowiedź

    Kromp od tych SWOICH marzeń to już Tuplice zadłużyła na wieki .Już nawet na swoje potańcówki drobnych nie ma.

Napisz komentarz »