REKLAMA

Zdrowie

W lubuskim wirus był już wczęśniej?

Opublikowano 15 maja 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Na temat tego, dlaczego w lubuskim jest tak mało chorych w porównaniu do innych województw, powstało już wiele teorii. Lekarze mają swoje teorie. Jedna z nich mówi, że u nas główna fala zachorowań była dużo wcześniej, ale wtedy nikt jeszcze nie robił badań na obecność koronawirusa.

W lubuskim jest najmniej przypadków zachorowań na koronawirusa w całym kraju. Kiedy w całym kraju liczba chorych przekroczyła już 17 tys., to u nas mamy tylko 92 przypadki.

O zachorowaniach w lubuskim rozmawiamy z dr Piotrem Dębickim, ordynatorem oddziału reumatologii, chorób płuc i chorób wewnętrznych szpitala wojewódzkiego w Gorzowie. Dr Piotr Dębicki odpowiadał za utworzenie Jednoimiennego Szpitala Zakaźnego w Gorzowie Wielopolskim, to jedna z 19 takich placówek w kraju i jedyna w województwie lubuskim.

„Regionalna”: Czy to początek, czy koniec epidemii?

Dr Piotr Dębicki: Wydaje się, że to wszystko nam się powoli zatrzymuje, chociaż jeszcze może być różnie. Koronawirus będzie jak grypa, już nie zniknie, już teraz mamy jego kilka odmian, a z czasem będzie ich jeszcze więcej. Zachorowania na niego za jakiś czas na nikim nie będą robić wrażenia. Oczywiście ludzie wciąż będą umierać, ale na grypę też się umiera. Obecnie 100 różnych firm pracuje nad odkryciem szczepionki i uważam, że już wkrótce będzie ona dostępna, bo to chodzi o miliardy złotych.

Czy to możliwe, że lubuskie już przechorowało koronawirusa?

Generalnie wydaje się to prawdopodobne. Niemożliwe jest bowiem, że gdy w Niemczech było tyle przypadków, to u nas u nas tego nie było. To nie są statystyczne dane, ale dało się zauważyć, że na początku roku dużo osób przechodziło jakieś ciągnące się infekcje. One niekoniecznie były nasilone, ale polegały na suchym uporczywym kaszlu, który potrafił trwać miesiąc, żaden antybiotyk na to nie pomagał. Jest teoria, że na świecie wirus pojawił się dużo wcześniej, tylko Chińczycy, jak to Chińczycy, zostawili tę widzę dla siebie. Mówi się o tym, że wirus był wcześniej we Francji. Moim zdaniem musiał pojawić się też dużo wcześniej w Niemczech. Wuhan to miasto typowo gospodarcze, z rozbudowanym przemysłem i siecią międzynarodowych kontaktów. Nie ma takiej możliwości, że aktywne gospodarczo Niemcy nie miały tych kontaktów z Wuhan… A jeżeli wirus trafił do Berlina, to już łatwo sobie policzyć, gdzie miał blisko.

W Niemczech liczba potwierdzonych zachorowań to niemal 170 tys. osób, z czego zmarło aż 7 tys. 200. W Polsce skala zachorowań jest dużo mniejsza.

Patrząc dzisiaj wstecz, można się zastanawiać, czy to nie było tak, że wirus już był w Niemczech, a ludzie przechodzili go stosunkowo łagodnie. W styczniu i w lutym było dosyć sporo takich przypadków. Możliwości oznaczania wirusa w Polsce są dopiero od końca lutego, a że wtedy testy były trudno dostępne, nawet nie było możliwości, żeby to sprawdzić. Ostatnio słyszałem też teorię wygłoszoną przez byłego ministra Antoniego Macierewicza, że wirus jest chińską bronią biologiczną. Ale wracając do odporności lubuszan, ciężko jest stwierdzić, czy faktycznie przechorowaliśmy wirusa, ponieważ trzeba byłoby przeprowadzić stosowne badania na obecność przeciwciał, a to byłoby bardzo kosztowne. Prawda też jest taka, że część osób, które przeszły Covid, nie ma przeciwciał. Przeciwciała można oznaczyć, tylko tego nie robimy. Nie zajmujemy się działalnością profilaktyczną i sprawdzaniem, czy ktoś coś przechorował czy nie. Jeśli ktoś, dla własnej ciekawości, chce sprawdzić, czy przeszedł koronawirusa, może to zrobić w laboratorium prywatnie. Dopiero jak będzie dochodzić do ponownych zakażeń, będziemy mogli coś na ten temat powiedzieć. Bo teraz pytanie brzmi – czy my wytwarzamy przeciwciała na Covid?

Czy szpitale w lubuskim są przygotowane na nagły wybuch epidemii?

Jesteśmy przygotowani na katastrofę w stylu włoskim. Tylko w moim szpitalu jest 220 łóżek. Mamy duże możliwości diagnostyczne. Nasz szpital jest w stanie robić 120 testów na dobę. Już po niespełna jednej godzinie mamy wynik, czy pacjent jest pozytywny czy nie. Na drugiej maszynie badanie trwa około 2 godzin. W kwietniu przebadaliśmy około 1.700 próbek, wiem, że podobny bilans miała Zielona Góra. Nie potrzebujemy dużo miejsca dla zarażonych. Najwięcej miejsca potrzeba dla osób z podejrzeniem, ale to też tylko w sytuacji, gdy nawarstwi się liczba testów do zrobienia. Dziennie jest to około 50 osób, które same się zgłoszą i 20 osób, które kończą kwarantannę po przekroczeniu granicy. W Gorzowie miasto zleciło też przebadanie wszystkich pracowników przedszkoli i żłobków.

Czy w dobie epidemii lekarze powinni się przemieszczać i pracować w różnych szpitalach? W Żarach kilku lekarzy i wiele osób z personelu medycznego trafiło na kwarantannę po tym, jakza istniało zagrożenie, że zarazili się wirusem od pozytywnego lekarza, który przyjechał na dyżur z Dolnego Śląska.

To są dwie strony medalu. Teoretycznie jest ograniczenie pracy dla lekarzy pracujących z Covidem, ale w praktyce, zwłaszcza w małych powiatowych szpitalach, obnażyłoby to, z jak dużymi brakami kadrowymi się borykają i nie mam na myśli tylko lekarzy, ale cały personel, od pielęgniarek po techników i laborantów. Zwyczajnie mogłoby się okazać, że niektóre przychodnie muszą się zamknąć, specjaliści przestaliby przyjmować w mniejszych miastach. Odpowiedzią na ten problem byłoby regularne badanie pracowników służby zdrowia na Covid.

Czy w gorzowskim szpitalu nadal jest mało chorych?

Koronawirus miał dużo większe skupienie na południu województwa. Z 92 przypadków ponad 20 było w powiecie żagańskim. U nas jedynie kilka, z czego dwóch było hospitalizowanych. Jeden z naszych pacjentów, który był dość mocno objawowy, opowiadał, że w takim stanie, w jakim trafił do szpitala, był od 5 dni. Koronawirus jest bardzo zaraźliwy. Możemy się nim zarazić przez kontakt z chorym. Ale prawda jest też taka, że wiele osób przechodzi go niskoobjawowo. Bo nie wierzę, że nasz pacjent nikogo nie zaraził.

Napisz komentarz »