REKLAMA

Samorząd

Będą rządzić razem

Opublikowano 15 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Choć sama nie wie, jak długo będzie siedzieć na fotelu burmistrza, obsadza inne stołki w Urzędzie Miasta. A z niektórych stołków zrzuca. Ewa Gancarz zatrudniła zastępczynię. Obie panie będą kosztować miesięcznie mieszkańców 17 tys. 500 zł. A to wszystko w najbardziej zadłużonej gminie w regionie.

Nowa miotła zamiata i robi to pod hasłem „reorganizacji” pracy Urzędu Miasta. Na pierwszy ogień, jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, poszli zaufani pracownicy aresztowanego burmistrza Mirosława G. – Maciej Boryna i Dorota Grzeszczak. Oboje stracą intratne posady naczelników. Teraz pełniąca obowiązki burmistrza E. Gancarz potrzebuje w urzędzie swoich zaufanych ludzi. Właśnie zatrudniła zastępczynię. Skąd taka potrzeba? Czy p.o. burmistrza jest przytłoczona obowiązkami?

– Urząd Miasta musi mieć zastępcę burmistrza, szczególnie teraz, na czas pandemii – tłumaczy swoją decyzję p.o. burmistrza, Ewa Gancarz.

Przypomnijmy, że aresztowany burmistrz Mirosław G. zlikwidował etat wiceburmistrza tuż po wygranych wyborach, w listopadzie 2018 roku.

Sąsiadka z dzielnicy

Anna Arsenijević ma 40 lat i dwójkę dzieci (4 i 6 l.). Ukończyła studia z administracji celno-skarbowej oraz zarządzenia w sporcie. Zna francuski, angielski i serbski. Pracowała we Francji, Irlandii i Czechach, m.in. w dziale sprzedaży w liniach lotniczych, w serwisie aukcji internetowych eBay, a ostatnio – w szprotawskim oddziale spółki Valuepack jako księgowa.

E. Gancarz szukała zastępcy, a A. Arsenijević – nowej pracy.

– Znam panią Anię od dziecka, pochodzimy z tej samej dzielnicy Szprotawy, Sowin – mówi p.o. burmistrza. – W styczniu tego roku spotkałam się z szefem Valuepacku. Ania była przy tej rozmowie jako tłumacz. Po oficjalnym spotkaniu powiedziała mi, że szuka nowej pracy.  Zostawiła mi swoje CV. Temat wrócił teraz, gdy w obliczu pandemii postanowiłam zatrudnić zastępcę – przekonuje E. Gancarz.

Dlaczego pandemia ma wpływ na zatrudnienie wiceburmistrza?

– Zrobiłam to, aby nie dopuścić do paraliżu pracy  Urzędu Miasta, gdybym na przykład została zakażona koronawirusem. Już raz takie bezkrólewie w gminie mieliśmy, gdy w październiku ubiegłego roku zatrzymano burmistrza. Powstał chaos, inwestycje na pewien czas zostały sparaliżowane. Wszystko dlatego, bo nie było zastępcy burmistrza, władnego do podpisywania urzędowych dokumentów.  Uznałam, że Ania to bardzo dobra kandydatka. Doświadczona, wykształcona i spoza układów. W dodatku ma wykształcenie ekonomiczne,  którego brak zarzucali mi niektórzy szprotawianie – wylicza E. Gancarz.

Apolityczna

A. Arsenijević będzie miała pod sobą dwa wydziały – inwestycji i gospodarki.

– Zdaję sobie sprawę, że nie będzie to łatwa misja. Szprotawa ma trudną sytuację finansową, do tego w każdej chwili może wrócić aresztowany burmistrz, który jeśli zostanie uniewinniony, może mnie odwołać – mówi nowa pani wiceburmistrz.

Arsenijević podkreśla, że jej atutem jest apolityczność.

– Nie jestem ani z jednej, ani drugiej strony barykady. Wiem, że w szprotawskiej polityce są tarcia, ale będę starała się być ponad nimi – mówi.

Wiceburmistrz zarabiać będzie ok. 7 tys. zł miesięcznie. Jej szefowa, E. Gancarz, co miesiąc może liczyć na 10 tys. 500 zł. Gmina, którą teraz obie będą zarządzać, ma ponad 60 mln zł długu.

Napisz komentarz »