REKLAMA

Kronika policyjna

Burmistrz posiedzi do wakacji

Opublikowano 15 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Jeszcze kolejnych dwóch miesięcy potrzebuje prokuratura, aby zakończyć aktem oskarżenia śledztwo przeciwko burmistrzowi Szprotawy. Jeśli sąd się zgodzi, Mirosław G. posiedzi w areszcie 9 miesięcy, co najmniej do 21 lipca.

Burmistrzowi areszt kończy się 21 maja, ale śledczym siedem miesięcy nie wystarczyło, aby zakończyć śledztwo. Wniosek o przedłużenie aresztu o dwa miesiące dla burmistrza Mirosława G. i mającego w jego imieniu przyjąć łapówkę w wysokości 500 tys. zł Ryszarda Sz. prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Żaganiu w poniedziałek, 11 maja. Dodajmy, że wcześniej burmistrzowi i księdzu sąd na wniosek prokuratury przedłużał areszt już dwukrotnie. Obaj siedzą już siódmy miesiąc, od października ubiegłego roku.

– Śledczy potrzebują jeszcze tych dwóch miesięcy, aby przesłuchać kolejnych świadków i wykonać niezbędne czynności procesowe – mówi Anna Marszałek, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Geodeta na wolności

Na wolność wyjdzie za to trzeci z trójki zatrzymanych w październiku ubiegłego roku – geodeta Zdzisław Sz., który miał się chwalić tajemniczemu przedsiębiorcy, że ma wpływy u konserwatora zabytków, dzięki czemu łatwiejsze będzie załatwienie formalności przy odrestaurowaniu zabytkowego pałacu w podszprotawskim Henrykowie, którego kupnem inwestor był zainteresowany. Mężczyzna żądał łapówki nie mniejszej niż 200 tys. zł.

– Wobec Zdzisława Sz. zastosowano poręczenie majątkowe i dozór policyjny. Ma on również zakaz opuszczania kraju – dodaje rzeczniczka prokuratury. – Postępowanie w jego sprawie ciągle jest w toku, ale prokurator uznał, że w przypadku tej osoby środek wolnościowy nie zaszkodzi dalszym czynnościom procesowym.

A. Marszałek zastrzega, że nie doszło do żadnych kolejnych zatrzymań osób, które mogłyby być powiązane ze sprawą.

Nie przyznaje się do winy

Przypomnijmy – Mirosław G. jest podejrzany o przyjęcie łapówki w wysokości 500 tys. zł od przedsiębiorcy, w zamian za sprzedaż działek w szprotawskiej strefie po zaniżonej cenie. Zamiast ok. 8 mln zł, inwestor miałby zapłacić połowę mniej. Łapówkę w imieniu Mirosława G. miał przyjąć jego przyjaciel, Ryszard Sz., ksiądz jednej ze szprotawskich parafii. Ze szprotawskiego Urzędu Miasta agencji CBA wyprowadzili Mirosława G. w kajdankach. Z początku obaj trafili do aresztu na trzy miesiące. Są podejrzani o popełnienie przestępstw dotyczących przyjęcia korzyści majątkowej albo jej obietnicy, które zagrożone są karą do 12 lat oraz przestępstwa płatnej protekcji, za co grozi do 8 lat pozbawiania wolności.

Burmistrz nie przyznaje się do winy, twierdząc, że został wrobiony.

Radni zdegustowani

W winę burmistrza nie wierzą radni z jego obozu.

– Przez siedem miesięcy postępowania nic mu nie udowodniono, nie złapano go również z łapówką. Dla mnie, jako emerytowanego policjanta z wydziału dochodzeniowo-śledczego, to wszystko jest niezrozumiałe – kwituje radny Roman Pakuła, który w sprawie zatrzymania Mirosława G. interweniował nawet u prezydenta RP. – Dalej wierzę w niewinność pana Mirka.

– Moim zdaniem, gdyby śledczy mieli mocne dowody, postępowanie trwałoby znacznie krócej. Czuję się rozczarowany całą tą sprawą. Mija siedem miesięcy śledztwa i dalej nic nie wiemy – mówi wiceprzewodniczący Rady Miasta, Andrzej Skawiński.

– To trudna sytuacja nie tylko dla naszego burmistrza, ale i całej naszej gminy. Nie chcę jednak oceniać, czy burmistrz jest winny, czy nie. Liczyłem, że śledczy szybko to wyjaśnią, skoro zatrzymanie burmistrza miało tak spektakularny wymiar – mówi radny Maciej Siwicki.

Radny Władysław Sobczak pprzekonuje, że w Szprotawie nie milkną komentarze na temat politycznego aspektu całej sprawy.

– Ludzie mówią, że cała sprawa ma polityczne tło, że burmistrz został wmanewrowany i pomówiony o coś, czego nie zrobił. Mam nadzieję, że zniesie psychicznie tak długi okres odsiadki, a gdy wyjdzie na wolność, oczyści się z tego wszystkiego – mówi Sobczak.

Przewodniczący szprotawskiej Rady Miasta, Andrzej Stambulski, ciągle uważa, że Mirosław G. jest niewinny.

– Zastanawia się mnie, dlaczego tak długo to wszystko trwa. Czy ten areszt jest konieczny? – mówi.

Do sprawy wrócimy.

Napisz komentarz »