REKLAMA

Aktualności, Sport

Stracona wiosna, czyli nasi bez awansów

Opublikowano 15 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Piłkarze nie dokończą sezonu. Decyzją władz Polskiego Związku Piłki Nożnej runda wiosenna została anulowana. Są awanse do wyższych lig, nie ma spadków do niższych. Zawodnicy naszych drużyn są rozgoryczeni, bo wiosną mieli szanse na nadrobienie strat, a tak obejdą się smakiem.

Drużyny IV ligi, okręgówki, klasy A i B zakończyły rozgrywki na tych pozycjach, które wywalczyły na koniec rundy jesiennej. Najlepsze drużyny z miejsc premiowanych awansowały do wyższych lig, za to nikt nie spadł do niższych. Dla zespołów, które po pierwszej rundzie były o krok od awansu, to dramat.

Zabrakło jednego punktu!

W klasie okręgowej trzeciemu w tabeli Promieniowi brakowało do drugiej Odry Nietków zaledwie punktu. Kolejnemu w tabeli zespołowi z naszego regionu –  LZS Kado Górzyn – trzech. Żarscy piłkarze kolejny sezon będą musieli obejść się smakiem, choć byli tak blisko awansu do IV ligi.

– Komunikat Polskiego Związku Piłki Nożnej brzmi jasno – do IV ligi awansują tylko dwie najlepsze drużyny, a my byliśmy po rundzie jesiennej na trzecim miejscu – mówi Janusz Bronowicz, prezes żarskiego klubu. – Mówi się trudno, bo żadne odwołania nam nie pomogą, skoro reguły gry są takie same dla wszystkich lig w Polsce. Obecnie szykujemy się już do kolejnego sezonu, który ma ruszyć szybciej, bo już przełomie lipca i sierpnia. Chcemy wywalczyć awans w sportowej rywalizacji, na boisku, a nie przy stoliku.

Łukasz Czyżyk, trener Promienia, przyznaje, że spodziewał się sprawiedliwszego rozstrzygnięcia.

– Myślę, że w rundzie wiosennej odrobilibyśmy stratę z nawiązką i wrócili do IV ligi. Taka decyzja podjęta przy stoliku jest krzywdząca, ale na nic zda się odwołanie od niej. Ten jeden punkt boli. Ale co poradzimy? Myślę, że sprawiedliwszym rozwiązaniem byłoby anulowanie rozgrywek, zarówno bez awansów, jak i spadków – mówi Czyżyk.  – Przeraża mnie to, że przez brak spadków, w nowym sezonie, który ma ruszyć na przełomie lipca i sierpnia, nasza amatorska liga będzie liczyć aż 20 drużyn, znacznie więcej niż ekstraklasa!

Niedosyt i żal

Rozgoryczeni są również działacze i piłkarze naszych drużyn z niższych lig. W żarsko-żagańskiej klasie A Sparta Miodnica rundę jesienną zakończyła na trzecim miejscu. Do drugiego miejsca, premiowanego awansem, zabrakło jej jednego punktu.

– Decyzja związku jest, moim zdaniem, krzywdząca dla drużyn takich jak nasza. Sparta miała realne szanse na awans – kwituje trener Sparty, Michał Błoński. – O ile lider tabeli, ŁKS Łęknica, był poza zasięgiem całej stawki, to o drugie miejsce wiosną miały się bić cztery drużyny, w tym nasza. Jest lekki niedosyt, ale jakaś decyzja musiała zapaść, bo kontynuacja sezonu, patrząc na warunki sanitarne i socjalne w niższych ligach w dobie koronawirusa, była po prostu niemożliwa.

O jeszcze większym pechu może mówić grająca w żagańskiej klasie B Zorza Brzeźnica, która wszystkie mecze jesienią rozegrała na boiskach rywali, z powodu modernizacji swojego.

– Grając wyłącznie na wyjeździe, zajęliśmy w pierwszej rundzie wysokie, trzecie miejsce, tracąc do lidera z Kotowic 7 punktów. Wiosną gralibyśmy tylko u siebie, więc byłaby realna szansa na odrobienie strat, tym bardziej, że jako jedyni jesienią pokonaliśmy drużynę z Kotowic – mówi trener Zorzy, Paweł Najdek. – Chrapka na awans była, tymczasem zostaje żal. Czujemy się pokrzywdzeni. A tak kończymy sezon trzeci rok z rzędu na trzecim miejscu, które nic nam nie daje.

Tylko Łęknica i Brody

Zakończenie sezonu na rundzie jesiennej spowodowało, że tylko dwie nasze drużyny wywalczyły awans do wyższych lig. Z żarsko-żagańskiej klasy A do okręgówki awansował  ŁKS Łęknica, z żarskiej klasy B do klasy A – Zjednoczeni Brody. Z żagańskiej klasy B – nikt, bo jej zwycięzca, Błękitni Kotowice, grał gościnnie, jako reprezentant gminy Nowogród Bobrzański.

Rafał Kąkała z wydziału gier Lubskiego Związku Piłki Nożnej podkreśla, że do klasy A awansują jeszcze dwie drużyny z drugich miejsc wszystkich lubuskich klas B, z najlepszym bilansem punktów w przeliczeniu na ilość spotkań.

Nie będą to zespoły z naszego regionu. Iskra Jabłoniec i Budowani Gozdnica mają gorszy współczynnik niż drużyny z grupy zielonogórskiej i nowosolskiej.

– Takie zasady odgórnie ustalił Polski Związek Piłki Nożnej, my nic nie możemy z tym zrobić – kwituje Kąkała.

W tym sezonie nikt też nie spada, co jest dobrą informacją dla drużyn najbardziej zagrożonych degradacją: Piasta Iłowa i Czarnych Żagań (IV liga), Unii Kunice i Sparty Grabik (klasa okręgowa) czy KS Lipna, Orła Konin Żagański i Łużyczanki Lipinki Łużyckie (klasa A).

– Wolelibyśmy rozstrzygnąć tę sprawę na boisku, w sportowej rywalizacji, ale pandemia na to nie pozwoliła. Mniej zadowolony jestem z terminu inauguracji nowego sezonu. Koniec lipca to dość optymistyczny termin przy dzisiejszej dynamice zachorowań na COVID-19 – mówi trener Czarnych, Sebastian Horodyski.

Napisz komentarz »