REKLAMA

Kultura, Oświata

Niech się święci!

Opublikowano 08 maja 2020, autor: ad

Pożytecznie i pracowicie spędzili święto. Potem pochwalili się na Facebooku. Niech się święci 3 Maja!

Konstytucja rzecz święta, wszędzie to słyszymy. Dlatego, gdy nadchodzi jej dzień, trzeba mu nadać godną oprawę. Czas jest ciężki, bo zewsząd atakuje nas wirus, na wielkie imprezy szans nie ma, ale wystarczy trochę pomyślunku. Na taki pomysł, w niedzielę, 3 maja, wpadli nasi samorządowcy.

– To dobry moment, by uroczyście otworzyć łącznik pomiędzy Zalewem Karaś a ścieżką biegnącą z Forst do Lubska. To przy okazji odcięcie pępowiny od powiatu, bo ta inwestycja była jeszcze moim pomysłem jako starosty – nie bez skromności podkreśla Janusz Dudojć, burmistrz Lubska.

A że to była sprawa niebagatelna, trudna i krętymi ścieżkami do celu prowadząca, zasłużyła na to, by szerokim echem przed szerszą gawiedzią się odbiła.

– Ta ścieżka to była taka moja Golgota. Bo to trochę jak ta droga przez mękę. Przecież poprzedni burmistrz blokował, problemy wynajdywał. A to pszczółki, a to jeszcze co innego. A teraz to ludziom posłuży – mówi z dumą J. Dudojć.

Dlatego do Lubska goście zjechali, na nieprzetartym ludzką stopą bruku się przechadzali. Niczego nie zaniedbali. Marynarki u panów, szpilki u pań, u wszystkich kotyliony w klapie, w narodowych barwach. Na twarzach maski, czasem lekko na brodę opadające. To na pewno z wrażenia na widok rozmachu inwestycji. W końcu rzecz niemała – całe 800 metrów trasy dla poruszających się na rowerze i per pedes.

Mogą ciąć dalej!

Towarzystwo zacne i dość liczne, nieco jakby stłoczone w czasach epidemii. Wszyscy się szykowali, a niektórzy nawet załapali na nożyczki i cięli ochoczo, a potem radośnie sobie klaskali.

J. Dudojć zapewnia, że zaprosił tylko kilka osób.

– Wiadomo, starostę, radnych, kilka osób z urzędu. A że tam ludzie też inni chodzili, no to byli… – wypala, gdy pytamy o pamiątkowe zdjęcia, gdzie każdy chciał się zmieścić w kadrze.

Był też proboszcz, ks. Zygmunt Mokrzycki z parafii p.w. NSPJ w Lubsku. Zaproszony. Kościelnym autorytetem zaświadczył i kropidłem pokropił. Nikt nie miał wątpliwości, że ważne rzeczy tu się dzieją.

W taki oto sposób dzień pracowicie spędzili. Na szczęście w tygodniu urzędnicy mogą złapać oddech. Bo urząd działa na dzwonek. Nikt się więc bez celu po korytarzach nie wałęsa.

– Obsługujemy petentów po wcześniejszym umówieniu lub pracownik schodzi do mieszkańca – wyjaśnia J. Dudojć.

Trochę gorzej jest w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Bo tam w ogóle wejść się nie da, nie mówiąc o tym, by mimochodem choćby starą wersalkę zostawić.

– My to odbieramy, ale nie że sobie ludzie wystawiają, jak chcą. Są harmonogramy i tego trzeba się trzymać – wyjaśnia J. Dudojć.

Kiedy otworzą punt śmieciowy?

– A to ministra pytać trzeba, bo to nie od nas zależy. Na razie są tylko zalecenia – ucina burmistrz.

No to może jeszcze kilka wstążek będzie można pociąć i niedzielę albo święto pożytecznie spędzić. Bo w tygodniu wciąż laba!

Napisz komentarz »