REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

NFZ nie płaci

Opublikowano 08 maja 2020, autor: bj

Lekarze, ratownicy, pielęgniarki. Potrzebują testów, czasem ich powtarzania. Niezależnie od kosztów, bo ich zdrowie jest też na wagę zdrowia i życia pacjentów.

 Gdy nastała pandemia, najpierw szpital mógł korzystać wyłącznie z usług laboratorium w odległym o ponad 160 km Gorzowie Wlkp.

Potem pojawiła się możliwość robienia testów sprawniej. Mówił o niej przed miesiącem gazecie Regionalnej „Regionalnej” Marek Femlak, zastępca komendanta ds. leczniczych w 105 Szpitalu Wojskowym.

– Mamy już zgodę na sfinansowanie przez NFZ 1 tys. testów. Każdy test to koszt 400 zł – wyjaśniał M. Femlak. – Nie trzeba będzie wozić próbek do Gorzowa. Teraz wykonuje je ogólnopolska sieć, która ma swoje laboratoria również w Żarach, czyli firma Diagnostyka. Ich kurier będzie zabierał próbki, wyniki będzie można sprawdzić przez internet po 24 godzinach.

– Rzeczywiście, finansowaliśmy testy wykonywane w ten sposób – przyznaje Joanna Branicka, rzeczniczka NFZ.

Jak się okazuje, do czasu. Bo z końcem kwietnia, na zlecenie Ministerstwa Zdrowia, pojawił się raport Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. A w nim analiza kosztów i wyceny testów na obecność koronawirusa. Spece od rachunków pozbierali dane z różnych laboratoriów, mniejszych, większych, wykonujących ręcznie lub automatycznie testy. Przeliczyli koszt pracy personelu na 3 zmiany Doliczyli koszt rękawic, fartuchów i czepków. I wyszło im ni mniej, ni więcej tylko 280 zł. Tyle zdaniem AOTMiT powinien kosztować test. Dlatego NFZ teraz nie chce dać ani złotówki więcej. Potwierdza to J. Branicka.

– Testy są finansowane. Taką możliwość daje zarządzenie prezesa NFZ dotyczące rozliczania świadczeń medycznych związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Koszt jednego testu to 280 zł przy pełnej diagnostyce – mówi.

Co z resztą?

Jeżeli szpital chce wygody, musi dostać wynik szybciej lub nie chce co chwila angażować samochodu i kierowcy, który jeździ w tę i nazad, to musi z własnego budżetu 120 zł do każdego testu dorzucić. To sporo. Gdy jeden z lekarzy na żarskim SOR w połowie kwietnia okazał się „dodatni”, za jednym zamachem wykonano pół setki testów. Część trzeba było powtórzyć.

– Na razie mamy dość spokojną sytuację w szpitalu, po ognisku, w Wiechlicach i po kwarantannie naszych pracowników w związku z wynikiem dodatnim lekarza. Wszystkie testy, jakie wykonujemy, wysyłamy do laboratorium w Gorzowie Wlkp. Te są finansowane – mówi M. Femlak.

Wymazy, które pobiera szpital, spakowane w auto jadą więc aż do Gorzowa Wlkp. Laboratorium jest finansowane centralnie, więc szpital nie jest obciążany kosztami wykonania. Płaci jednak za transport. Gdyby doszło ponownie do podobnej sytuacji, gdzie liczy się każda godzina, szpital mógłby stanąć przed dylematem: jechać na darmowe testy i czekać, czy płacić i spodziewać się wyniku szybciej.

NFZ zachowuje spokój. Bo testować można. W szpitalach w całym kraju, które są w spisie NFZ. 

– Zgodnie z zarządzeniem, NFZ rozliczy wykonanie testów na obecność koronawirusa w laboratoriach szpitali umieszczonych w wykazie dyrektora oddziału wojewódzkiego, w porozumieniu z wojewodą. Testy mogą być wykonane nie tylko dla pacjentów tych szpitali, ale także dla pacjentów i personelu medycznego wszystkich pozostałych placówek szpitalnych w Polsce. Wymazy ze szpitali trafią do wskazanych laboratoriów. Na badania kieruje lekarz – mówi J. Branicka.

Wskazane laboratorium mieści się w Gorzowie Wlkp. Tym samym koło się zamyka.Tylko co będzie, jak życie zatoczy krąg i trzeba będzie przebadać dużą grupę medyków? To chcieliby wiedzieć ich pacjenci. Obecni i przyszli.

Napisz komentarz »