REKLAMA

Sport

Odszedł wielki mistrz

Opublikowano 08 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Legenda polskiej kulturysty, wielokrotny mistrz Polski i Mister Uniwersum, Mirosław Daszkiewicz (?60 l.) z Żagania, przegrał z nieuleczalną chorobą – pląsawicą.

To choroba genetyczna, powodująca m.in. zaburzenia ruchowe i zwyrodnienie komórek nerwowych. U Daszkiewicza nasiliła się pod koniec ubiegłego roku. Mistrz Polski i Mister Uniwersum trafił wtedy do szpitala.

– Leku na tę chorobę nie ma, można było tylko łagodzić jej objawy. Mąż dzielnie ją znosił  – mówi żona pana Mirosława, Izabela Daszkiewicz.

Wzór do naśladowania

Gdy objawy choroby przybierały na sile, pod koniec ubiegłego roku pan Mirosław musiał zamknąć siłownię, którą na żagańskiej Arenie prowadził od 10 lat, a wcześniej, od lat 90. – w Żagańskim Pałacu Kultury.  Pobyt w domu dzielił z wizytami w szpitalach. Daszkiewicz zmarł we wtorek, 5 maja, w domu. Zostawił córkę i syna.

– To dla mnie ogromny szok. Odszedł mistrz nad mistrzami, pierwszy Polak, który osiągnął tak wiele na arenie międzynarodowej – mówi Marcin Jankowski, który pod okiem Daszkiewicza trenował w Arenie 8 lat. – Mirek był dla mnie mentorem, a jego siłownia to nie jakiś tam sobie klubik fitness, tylko miejsce, które miało klimat, w którym czuć było zapach żelastwa, potu, ciężkiej pracy nad ciałem. W którym wychowały się pokolenia żaganian. Mirek mistrzem był nie tylko w zawodach kulturystycznych, ale i jako opiekun siłowni. Każdy, kto do niego przyszedł, wiedział, co ma ćwiczyć, jak dobrze korzystać ze sprzętu. Będzie mi go brakowało i jego siłowni – mojego drugiego domu.

– Żagań o nim trochę zapomniał, a szkoda, bo to człowiek, który zawojował świat, jeśli chodzi o kulturystykę – dodaje Edmund Lechowicz. – Daszkiewicz był nie do zajechania, nawet zbliżając się do sześćdziesiątki prezentował się jak okaz zdrowia i wzór do naśladowania dla wielu młodych kulturystów. Tymczasem zabiła go podstępna, nieuleczalna choroba. Będziemy go pamiętać.

Artur Niezgoda wychowywał się z panem Mirkiem na jednym podwórku.

– Mieszkaliśmy na Dworcowej, naprzeciwko siebie – wspomina. – Mirek już od dziecka interesował się sportami siłowymi i kulturystyką. Wraz z kolegą zrobił w piwnicy siłownię. Pierwsze ciężarki robił sobie z metalowych rur i kawałków cegieł. Potem założył pierwszą żagańską siłownię publiczną, w podziemiach pałacu. Wtedy nie było anabolików ani profesjonalnego sprzętu do ćwiczeń. Trzeba było mieć sporo sił, wytrwałości i motywacji w tym, co się robiło. Mirek pokazał, że jak się chce, to można dojść do celu, spełnić swoje marzenia. Szkoda tylko, że był nieco zapomniany i niedoceniony przez Żagań.

 Z piwnicy na salony

Swoją pierwszą prowizoryczną siłownię pan Mirosław zrobił w piwnicy swojej kamienicy, na początku lat 80. Składała się z drążka do podciągania, ławeczki do wyciskania i sztangi z dwoma kołami, jakie dostał z PKP.

– Mięśnie budowało się na zdrowych posiłkach, bez chemii i wzmacniaczy – opowiadał nam w jednym ze swoich wywiadów dla „Regionalnej”. – To były zupełnie inne czasy. Człowiek więcej się ruszał. Nie tak jak dziś, autem przyjeżdża się na siłownię, wciąga dresik, ćwiczy, by potem nawtykać się odżywek.

Ciężka praca popłaciła. 28 lat temu Daszkiewicz jako pierwszy i jedyny dotąd Polak wystąpił w najbardziej prestiżowych zawodach kulturystycznych Mr. Olympia. Został sklasyfikowany wtedy na 16. miejscu, na równi ze słynnym Ronnie Colemanem.

Dzięki ciężkiej pracy sukcesywnie osiągał kolejne sportowe szczyty. W 1985 roku M. Daszkiewicz trafił do klubu kulturystycznego z Lubina. Miał już wtedy znakomitą sylwetkę, która otworzyła mu drogi na europejskie i światowe salony kulturystyczne. Rok później zajął 9. miejsce na Mistrzostwach Europy. Potem, co roku poprawiał tę pozycję. Trzy lata później był na najwyższym stopniu podium. W 1989 roku był szósty na Mistrzostwach Świata i drugi w World Games. Jednak największe sukcesy dopiero miały przyjść. W 1991 roku, jako pierwszy Polak, zdobył tytuł Mister Uniwersum w kulturystyce (mistrz świata IFBB amatorów w kat. do 90 kg) na Mistrzostwach Świata w Katowicach. Daszkiewicz do kolekcji dołożył jeszcze Grand Prix Finlandii (8. miejsce) oraz Grand Prix Francji (11.). Jeszcze 18 lat temu, z powodzeniem wystartował w mistrzostwach Polski weteranów, zdobywając złoty medal. W ostatnich latach pan Mirosław prowadził siłownię na żagańskiej Arenie, a także klub UKP Olimp Żagań, w którym szkolił kolejne pokolenia kulturystów. Przez władze Żagania został doceniony dopiero po blisko 20 latach od zakończenia kariery zawodowej, dostając medal „Zasłużony dla Żagania”.

– Moja legenda, moja największa miłość. Pierwsza i do końca jedyna – skwitowała córka mistrza, Angelika. – Dla mnie nigdy nie przegrałeś. Moja jedyna najważniejsza encyklopedia sportowa. „Tata ? pierwszy bohater syna, pierwsza miłość córki”. Tak bardzo Cię kocham!

Napisz komentarz »