REKLAMA

Gospodarka

Biznes kuleje, władza nie pomaga

Opublikowano 08 maja 2020, autor: mk

Skarżą się lokalni przedsiębiorcy. Kryzys ekonomiczny zatacza coraz szersze kręgi, a wsparcia jak nie było, tak nie ma, zwłaszcza ze strony samorządu.

Pierwsza fala kryzysu ekonomicznego przelewa się nad przedsiębiorcami. Sektor za sektorem, wszyscy odnotowują coraz większe straty.

Samorząd nas nie wspiera

Właściciele firm budowlanych musieli wysłać swoich pracowników na postojowe. Większość dużych projektów została zawieszona.

– Budowy są wstrzymane, a realizacja nowych inwestycji została odłożona w czasie – mówi Henryk Jung, członek zarządu firmy budowlanej „Tandem”. – Moja firma zatrudnia 86 pracowników. Wszyscy są na postojowym. Wszyscy przedsiębiorcy mają teraz problemy. Szkoda, że nie możemy liczyć na pomoc samorządu. Złożyliśmy wniosek o umorzenie podatku od nieruchomości zarówno w Żarach, jak i Żaganiu. Oba urzędy je odrzuciły. Sytuacja firmy nie jest tragiczna, ale nie zapowiada się, że rynek szybko się rozrusza. Złożenie dokumentów, aby dostać dofinansowanie z tarczy, nie jest łatwe. Takim firmom jak nasza jest trochę łatwiej niż małym przedsiębiorcom, którzy muszą wszystko sami organizować. Mamy własną świetną księgowość i wsparcie radców z izby przedsiębiorców – podkreśla H. Jung.

W podobnej sytuacji znajduje się firma budowlana Tomasza Apanowicza, który też musiał przełożyć część projektów.

– Sytuacja firmy budowlanej jest dość skomplikowana – przyznaje T. Apanowicz z Górzyna. – Szykujemy się do realizacji dużego projektu w Tuplicach, ale ze względu na koronawirusa jest to utrudnione – dodaje

Przedsiębiorca prowadzi także centrum stomatologiczne w Zielonej Górze i piekarnię w Górzynie.

– Do wtorku (red. 5.05) przychodnia była na postojowym. Trwało to od początku epidemii w marcu. Piekarnia działała bez zmian. Musieliśmy wprowadzić tylko specjalne procedury ze względu na koronawirusa. Moje firmy na razie nic nie otrzymały z tarczy antykryzysowej od rządu. Tylko ZUS. Nie po to przez większość życia budowałem firmę, by teraz miała jej zagrozić epidemia. To zwyczajnie ciężkie dla przedsiębiorcy – mówi T. Apanowicz.

Zamknięte na cztery spusty

Oprócz branży kosmetycznej, fryzjerskiej i gastronomicznej, największe straty ponoszą właściciele hoteli i pensjonatów.

– Jest zwyczajnie bardzo źle – komentuje Jarosław Hejmanowski, właściciel motelu „Leon” w Żarach. – Jakbym był ugotowany w kredytach, to chyba bym wyjechał za granicę. Mam kilkanaście interesów i wszystko kuleje. Zamknięta jest granica, to też we mnie uderza. Motel jest teraz zamknięty. Trzeba spuścić głowę i poczekać na lepsze czasy. Jedyne, co dostałem jako przedsiębiorca, to obniżenie ZUS. Więcej żadnej pomocy. Miasto też nie ma pomysłu, absolutnie żadnego pomysłu na pomoc przedsiębiorcom, nawet na obniżenie podatku nie chcą się zgodzić. Szacuję, że pierwsza fala kryzysu pochłonie 30% firm, kolejna – następnych. Myślę, że z miasta zniknie połowa drobnych interesów – wylicza J. Hejmanowski

Salony optyczne czy protetyki słuchu, pomimo tego, że mogły być otwarte przez cały czas, odnotowały bardzo duże straty. Część z nich negocjowała obniżenie wysokości wynajmu, by obniżyć koszty utrzymania.

– Kryzys odbił się bardzo na naszej branży – przyznaje Patryk Truszkowski, dyrektor regionu w firmie „Słuchmed”. – Naszymi klientami są głównie osoby starsze. Porównując kwiecień do lutego, zaobserwowaliśmy spadek o 90%, jeśli chodzi o wizyty pacjentów w naszych salonach. Na szczęście udało się uniknąć redukcji zatrudnienia – dodaje P. Truszkowski.

Dużym nie jest łatwiej

Duże firmy także dotkliwie przeżywają kryzys. Obroty spadły znacząco. Utrudniony jest też transport surowców do produkcji towarów, a także ich sprzedaż.

– Szacuje, że obroty spadły nam o jakieś 30-40% – mówi Ireneusz Koman z firmy MK Kominy. – Uważam, że na rynku będzie można zaobserwować dużą ostrożność kupujących. Nasza firma od samego początku zabezpieczała się przed możliwymi skutkami kryzysu. Choćby wprowadzeniem procedur rekomendowanych przez rząd. Produkujemy na dwie zmiany, które nie mają ze sobą kontaktu. W przerwie pomiędzy nimi, odbywa się dezynfekcja zakładu. Część pracowników udała się na zaległe urlopy, inni pracowali zdalnie. Zatrudniamy kilkanaście osób w grupie wiekowej 60+, jako że jest to grupa największego ryzyka, ci pracownicy są teraz na postojowym. Wystąpiliśmy też o dofinansowanie, jednak uzyskanie tego wsparcia wymaga przeprowadzenia dość trudnych procedur, choćby przez przygotowanie wymagającej dokumentacji – wylicza prezes.

Napisz komentarz »