REKLAMA

Gospodarka

Próbują przetrwać ten trudny czas

Opublikowano 08 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Nie wszystkie żagańskie firmy mogą korzystać ze wsparcia rządu, inne żalą się na brak realnej pomocy ze strony burmistrza. I ratują się, wysyłając pracowników na postojowe lub ograniczając działalność na czas pandemii.

Trzy apteki z powodu koronawirusa musiał zamknąć żagański przedsiębiorca, Karol Jersak.

– 30 procent farmaceutek poszło mi na zwolnienia lekarskie, bo chyba bały się pracować w aptekach w czasie pandemii. Apteki zamknąłem na Dolnym Śląsku, dwie żagańskie dalej funkcjonują – mówi Jersak. – Mimo tego, że ludzie muszą kupować leki, bo nie przestali chorować, to przychody spadły mi o 40 procent. Kupują rzadziej, tylko gdy muszą np. zrealizować  receptę.

Coraz gorsze nastroje są u właścicieli żagańskich restauracji i barów.

– Sprzedajemy dania tylko na wynos. Dzienny utarg wynosi ledwie 300 zł – żali się współwłaściciel restauracji Tropik, Tomasz Wołyniec. – Zatrudniamy z ojcem 11 osób, ale nie zamierzamy nikogo zwalniać. Póki co, z miasta nie dostaliśmy ani złotówki pomocy, ale liczymy, że burmistrz zgodzi się chociaż udostępnić nam fragment parkingu w miejskiej strefie parkowania na ogródek piwny, aby wydawać dania na wolnym powietrzu. Tylko tak będziemy mogli w jakiś sposób przetrwać ten ciężki czas, który jak się okazuje, dla restauratorów jeszcze długo potrwa.

Nie kupują książek i piłek

Aż o 70 procent mniej klientów ma księgarnia Wiesławy Martyniak przy ul. Warszawskiej.

– Kwiecień był tak kiepski, że musieliśmy zamknąć sklep. Z początkiem maja otworzyliśmy księgarnię, bo przecież działa szkoła online, więc dzieci potrzebują podręczników. Ruch jest większy, ale daleko do normalności – mówi pani Wiesława. – Obawiam się, że ucierpi również sprzedaż naszych pamiątek i souvenirów na śluby czy urodziny. Póki co, korzystamy z pomocy rządu w postaci ulg w składkach ZUS i bezzwrotnej pożyczki z urzędu pracy.

Koronakryzys dopadł również żagańskie salony fotograficzne.

– Notujemy 50-procentowy spadek w przychodach. I z wielką obawą patrzymy na zbliżający się sezon wesel oraz imprez okolicznościowych – mówi Dominik Kozłowski, współwłaściciel zakładu fotograficznego przy ul. Brackiej. – Aby ratować biznes, korzystamy z ulg w ZUS-ie i dofinansowań do miejsc pracy.

Duży spadek klientów jest również w sklepie sportowym Olimpik przy ul. Brackiej.

– Sport zamarł, więc nie ma popytu ani na sprzęt do gry i treningu, ani dresy – mówi Małgorzata Kuczenko, właścicielka sklepu. – Spadek przychodów w kwietniu był na poziomie 40 procent, liczę, że po częściowym odmrożeniu sportu w maju, nastaną dla mnie lepsze czasy. Póki co, wraz z mężem korzystamy z pomocy dla przedsiębiorców na tyle, na ile jest ona możliwa.

Ceny nieruchomości spadną

Kryzys dopadł również rynek nieruchomości.

– Najgorszy był kwiecień – mówi Marzena Sampers, prowadząca sprzedaż działek pod budownictwo jednorodzinne w okolicach Szprotawy i Małomic. – Kilka osób zrezygnowało z zakupu gruntów, bo banki odmówiły im udzielenia kredytów. Kilka kolejnych poprosiło o przesunięcie podpisana aktu notarialnego. Liczę, że w maju będzie lepiej. Nie wykluczam, że ceny nieruchomości spadną, bo przez zubożenie społeczeństwa będzie mniejszy popyt na działki i mniejsza konkurencyjność.

 

Napisz komentarz »