REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Szukali dzików za miskę zupy

Opublikowano 01 maja 2020, autor: bj

Mieli w kilka dni dni zarabiać po kilkaset, a nawet tysiąc złotych. Szukali martwych dzików. Ale pieniędzy za pracę wciąż nie zobaczyli.

Przeszukania lasów w poszukiwaniu padłych dzików miały być sposobem na dorobienie do pensji. Ludzie pokonywali nawet grubo ponad 100 hektarów, godzinami przeszukując las. To były wielogodzinne marsze w styczniu i w lutym.

Mieli obiecane 200-250 zł za dniówkę. Tyle że z tych pieniędzy nie zobaczyli złamanego grosza.

O sprawie rozmawiamy z panią Marią (imię zmienione), mieszkanką Lipinek Łużyckich.

– Mnie są winni 600 zł, mężowi 800 zł. Sąsiadka to specjalnie urlop wzięła, żeby dorobić. Dla niej i jej męża powinni zapłacić 2 tys. zł – opowiada kobieta.

Robota za grochówkę od wójta

Ludzie czują się oszukani. Bo gdy były poszukiwania, to były obietnice zapłaty, formalności w postaci sprawdzanej za każdym razem listy obecności.

– Umowy nikt z nami nie podpisywał. Po prostu był spis z nazwiskami, peselami, numerami kont. I tylko pieniędzy przez tyle miesięcy nie ma. A jest nas tu z 20 osób – słyszymy. – Wygląda na to, żeśmy pracowali za talerz grochówki, co nam ją wójt załatwił – mówią.

Kto zawinił?

Michał Morżak, wójt Lipinek Łużyckich, jest zaskoczony.

– Nie dotarły do mnie sygnały od mieszkańców w tej sprawie. Jako gmina wywiązaliśmy się ze swoich obowiązków. Pozostałe kwestie powinien załatwić Powiatowy Lekarz Weterynarii – mówi. 

I tam ludzie dzwonili wiele razy. Ale słyszą tylko, że nie ma pieniędzy.

– To jak to możliwe? To państwowa instytucja. Komu tu wierzyć? – pyta pani Maria.

O sprawę pytamy w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Lubsku. Rozmawiamy z Ryszardem Połozowskim, powiatowym lekarzem weterynarii. Funkcję w powiecie żarskim pełni od marca. Sprawę zna. Wypłat nie ma, bo nie zostały przelane pieniądze na wynagrodzenia za poszukiwania.

– Przeszukiwania terenu w związku z ASF prowadzone były od 28.12.2019 r. do 13.03.2020 r., zostały wstrzymane ze względu na epidemię koronawirusa. Prowadzone były, z wyjątkiem gminy Brody i Tuplice, na terenie wszystkich pozostałych gmin powiatu żarskiego – informuje R. Połozowski.

Wypłatami miały się zająć koła łowieckie.

– Umowy na wykonanie czynności związanych z poszukiwaniem padłych dzików zostały podpisane przez PLW z 11 kołami łowieckimi, które brały udział w przeszukiwaniach – dodaje R. Połozowski.

Te jednak płacić nie mają z czego i martwią się o przyszłość. Bo to, że pojawił się koronawirus, nie oznacza, że zniknął ASF.

– Na terenie powiatu zielonogórskiego, wschowskiego, zielonogórskiego znajdujemy dużo padłych sztuk. Oczywiście istnieje obawa, że o ile będzie można ponownie rozpocząć przeszukiwania, będzie kłopot ze znalezieniem chętnych do pracy – komentuje Jacek Banaszek, łowczy okręgowy i myśliwy z koła „Leśnik” w Lipinkach Łużyckich.

– Niestety ASF przenosi się bardzo łatwo, na pazurach, łapach zwierząt żywiących się np. padliną i stosunkowo długo jest groźny. Enzymy te pozostają na ściółce, my-ludzie również możemy je przenieść na butach, kołach aut nie stosując elementarnych zasad bioasekuracji, do jakiej w chwili obecnej są zobligowani wszyscy myśliwi- zaznacza J. Banaszek.

To zapewne będzie zmartwienie kół. Te odpowiedzialnością za brak wypłat po części obciążają weterynaria.

– Trudno ustalić kwotę zobowiązania za wykonane przeszukiwania, ponieważ część zobowiązań została już zapłacona, a część jeszcze nie. Zależy to do czasu, w jakim spływają od kół faktury za przeszukiwania oraz posiadanych przez PIW środków – informuje R. Połozowski.

Jedno jest pewne. Ludzie od miesięcy czekają na swoje pieniądze. Do lasu się znowu nie wybierają.

Napisz komentarz »