REKLAMA

Aktualności, Samorząd

Speckomisja od szprotawskiej Śnieżki

Opublikowano 01 maja 2020, autor: Piotr Piotrowski

Na wniosek mieszkańców Szprotawy radni powołali komisję ds. składowiska odpadów w Kartowicach. Powołali, choć nie wiedzą, czym mają się zajmować.

O powołanie takiej specjalnej komisji w szprotawskiej Radzie Miasta wnioskowała na lutowej sesji grupa mieszkańców Szprotawy, m.in. były poseł, Henryk Ostrowski. Choć góra śmieci, zwana szprotawską Śnieżką, została zrekultywowana ponad rok temu, to dalej jest, jak podkreślają, tykającą bombą ekologiczną. Przypomnijmy, wysypisko zamknięto po protestach szprotawian, narzekających na smród i przedostawanie się odcieków do gruntu. Kontrole lubuskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wykazały liczne naruszenia przepisów. H. Ostrowski, Zdzisław Zagórski i Tadeusz Kosmatka wytykali na sesji radnym, że biorą diety, ale po wyborach samorządowych przestali się interesować problemem. Zażądali powołania specjalnej komisji, która będzie reprezentować gminę w sporach z właścicielem składowiska – firmą SUEZ, a także w prokuraturze i instytucjach kontrolujących. Chodzi im głównie o to, że – jak przekonują – składowisko było samowolą budowlaną.

Niechętnie

Taką komisję radni powołali na piątkowej sesji, 24 kwietnia, choć specjalnie nie garną się do pracy w niej. Kluby KW Gmina i Powiat Przyjazne Ludziom oraz Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Szprotawskiej w ogóle nie zamierzały zgłosić kandydatów do komisji.

– Celem tej komisji jest zbadanie decyzji dotyczących zamknięcia składowiska, a przecież tym spokojnie mogłaby się zająć komisja rewizyjna – przekonywał wiceprzewodniczący Andrzej Skawiński.

– To wysypisko było badane przez różne instytucje, które mają narzędzia do tego, aby sprawdzać legalność jego rozbudowy – dodał radny Jerzy Chmara.

Ostatecznie, do komisji weszli radni wszystkich klubów: Beata Jakowicka, Piotr Siuda, Bartłomiej Grono, Andrzej Skawiński i Piotr Płaskociński.

To samowola budowlana!

Zdziwiony podejściem radnych do sprawy jest H. Ostrowski, z którym spotkaliśmy się w poniedziałek, 27 kwietnia, przed zamkniętym składowiskiem. Ostrowski mieszka w pobliżu.

– Jestem zbulwersowany stanowiskiem części radnych, którzy po prostu nie czytali dokumentów, które przedstawiłem im do wglądu – kwituje. – Co z tego, że składowisko zamknięto rok temu, skoro było ono samowolą budowlaną?! 16 lat temu wojewoda wydał dla składowiska pozwolenie na kwatery o wysokości pomiędzy 6,7 a 7 metrów. Składowano na nim 26 rodzajów odpadów. W kolejnych latach kwatery zwiększono do wysokości ponad 30 metrów, a ilość rodzajów do około 500! Decyzja Urzędu Marszałkowskiego sprzed dwóch lat o zamknięciu składowiska była, moim zdaniem, legalizacją bezprawia, a powiatowy i wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego odmówili wszczęcia postępowania w tej sprawie. Za to, po cichu, zmniejszono kwotę zabezpieczenia ze strony właściciela składowiska, na wypadek wypłaty odszkodowania dla gminy czy mieszkańców, z 6 mln 132 tys. zł do zaledwie 782 tys. zł.

Ostrowski dodaje, że gdyby właściwe instytucje uznały składowisko za samowolę budowlaną, właściciel musiałby je usunąć, a śmieci wywieźć z terenu gminy.

Walka z wiatrakami

Od decyzji obu inspekcji nadzoru budowlanego, Ostrowski odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który nakazał ponownie rozpatrzyć jego wniosek. Ale inspekcje ponownie odepchnęły temat od siebie, twierdząc, że Ostrowski nie jest stroną w sporze. Sprawa znowu trafi do WSA.

–  Jeśli ja nie jestem stroną, to już władze gminy jak najbardziej. A radni są po to, aby reprezentować nasze interesy. Po to zostali wybrani – podkreśla Ostrowski.

Od blisko trzech lat żagańska prokuratura, na wniosek wielu instytucji, m.in. WIOŚ oraz Urzędu Marszałkowskiego, prowadzi kilka śledztw – w sprawie zanieczyszczenia środowiska czy samowoli budowlanej. Do tej pory nie ma finału tych dochodzeń. Do sprawy wrócimy.

SĄD PO STRONIE SPOŁECZNIKA

Krzysztof Skiba publicznie domagał się, aby składowisko odpadów przemysłowych w Kartowicach zostało zamknięte. Organizował spotkania, słał pisma do różnych instytucji, walcząc o czyste powietrze i zdrowie mieszkańców Szprotawy i Małomic.
Skiba miał też dowody na to, że z instalacji wyciekały substancje chemiczne. Wielokrotnie podkreślał, że składowisko może być też przyczyną zachorowań na raka. Jego działania przyniosły skutek. Sprawą zajął się Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska oraz Lubuski Urząd Marszałkowski. W wyniku kontroli na składowisku stwierdzono naruszenia obowiązujących przepisów, a w październiku 2018 roku, właściciel składowiska odpadów – wrocławska spółka SUEZ Zachód – zamknął je i zrekultywował.
Ale społecznikowi spółka nie odpuściła – pozwała go do sądu o zniesławienie. Skiba przez blisko dwa lata tułał się po sądach. Te w końcu go uniewinniły. – Nagrodą jest satysfakcja, że robiłem coś dobrego dla mieszkańców Szprotawy – mówi K. Skiba. – Temat dalej jest, bo trzeba monitować tę tykającą bombę i wyjaśnić sprawę jej rozbudowy, moim zdaniem – bezprawnej.

Napisz komentarz »