REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Chcemy normalnie żyć!

Opublikowano 01 maja 2020, autor: mk

Chcemy do domu! Chcemy do pracy! – skandowali Polacy po obu stronach granicy, podczas protestów przeciwko obowiązkowej kwarantannie dla mieszkańców strefy przygranicznej, którzy pracują bądź uczą się za Nysą.

„Łęknica mostami zachwyca” – głosi hasło reklamowe tej małej przygranicznej gminy. Niestety, teraz mosty to przekleństwo. Od kiedy zamknięto granice, Łęknica jest niemal odcięta od świata. Niemcy nie mogą robić zakupów na targowisku, a Polacy zarabiać. W Łęknicy nie mogą przekroczyć też granicy Polacy, którzy jeździli tędy do pracy w Niemczech.

Jak zostawić dziecko?

Dramat na granicy trwa już od kilku tygodni. Polacy pracujący w strefie przygranicznej czują się pozostawieni sami sobie.

– Oboje z mężem pracujemy po niemieckiej stronie – mówi Katarzyna Andraszczak spod Łęknicy. – Mamy dziecko, syn ma 13 lat, nie możemy go zostawić samego. Nikogo nie interesuje się, że jak wyjdziemy, będziemy musieli go zostawić. Kto się nim zajmie? Mamy z mężem starszych rodziców. Mieszkamy na wsi. Kto kupi dziecku chleb? Kto ugotuje obiad? – zastanawia się K. Andraszczak

Żonie przytakuje Robert Andraszczak, który deklaruje, że do pracy w Niemczech pojedzie i zostanie tam tak długo, jak będzie trzeba.

– Nawet kilka miesięcy albo i rok – deklaruje pan Robert.

 W Warszawie tego nie odczuwają

Po niemieckiej stronie mostu protestowali Polacy, którzy nie mogą wrócić do domów. Gdyby wrócili, trafiliby na kwarantannę razem z całymi rodzinami. Skandowali: „Wpuście nas do domu”. To także po niemieckiej stronie zaśpiewano hymn Polski, do którego dołączyli się Polacy na drugim brzegu Nysy.

– Byłam po niemieckiej stronie mostu w Łęknicy – opowiada Dorota Tadajewska z Żar. – To było wzruszające i przygnębiające zarazem. Te rozłączone rodziny. Sama tęsknię za wnuczką. Mam nadzieję, że sytuacja szybko wróci do normy i granice zostaną otwarte. Szkoda, że te protesty nie przyniosły tak naprawdę żadnych rezultatów – dodaje.

W równie trudnej sytuacji jest wielu mieszkańców regionu.

– Mam po niemieckiej stronie dom – mówi Agnieszka Więcek. – Zostawiłam dziecko za granicą. Mamy tam szkoły, mamy tam lekarzy. Jest nam naprawdę ciężko. My tutaj przy granicy odczuwamy to najbardziej. W Warszawie może tego nie odczuwają, bo nie mają takiej pracy jak my – dodaje.

 Nie otworzą

Granice Polski pozostaną zamknięte do odwołania, rząd jest nieugięty. Podobne stanowisko w sprawie zajmuje wojewoda lubuski. Mówi się, że najwcześniejszym możliwym terminem otworzenia granic jest dopiero 15 czerwca. Do tego czasu wszyscy pracujący poza sektorem transportowym po powrocie z zagranicy do kraju są skazani na kwarantannę.

Cierpi też lokalna gospodarka. Gmina Łęknica, która żyje głównie dzięki bazarowi, straciła źródło dochodu.

– Jestem oczywiście za otwieraniem granic – mówi Piotr Kuliniak, burmistrz Łęknicy. –  Popieram protest mieszkańców terenów transgranicznych, którzy zorganizowali akcję. Tereny pograniczne należy traktować jako jeden obszar gospodarczy, gdzie od prawie 30 lat firmy z Polski i Niemiec doskonale ze sobą współpracują. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Musimy jednak pamiętać, iż żyjemy obecnie w wyjątkowych czasach i być bardzo ostrożni, zabezpieczając nasze zdrowie i życie – mówi burmistrz.

2. Przez pierwsze 3 tygodnie zamknięcia granic, od 15 marca, do Polski przez Olszynę wróciło 35 tys. osób.
1. Granica Polski jest zamknięta od 15 marca. 27 marca zamknięto ją także dla pracowników przygranicznych.
3. Czwartek, 19 marca, był najbardziej obleganym dniem na przejściu granicznym w Olszynie. Tego dnia, granicę przekroczyły 7 tys. 732 osoby.
4. W kwietniu granicę w Olszynie przekroczyło 4 tys. 800 osób.
Napisz komentarz »