REKLAMA

Gospodarka

Liczą straty. I liczą na pomoc

Opublikowano 24 kwietnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Przez pandemię żagański biznes mocno kuleje.

Choć  zwolnień grupowych w żagańskich firmach nie ma, to większość ogranicza koszty działalności, wysyłając swoich pracowników na postojowe. Cześć pracowników jest na urlopach czy zwolnieniach lekarskich. Małe firmy muszą jednak działać, aby przetrwać na rynku.

Artur Mutwil, właściciel zakładu mechaniki pojazdowej w Iłowej, zatrudnia 13 osób. Jest też członkiem zarządu żagańskiego Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości, który skupia kilkadziesiąt firm z powiatu.

– Moi koledzy i koleżanki z branży fryzjerskiej czy kosmetycznej musieli zamknąć zakłady. W mniejszym stopniu cierpi moja branża – mechanika pojazdowa – mówi Mutwil. – Wprawdzie obsługujemy klientów, ale tak na 60 procent możliwości. Każde auto, czy to do naprawy, czy wymiany opon, klient zostawia pod bramą. Po wykonaniu usługi zostaje zdezynfekowane, począwszy od klamek po kluczyki. Póki co, firmy zrzeszone w cechu zawiesiły praktyki dla uczniów. Ja sam szkolę dwóch uczniów, nie wiem, kiedy będą zdawać egzaminy, skoro nie mogą się uczyć fachu. Póki co, nie zamierzam zwalniać żadnego z 13 pracowników, korzystam z tarczy antykryzysowej, m.in. ulg w składkach ZUS – mówi.

Klientów o 30 procent mniej ma również Edward Zator, prowadzący naprawy i przeglądy aut w Żaganiu.

– W dobie koronawirusa założyłem stronę internetową, aby ograniczyć kontakty osobiste z klientami. Dla bezpieczeństwa oferujemy też usługę „door to door”, czyli odbieramy auto od klienta i po naprawie mu je odstawiamy pod dom – mówi E. Zator, właściciel zakładu mechaniki pojazdowej  – Zatrudniam trzy osoby, ale nie zamierzam ich zwalniać, mimo że często roboty starcza ledwie na pół dnia. Staramy się przetrwać trudny okres.

Krucho w gastronomii

Znacznie gorzej radzi sobie branża gastronomiczna i cateringowa. Elżbieta Graczyk zatrudnia 12 osób w żagańskich barach i sklepach „Domowe Smaki”. Połowa z nich obecnie przebywa na urlopach.

– Jeden bar musiałam zamknąć, drugi działa, ale obiady szykujemy tylko na wynos i dowóz. Klientów jest o połowę mniej, starcza tylko na przetrwanie. Kredyty w marcu musiałam spłacić z własnych oszczędności – mówi pani Elżbieta. – Póki co, załapiemy się na odrodzenie ZUS. Jeśli tarcza rządowa zostanie wydłużona o kolejne miesiące, będę starać się o dofinansowania do miejsc pracy za kwiecień i maj, bo wtedy obroty spadną mi przynajmniej o połowę.

Drugi miesiąc nie funkcjonuje również żagańska firma cateringowa Roberta Palewskiego.

– Zamknąłem lokal na imprezy okolicznościowe, stanęła również moja działalność cateringowa – mówi R. Palewski. – Wierzę, że uda mi się przetrwać dwa – trzy miesiące. Pracowników nie zwolniłem, funkcjonuję jakoś dzięki oszczędnościom. Staram się o wsparcie dla małych firm z rządowej tarczy.

Zwolnień nie ma w zatrudniającym 168 osób przedsiębiorstwie z branży mięsnej – PHU Adam i sprzedających jego produkty sklepach Tako.

– Nie odczuwamy kryzysu, nie jesteśmy na pierwszej linii ognia – mówi Paweł Owsiany, dyrektor w PHU Adam.

Jakoś przetrwać

Ciężkie chwile przeżywają za to sklepy z branży sportowej.

– W pewnym momencie zamknęliśmy sklep, przenosząc się ze sprzedażą do internetu. W ostatnich znowu go otworzyliśmy, bo musimy jakoś przetrwać te trudne chwile. Klientów jest dużo mniej, dlatego pracujemy krócej – mówi Tomasz Roszak ze sklepu sportowego przy ul. Keplera w Żaganiu. – Liczę, że przynajmniej wyjdziemy na zero. Straty jednak są na tyle poważne, że chcemy skorzystać z ulg w składkach ZUS.

Kryzys dopadł branżę budowlaną. W złej sytuacji są przede wszystkim małe firmy, zatrudniające kilkanaście osób. Władysław Dubiel zatrudnia w szprotawskiej firmie 13 osób.

– Mam nadzieję, że jakoś przetrwamy te trudne czasy. U mnie stoją nie tylko inwestycje budowlane, ale i sklep obuwniczy oraz hurtownia papiernicza – mówi Dubiel. –  Wygrałem przetargi na kilka inwestycji, ale roboty zostały wstrzymane. W sklepie nie ma klientów, z kolei hurtownia realizuje sprzedaż tylko w formie zamówień telefonicznych lub online – mówi Dubiel. Mimo trzech wariantów tarczy rządowej, na niewiele się ona nam na razie przydaje, bo zatrudniamy więcej niż 9 osób. Na pewno skorzystamy z ulg w ZUS-ie.

Napisz komentarz »