REKLAMA

Kultura, Oświata

Jednego odrzucili, przesłuchali dwóch

Opublikowano 24 kwietnia 2020, autor: Michalina Kozarowicz

O fotel Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego w Żarach walczyło trzy kandydatów. W czwartek (23.04) urzędnicy przez Skype przeprowadzili z nimi rozmowy.

Po nagłej śmierci dyrektora muzeum, Jacka Jakubiaka, burmistrz musiała ogłosić konkurs na jego następcę. W czwartek (23.04) odbyły się rozmowy konkursowe z dwoma kandydatami. Małgorzatą Cegielską, byłą dyrektor Ośrodka Kultury i Biblioteki w Trzebielu, obecnie pracującą w Nadleśnictwie Wymiarki i Oktawianem Wróblewskim, archeologiem pochodzącym z Żagania, obecnie związanym z Kołobrzegiem. Do tego etapu konkursu na dyrektora muzeum nie został dopuszczony regionalista Rafał Szymczak, który zawodowo jest nauczycielem historii i członkiem kilku stowarzyszeń.

Nie został dopuszczony

R. Szymczak to doktor nauk humanistycznych i pasjonat historii.

– Nie zostałem nawet dopuszczony do rozmowy kwalifikacyjnej. No cóż, spodziewałem się takiego obrotu sprawy, ze względu na specyficznie sformułowane warunki konkursu. W opinii miasta, nie miałem doświadczenia w zarządzaniu zespołem ludzkim. Uważam za co najmniej dziwne, że podczas oceny kandydata nie był brany pod uwagę dorobek naukowy i popularyzatorski w zakresie regionalistyki. Warunek posiadania, jak to określono, „doświadczenia zarządzania zespołem ludzkim” w przypadku tak niewielkiej placówki, jaką jest Muzeum Pogranicza Śląsko-Łużyckiego, uważam za wygodny pretekst do odrzucenia mojej kandydatury. Mimo wszystko, złożyłem papiery w konkursie, by być w porządku wobec bardzo licznego grona żaran, którzy widzieli mnie na stanowisku dyrektora muzeum. Nowemu dyrektorowi życzę sukcesów i wyjścia do ludzi. Bo zarządzanie tak małą placówką to nie tylko zarządzanie ludźmi – kwituje R. Szymczak.

Archeolog i dyrektorka

Swoich sił w konkursie spróbował również archeolog O. Wróblewski, pochodzący z Żagania, obecnie mieszkający w Kołobrzegu.

– Konkurs przez Skype był bardzo specyficzny – mówi O. Wróblewski. – Mam wrażenie, że szukano lektora języka niemieckiego, a nie dyrektora. Znam angielski, francuski, łacinę, niestety niemiecki nie jest moją mocną stroną. Podczas rozmowy to było głównym tematem, a nie to, jakie mam doświadczenie w pracy w innych muzeach. Gdybym przegrał z panem Szymczakiem, to nie byłoby mi żal, bo przegrałbym z kimś lepszym. Szykując się do konkursu, oglądałem jego programy w Telewizji Regionalnej. Szkoda, że człowiek z takim doświadczeniem i wiedzą nie został dopuszczony do rozmowy. Swoje szanse w konkursie oceniam jako niewielkie. Obecnie mieszkam w Kołobrzegu, ale chciałbym wrócić w rodzinne strony – mówi O. Wróblewski.

Trzecią kandydatką, o której od samego początku mówiło się jako o faworytce, była Małgorzata Cegielska, była dyrektor Ośrodka Kultury i Biblioteki w Trzebielu.

– Mój program jest dość nowatorski. A jak oceniam szanse? Każdy ma równe. Trudno mi powiedzieć – zastrzega M. Cegielska.

Jest o co walczyć

Po przeprowadzonych rozmowach komisja konkursowa, na której czele stał wiceburmistrz Olaf Napiórkowski, rekomenduje burmistrz Danucie Madej wybranego przez siebie kandydata. To do burmistrz należeć będzie ostateczna decyzja.

Stanowisko dyrektora jest warte około 60 tys. zł rocznie.

Napisz komentarz »