REKLAMA

Zdrowie

Brakuje im lekarzy i pielęgniarek

Opublikowano 24 kwietnia 2020, autor: jb

Oddział zakaźny 105 Szpitala Wojskowego w Żaganiu pracuje od 39 dni, od kiedy trafiały tam pierwsze osoby z podejrzeniem koronawirusa. Potrzebni do pracy są lekarze i pielęgniarki, którzy przyjmowaliby niezakażonych pacjentów.

Pierwsza pacjentka, u której zdiagnozowano wirusa, trafiła do żagańskiej filii 105. Szpitala Wojskowego dwa tygodnie po uruchomieniu oddziału zakaźnego, 29 marca. Jeszcze nie została wypisana do domu. Obecnie na oddziale przebywa 7 pacjentów, w tym 2 ze stwierdzonym zakażeniem (wszystkie dane aktualne na czwartek, 23.04.).

Od początku epidemii, do środy, 22.04., w szpitalu wykonano 105 testów na obecność koronawirusa. W czwartek, 23.04., ze szpitala wysłano do laboratorium trzy kolejne.

– To są testy powtórkowe od osób, które już były badane, więc nie są zaliczane jako nowe – tłumaczy Deniz Mrozik, rzeczniczka 105. Szpitala Wojskowego.

Tylko konieczne wizyty

Nadal nie zapadła decyzja o przekształceniu całego szpitala w zakaźny. Taki scenariusz rozważa wojewoda. Do tego czasu pacjenci nie zakażeni koronawirusem przyjmowani będą w poradniach: chorób płuc i gruźlicy, poradni pulmonologicznej dla dzieci, poradni zdrowia psychicznego i poradni ginekologicznej. Korzystać można także z laboratorium. Wejście dla niezakażonych pacjentów wyznaczono przez tzw. czystą strefę – od strony ulicy Szprotawskiej.

Pozostałe poradnie specjalistyczne dla osób, które nie są zakażone, czynne są w Żarach. Każdy termin wizyty ustalać trzeba jednak osobiście, bo przyjmowani są wyłącznie pacjenci, których wizyta u lekarza jest konieczna. Jeżeli ktoś miał już wcześniej zaplanowany termin wizyty w poradni np. na czerwiec, będzie musiał telefonicznie potwierdzić, czy może przyjść do lekarza.

Potrzebni lekarze

Przez to, że w ubiegłym tygodniu u jednego z lekarzy na żarskim Szpitalnym Oddziale Ratunkowym wykryto zakażenie koronawirusem, na przymusową kwarantannę trzeba było wysłać ponad 30 pracowników żarskiego szpitala. Lekarzy i pielęgniarki, z którymi doktor miał kontakt. Część z nich miała z dyżur 9.04., pozostali 14.04. Pierwsze osoby już wracają do pracy z przymusowej kwarantanny, mają wynik negatywny. Od pozostałych powtórne próbki pobierane były w tym tygodniu.

Do pracy na SOR trzeba było sprowadzić lekarzy i pielęgniarki z innych oddziałów, a przymusowa kwarantanna to niejedyna przyczyna braków kadrowych w 105 Szpitalu Wojskowym.

– W naszym regionie w ogóle nie ma zbyt wielu lekarzy. Część naszych pracowników jest także na zwolnieniach ze względu na to, że opiekują się dziećmi poniżej 8 roku życia, więc ręce do pracy są potrzebne – dodaje rzeczniczka.

Szpital opublikował apel z prośbą o pomoc, prosi o zabezpieczenie dyżurów lekarzy i pielęgniarek, nawet jednorazowych, by personel szpitala mógł odpocząć. Lekarzy i pielęgniarek brakuje szczególnie na SOR, oddziale wewnętrznym, w POZ oraz nocnej i świątecznej pomocy.

– W tych ostatnich pomóc mogliby nawet lekarze rodzinni, poszukujemy też ratowników medycznych – mówi rzeczniczka. – Do tej pory do mnie w tej sprawie zgłosiła się jedna osoba, ale można też o szczegóły dopytywać w dziale kadr szpitala.

Napisz komentarz »