REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Respiratory są w gotowości

Opublikowano 24 kwietnia 2020, autor: jb

Pierwszym wyleczonym z koronawirusa pacjentem na żagańskim oddziale zakaźnym jest 16-latek. Chorobę zwalczyło też pięciu obywateli Ukrainy, którzy przebywali w izolatorium. O pracy nowego oddziału szpitala rozmawiamy z jego kierownikiem, lek. med. Damianem Hylą.

Lek. med. Damian Hyla, specjalista chorób wewnętrznych, chorób płuc oraz medycyny lotniczej jest kierownikiem oddziału pulmonologii, który przekształcono obecnie na zakaźny. Pacjenci leżą obecnie na dwóch piętrach szpitala, oprócz pulmonologii, także na oddziale ginekologiczno – położniczym.

 

W powiecie żagańskim wyleczono sześć osób, które chorowały na koronawirusa. Kiedy pacjenta można uznać za wyleczonego?

Lek. med. Damian Hyla: Wszyscy, którzy mają badania kontrolne z wynikiem ujemnym na obecność wirusa przeprowadzone dwa razy, traktowani są jako wyleczeni. Aktualnie (stan na środę, 22.04.) to pięć osób z izolatorium i jedna z oddziału pulmonologicznego przekształconego na zakaźny. Pierwszym wyleczonym  w szpitalu jest 16-letni chłopak. Na oddziale jest za to jeszcze jego ojciec, któremu nie udało się pokonać choroby.W szpitalu nadal przebywa także pacjentka, która została przyjęta u nas jako pierwsza zakażona pod koniec marca, choć bardzo już się denerwuje i chciałaby wyjść do domu. Osoby wypisane z izolatorium to obywatele Ukrainy.

W jakim stanie są pacjenci przebywający w żagańskim szpitalu?

Do tej pory wszyscy przyjęci do szpitala przechodzili chorobę w miarę łagodnie i mamy nadzieję, że to się nie zmieni. Nie wymagali leczenia specjalistycznego. Prowadziliśmy leczenie objawowe. Jak ktoś miał gorączkę, to ją zbijaliśmy, jeżeli wzmożoną infekcję, podawaliśmy antybiotyk. Respiratory nie były potrzebne, choć są w gotowości. Tak jak cały oddział.

Kto pracuje na żagańskim oddziale zakaźnym?

Na oddziale pracuje czterech pulmonologów z oddziału w Żaganiu oraz dwóch lekarzy z Żar anestezjolog i laryngolog. Pracują z nimi pielęgniarki głównie z oddziału pulmonologii, kilka dobraliśmy z innych oddziałów. Łącznie jest ich 18 plus pielęgniarka oddziałowa. Dodatkowo, do pracy na oddziale dedykowanych jest jeszcze dwóch anestezjologów, którzy byliby potrzebni, gdybyśmy musieli używać respiratorów. Osoby w izolatorium są pod nadzorem pielęgniarki i dedykowanego do niego lekarza. Nie są tam z nimi na stałe, pomagają w razie potrzeb.

W szpitalu podzieliliśmy się na trzy zespoły, w których jest po dwóch lekarzy. Wprowadziliśmy system zmianowy, 24-godzinny. Po dobowym dyżurze, ma się 48 godzin przerwy od pracy. Na czas utworzenia oddziału zakaźnego w Żaganiu lekarze z Żar, którzy są  oddelegowani do pracy u nas, w Żarach już nie przyjmują. Żaden z lekarzy oddziału zakaźnego nie przyjmuje też pacjentów w żagańskich poradniach. Chodzi o względy bezpieczeństwa. Całą załogą również jednocześnie nie jesteśmy w szpitalu.

Od ubiegłego tygodnia mamy obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych. Wiele osób narzeka, że ciężko w nich oddychać, szczególnie, gdy jest ciepło. Co może im pan poradzić?

Najlepiej oddychać przez nos i niewiele w nich mówić. Nie wszyscy też tak samo tolerują maseczki. Osoby starsze, które mają choroby współistniejące np. niewydolność serca, to wiadomo, że im dużo trudniej oddychać przez maseczkę. Najlepiej, żeby unikali wychodzenia do miejsc, w których są one obowiązkowe. Opinie są podzielone co do tego, czy warto nosić maseczkę. Gdyby to zależało tylko ode mnie, wprowadziłbym ten nakaz tylko w pomieszczeniach publicznych, ale np. urzędach, szkołach i obowiązkowo dla personelu medycznego, na świeżym powietrzu niekoniecznie. Ale rozporządzenie o nakazie ich noszenia jest odgórne.

Mieszkańcy regularnie organizują pomoc dla pacjentów z izolatorium, ale też pracowników szpitala. Dowożą jedzenie, środki czystości. Czujecie to wsparcie na co dzień?

Pacjenci z izolatorium byli bardzo zaskoczeni tym, jak zostali w mieście przyjęci. Zaskoczyła ich życzliwość ludzi, to, że sami się zorganizowali. To wsparcie odczuwamy już od jakiegoś czasu. Na oddziale leży już u nas dosyć długo obywatel Ukrainy. Leży na tyle długo, że pokończyły mu się środki czystości, woda, podstawowe rzeczy do codziennego funkcjonowania. Zgłosiłem to osobom z grupy Widzialna Ręka w Żaganiu. W kilka chwil dostałem odpowiedź, że zaraz to zorganizują, dostałem nawet pytanie o rozmiar potrzebnych kapci i piżamy. Pomoc dotarła w kilka godzin. Wsparcie od mieszkańców czuć także dla nas, pracowników szpitala, bo my też otrzymujemy od nich poczęstunki, zdarzył się nawet tort. Nie ma takich sytuacji o jakich słyszy się w kraju, żeby ktoś zamykał drzwi przed personelem medycznym szpitali. Tutaj starają się nam pomagać. Bardzo to doceniamy.

Napisz komentarz »