REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Francja elegancja

Opublikowano 24 kwietnia 2020, autor: bj

Skoro jest epidemia, to można wyprosić klientów. I spokojnie zabrać się za naprawdę owocną pracę. Tak też pomyślała najwyraźniej Diana Niedźwiecka, prezes żarskiego Pekomu. Od ponad miesiąca mieszkańcy nie mają gdzie oddać większych odpadów. Ale za to w Pekomie będzie plac pod śmieci, jakiego świat nie widział.

Do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów w Żarach już od ponad miesiąca, bo od 16.03., nie można oddać starych mebli, sprzętu i innych wielkogabarytowych śmieci. Powód? Epidemia koronawirusa. Szefująca Pekomowi Diana Niedźwiecka postanowiła go zamknąć, argumentując to bezpieczeństwem pracowników i mieszkańców.

Pytamy, czy na placu tłoczyli się żaranie chcący oddać gruz, zepsuty telewizor czy stary sedes, powodując w ten sposób zagrożenia.  Najwyraźniej winni są mieszkańcy.

– Pani prezes wyjaśniała, że w połowie marca pojawiało się dużo osób. Nie wiem, czy dlatego, że mieli więcej czasu, czy po prostu z uwagi na wiosenne porządki. Chodziło jej o to, by uniknąć potencjalnego zagrożenia roznoszenia wirusa – argumentuje Daniel Babula, wicenaczelnik wydziału infrastruktury technicznej w Urzędzie Miasta.

Ze spokojem

Skoro nie ma na głowie kręcących się tam i nazad klientów, to prezeska zabrała się za remont. A konkretnie – za utwardzenie placu PSZOK. Zostały już zdemontowane wagi, a na teren wjechał sprzęt. Wyrosły też ściany, postawione z betonowych bloków.

-Prace polegają na budowie boksów na odpady oraz obniżeniu wagi do poziomu nawierzchni. Ułatwi to korzystanie z PSZOK zwłaszcza mieszkańcom przywożącym odpady na przyczepkach-informuje D. Niedźwiecka.

W końcu odpady będą składowane na równiutkim, wyłożonym kostką betonową placu, co zapewne wpłynie na zadowolenie tych, którzy chcą się ich pozbyć. W końcu leżeć będą w sposób elegancki i uporządkowany. Na razie jednak zalegają po podwórkach, piwnicach i komórkach. Niestety, lądują też w lasach.

I wszystko byłoby OK, gdyby nie fakt, że na przełomie marca i kwietnia pojawiło się ministerialne rozporządzenie, że PSZOK można zamykać, ale jeśli wojewoda tak zarządzi. A to wojewodzie lubuskiemu najwyraźniej przez myśl nie przeszło, bo takiej decyzji nie podjął. I trudno się dziwić. Wiadomo, jak szkodliwe dla środowiska są dzikie wysypiska.

Dlatego mieszkańcy zaczęli naciskać na urzędników, a ci – na panią prezes. Wszak to obowiązkiem urzędu jest zapewnienie możliwości pozbywania się śmieci wielkogabarytowych.

– Mam zapewnienie, że PSZOK ruszy. Trwają ostatnie uzgodnienia, dotyczące ograniczeń liczby samochodów na placu czy osób do rozładunku w samochodzie. Na razie wiemy, że PSZOK ponownie zostanie otwarty od 4 maja – zapewnia D. Babula.

Napisz komentarz »