REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Chorążego zabiła sepsa

Opublikowano 24 kwietnia 2020, autor: Piotr Piotrowski

Ikona żagańskiego wojska i sportu. Jan Koziniec zmarł w szpitalu po planowanej operacji serca.

St. chor. sztab. Jan Koziniec (?64 l.) przed Świętami Wielkiej Nocy, gdzie przeszedł planowaną operację zastawki serca. W trakcie pobytu w szpitalu, wdało się zakażenie.

– Tato miał wyjść do domu po przebytej operacji serca w Wielką Sobotę, ale jego stan zdrowia niespodziewanie się pogorszył i trafił na intensywną terapię z rozpoznaniem zakażenia krwi. Leżał tam tydzień. Lekarze byli już nawet dobrej myśli. Mieli nadzieję,  że najgorsze jest za nami i tato z tego wyjdzie. Niestety stało się inaczej – mówi córka pana Jana, Anna.

Pan Jan zmarł w sobotę, 18 kwietnia.

W Żaganiu  J. Koziniec znany był nie tylko w środowisku wojskowym, ale i sportowym. Przez 38 lat służył w wojsku. Udzielał się też w sporcie, prowadził rozgrywki piłkarskie dla młodzieży szkolnej, współtworzył drużynę oldbojów Czarni Żagań.

– Janek to był tytan pracy. W armii służył od 1978 roku. Potem, w latach 80. ,przez dziewięć lat służył w naszym 3. pułku czołgów średnich – wspomina kolegę mjr rez. Andrzej Miernicki z żagańskiego Stowarzyszenia 3. Drezdeńskiego Pułku Czołgów Średnich. – Karierę w armii skończył cztery lata temu, w 2016 roku, w świętoszowskiej 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej.  Żegnano go jak generała. Można powiedzieć, że „do cywila wysłał go pesel”, bo kończył służbę w wieku 60 lat.

Kozińca ciepło będzie wspominać również Józef Potyrała, wieloletni trener  Czarnych Żagań, w tym również – żagańskich oldbojów.

– Dla mnie to ogromny szok. Jeszcze parę tygodni temu widzieliśmy się z Jasiem, nic nie wskazywało na to, że zdrowie mu szwankuje. Powiedział mi, że idzie do szpitala na rutynowy zabieg. Parę dni i wróci do domu – mówi Potyrała. – Janek był ciągle w biegu, na wojskowej emeryturze sporo udzielał się w sporcie. Organizował szóstki piłkarskie, turnieje dla młodzieży szkolnej, razem ze mną współtworzył zespół żagańskich oldbojów, który w ostatnich latach zaczął się nam wykruszać. Najpierw odszedł Andrzej Wawer, kilka tygodni temu – Zbyszek Szymkowicz, teraz Jasiu. Janka zapamiętam jako wielkiego społecznika, wzorowego żołnierza i serdecznego kolegę. Będzie nam go brakowało.

Napisz komentarz »