REKLAMA

Gospodarka

Gospodarka zamrożona. Czy przyjdzie odwilż?

Opublikowano 17 kwietnia 2020, autor: Michalina Kozarowicz

Kiedy znów będziemy mogli pójść do fryzjera albo kosmetyczki? Kiedy łatwiej będzie zrobić zakupy w markecie? Rząd zapowiada, że nieco złagodzi zakazy, które narzucił gospodarce w związku z pandemią. Pierwsze zmiany mają być już od przyszłego tygodnia. Ale – jak wiadomo – sytuacja zmienia się z dnia na dzień.

Ciężki but restrykcji gospodarczych, który zarzyna przedsiębiorców, ma nieco zelżeć już od najbliższą niedzielę (19.04).

Jak nieoficjalnie wiadomo, rząd planuje zwiększyć limity osób kupujących w sklepach, znów będziemy mogli też korzystać z lasów i parków. Słychać też nieśmiałe głosy ekonomistów o tym, że rząd nie będzie przedłużać zakazu pracy dla salonów fryzjerskich i kosmetycznych.

Galerie znów otwarte

Docelowo znów zacząć działać mają sklepy w galeriach handlowych, chce tego Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. Przedsiębiorcy domagają się też, aby liczba kupujących w sklepie zależna była od jego powierzchni, a nie od liczby kas, jak do tej pory. Centra handlowe generują blisko 30 proc. wartości polskiego handlu, podczas gdy udział handlu online to jedynie 7 procent.

Mają propozycje

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, zrzeszająca największe sieci super i hipermarketów oraz dyskontów, przedstawiła w środę (15.04) własne propozycje dotyczące zmian w sklepach, które mogłyby wejść w życie od najbliższej niedzieli. POHiD chce wprowadzenia innego limitu klientów w sklepach powyżej 100 metrów kw. – jedna osoba mogła przypadać na 15 metrów kw. powierzchni sprzedaży. Chce też przesunięcia „godziny dla seniora” na pierwsze godziny po otwarciu sklepu – dzisiaj bowiem okazuje się, że między 10.00 a 12.00 wiele sklepów stoi pustych. POHiD proponuje także zniesienie ograniczeń działalności marketów budowlanych, które obecnie są zamknięte w weekendy, a także otwarcie dużych sklepów z meblami, sprzętem oświetleniowym, artykułami do domu czy sportowymi oraz sklepów w galeriach handlowych czy parkach handlowych. Postulatem Organizacji jest też zapewnienie przez rząd jednorazowych rękawiczek foliowych lub torebek foliowych dla klientów przed wejściem do sklepu, obecnie sklepy muszą je zapewniać we własnym zakresie i same muszą za nie zapłacić.

– Patrząc na doświadczenia z Chin, oczekujemy, że przez miesiąc-dwa po otwarciu sklepów, będą one notowały maksymalnie 20-30 proc. obrotu tego, jaki był w 2019 roku – mówi Paweł Kapłon, członek zarządu Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług.

Nie będzie jak dawniej

Rząd zapowiedział, że weźmie pod uwagę głosy ekspertów. Jednak rządzący nie pozostawiają też złudzeń.

– Trzeba sobie jasno powiedzieć. To nie jest powrót do normalnego funkcjonowania, z jakim mieliśmy do czynienia jeszcze 2-3 miesiące temu ? mówi  Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera.

Zniesienie części ograniczeń i projekt znoszenia innych premier Mateusz Morawiecki zapowiedział tuż przed Wielkanocą. Wszystko wskazuje na to, że ruchy polskiego rządu będą bardzo ostrożne, a znoszenie obostrzeń może zostać w każdej chwili wstrzymane. Dotyczy to choćby szkół, które wbrew plotkom, nie zostaną na razie otwarte.

  Waldemar Kraska, wiceminister zdrowia, zdradził, że zapowiadane poluzowanie „to nie będzie otwieranie drzwi, tylko ich uchylenie”, ponieważ „nie możemy sobie pozwolić, żebyśmy zaprzepaścili ten wysiłek, jaki podjęliśmy dotychczas. To będą bardzo ostrożne decyzje”. Kraska zaznaczył również, że epidemiolodzy twierdzą, że szczyt zachorowań jest dopiero przed nami. „Widzimy, że tych zakażeń przybywa, ale cieszymy się, że ten skok nie jest taki lawinowy, jak w innych krajach” – podkreślił wiceminister zdrowia.

Napisz komentarz »