REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Leczenie na pół gwizdka

Opublikowano 17 kwietnia 2020, autor: bj

Ze skierowaniem na operację musisz czekać. Nie wiadomo do kiedy. Na normalną wizytę, czyli taką nie przez telefon, nikt nawet nie zapisuje. Bo szpitale i przychodnie czekają na to, jak dalej będzie rozwijała się epidemia koronawirusa.

Sprawdzamy. Dzwonimy, mówimy, że chcemy się zarejestrować. Nawet na później, ale byle móc przyjść, normalnie porozmawiać z lekarzem, w gabinecie. – Niech pani zadzwoni pod koniec maja. Może już będziemy mogli zapisać – słyszymy rejestratorkę.

Czy to będzie aby na pewno maj? Tego nikt nie zapewni. Trzeba się uzbroić w cierpliwość. I od czasu do czasu chwytać za telefon. I wydzwaniać. 

– Dobrą wiadomością w tym przypadku jest to, że skierowanie jest bezterminowe. Jedyny termin, jaki obowiązuje pacjenta, to o ile zostałby zapisany na standardową wizytę, to musi w ciągu 2 tygodni donieść oryginał tego dokumentu. Teraz, w związku ze stanem epidemii, ta zasada została zawieszona. Dwutygodniowy termin zacznie obowiązywać z momentem jego zniesienia – tłumaczy Joanna Branicka, rzeczniczka Narodowego Funduszu Zdrowia.

Normalnie przez telefon

O konkretne informacje prosimy w Szpitalu na Wyspie.

– Nasze poradnie pracują normalnie. Zdarzają się kilkudniowe przerwy, np. z uwagi na urlop specjalisty, ale nie ma jakichś poważniejszych przerw w przyjmowaniu pacjentów – tłumaczy Jolanta Dankiewicz, prezeska Szpitala na Wyspie.

Cały czas lekarze pracują korzystając z tzw. teleporad.

– Dotyczy to tych specjalizacji, gdzie jest to możliwe, np. neurologia. Choć i tutaj, jeżeli lekarz zadecyduje inaczej, pacjent odbywa normalną wizytę. Natomiast chirurdzy przyjmują większość pacjentów na miejscu, bo te wizyty związane są zazwyczaj np. ze zmianą opatrunku czy zszyciem rany – wylicza J. Dankiewicz.

Prezeska zapewnia, że dochowane są wszystkie zasady bezpieczeństwa. – Poza używaniem środków ochrony osobistej, przede wszystkim tak planujemy wizyty, że pacjenci nie spotykają się z sobą na korytarzu, czekając na wejście do gabinetu.

Przez telefon pacjent może też dostać swoją receptę. Lekarz podaje kod, po podaniu którego w aptece można wykupić leki.

A co, gdy trzeba zmienić leki?

– Zazwyczaj wówczas pacjent jest proszony o przyjście do gabinetu. Chyba, że można zastosować inne specyfiki na podstawie dokumentacji – dopowiada J. Dankiewicz.

Pacjenci mogą mieć jednak kłopot z załatwieniem swoich spraw. Na przykład ze zwolnieniem lekarskim. Gdy ktoś np. dostał je wcześniej od specjalisty i w tym miał czasie skonsultować z innym lekarzem, ale  nie mógł tego zrobić, bo przed pacjentami zamknęły się drzwi wszystkich poradni. Przez telefon konsultacja z lekarzem, który chorego nie zna, nie jest możliwa. Schorzenie nie jest nagłe, czyli pacjent musi czekać. W tym czasie kończy się L4.

– Przedłużenie zwolnienia lekarskiego to zawsze jest decyzja lekarza. Nie może być tak, że przez telefon, na każde żądanie wypisuje zwolnienie z pracy.  Można ewentualnie próbować kontaktować się z lekarzem rodzinnym – zastrzega J. Dankiewicz.

Zoperują, tylko jak się pogorszy

Szpital na razie nawet nie przymierza się do ponownego zaplanowania operacji i zabiegów, które wskutek epidemii spadły z harmonogramu.

– Część z nich została wykonana. Chodzi o przypadki planowych zabiegów, gdzie stan pacjenta uległ pogorszeniu – wyjaśnia J. Dankiewicz. Pozostali muszą czekać, na razie nie wiadomo do kiedy. – Na razie nie planujemy, bo sytuacja nie jest jasna. Ale gdy zaczniemy na nowo układać terminarz, na pewno zadzwonimy do każdego pacjenta z osobna, żeby wyznaczyć nową datę – zapewnia J. Dankiewicz.

Napisz komentarz »